Według danych resortu zdrowia strajkują lekarze z prawie 200 szpitali. Przed kancelarią premiera nadal protestują pielęgniarki; mówią, że nie zamierzają opuszczać miasteczka namiotowego. Jak podkreślają, propozycje, które do tej pory przedstawił minister zdrowia, nie satysfakcjonują ich. "To mydlenie oczu" - oceniają.
Longina Kaczmarska z Zarządu Krajowego OZZPiP powiedziała, że pielęgniarki nadal będą walczyć o podwyżki w IV kwartale tego roku. Rozmowy z rządem mają być kontynuowane w czwartek o godz. 13.
W środę po południu cztery godziny trwało spotkanie szefa resortu zdrowia ze związkowcami. Wychodząc ze spotkania Religa powiedział, że rząd nie zgodził się na dodatkowe podwyżki w IV kwartale roku, czego domagały się pielęgniarki. Zaznaczył jednak, że jest możliwość spełnienia tego postulatu w inny sposób - przez przekazanie szpitalom dodatkowych środków NFZ i wyznaczenie, że 40 proc. z nich może być przeznaczone na wynagrodzenia. Pieniądze te nie trafią jednak do wszystkich szpitali.
Pielęgniarki uznały sukces za "połowiczny", bo nie ma obietnicy o podwyżkach w IV kw. tego roku, choć zagwarantowano im utrzymanie 30 proc. podwyżek z roku ubiegłego.
Szefowa OZZPiP Dorota Gardias powiedziała, że związkowcy wynegocjowali, by 30 proc. na podwyżki było zapisane w pensji zasadniczej oraz by wydatkowanie środków przez dyrektorów szpitali na te podwyżki było kontrolowane przez NFZ i Państwową Inspekcję Pracy. Dodała, że innym postulatem było, by pieniądze na 30 proc. podwyżki pochodziły z tzw. drugiego strumienia, czyli nie z ogólnej puli środków przekazywanej szpitalom na świadczenia medyczne. Według Gardias, na dodatkowe podwyżki w tym roku nie zgodził się premier i prezydent, z którymi w środę rozmawiał Religa.
Religa spóźnił się na spotkanie ze związkowcami godzinę, bo wcześniej szukał poparcia dla swoich propozycji u premiera i prezydenta. Rano media spekulowały nawet, że jeśli go nie uzyska, poda się do dymisji. Po południu Religa powiedział, że rozmawiał także i o tym. "Przesłanki (do dymisji) zostały usunięte" - dodał.
Premier Jarosław Kaczyński w porannych "Sygnałach Dnia" mówił, że obecnie nie ma zgody na podniesienie składki zdrowotnej, bo to oznacza podniesienie podatków. Właśnie o konieczności podnoszenia składki mówił minister Religa, prezentując swoje projekty naprawy sytuacji w służbie zdrowia. Szef rządu zaznaczył, że nawet bez podnoszenia składki można zwiększyć wydatki na służbę zdrowia, ale trzeba je zracjonalizować.
W środę, w kolejnym dniu protestu w służbie zdrowia, według danych resortu zdrowia strajkują lekarze z prawie 200 szpitali.
W Łodzi nadal głoduje 84 lekarzy. Według komitetu strajkowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL), sytuacja w szpitalach w regionie łódzkim, w których lekarze prowadzą głodówkę, jest dramatyczna. Ich zdaniem, z powodu braku reakcji administracji na obecną sytuację strajkową zagrożone jest zdrowie i życie ponad 2 tys. hospitalizowanych pacjentów. Lekarze chcą, aby z sytuacją zapoznał się Rzecznik Praw Obywatelskich.
Strajk zawiesili lekarze z Poznania, a świętokrzyski OZZL zdecydował o przerwaniu akcji nieprzesyłania do NFZ dokumentacji medycznej. W Grójcu (Mazowieckie) 50 proc. załogi lekarskiej złożyło wypowiedzenia. W Wielkopolsce strajkuje 14 z 60 placówek. Na Podkarpaciu 9 lekarzy ze Specjalistycznego Psychiatrycznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Jarosławiu nadal uczestniczy w głodówce. W regionie nadal strajkują lekarze w 15 szpitalach z 27 oraz w większości przyszpitalnych poradni specjalistycznych i jednym ZOZ ambulatoryjnym. Dotychczas wypowiedzenia z pracy złożyło już ponad 700 lekarzy w 12 szpitalach w regionie.
Prawdopodobnie kilku lekarzy z Wrocławia jeszcze w
tym tygodniu przyłączy się do głodujących lekarzy. Na Dolnym Śląsku w sumie
strajkuje 18 szpitali na 70, w tym 7 w samym Wrocławiu. Jak poinformowano PAP w
Świętokrzyskim Centrum Monitorowania Ochrony Zdrowia, w regionie strajk
kontynuują lekarze w 16 spośród 24 szpitali. W Małopolsce strajkuje 19 szpitali.
W najbliższych dniach do protestu może się przyłączyć jedna z największych
małopolskich lecznic - szpital im. Narutowicza w Krakowie.(PAP)