Relpol stawia na wzrost wartości

Sebastian Gawłowski
opublikowano: 2004-02-04 00:00

Oto kolejna odsłona ciągnącego się drugi rok sporu Relpolu ze skarbówką o 5,7 mln zł podatku zapłaconego w związku z nabyciem w 1999 r. i zbyciem w 2000 r. jednostek funduszu z Luksemburga. Izba skarbowa już drugi raz zwróciła sprawę do ponownego rozpatrzenia przez urząd kontroli skarbowej. Relpol opłacił sporny podatek, ale walczy o jego zwrot. Ma silne argumenty, m.in. pozytywne opinie Ministerstwa Finansów. Wiele wskazuje na to, że sprawa jest pokazem nadgorliwości urzędników, na szczęście bez wpływu na wyniki i kurs akcji spółki.

Dla inwestorów najważniejsze jest, że Relpol nie buduje planów strategicznych opartych na niepewnym zwrocie podatku. Stawia przede wszystkim na zwiększenie sprzedaży. Celem spółki jest zdobycie drugiej pozycji na europejskim rynku przekaźników (obecnie jest trzeci) i wiele wskazuje, że jest to w jej zasięgu. Jako eksporter firma korzysta na osłabieniu złotego wobec euro. Z drugiej jednak strony, jej ubiegłoroczne wyniki osłabia wysokie zadłużenie nominowane w walutach. Według zarządu, nie przeszkodziło to w wypełnieniu prognozy zakładającej 4,2 mln zł zysku netto. Dziś spółka poda wyniki za IV kwartał, ale już zapewniła, że szacunki zostały wypełnione. Osłabienie złotego i rozwiązanie rezerw pozwoliło na podwyższenie prognozy zysku EBIT do 10 mln zł.

Strategia Relpolu zakłada również zagwarantowanie stopy zwrotu z zainwestowanych kapitałów własnych (ROIC) na poziomie nie mniejszym niż średni ważony koszt kapitału własnego plus 2 pkt proc. To dowód, że spółce zależy na kreowaniu wartości dla akcjonariuszy. Chce ona poprawiać nie tylko księgowe zyski netto, ale również zwiększyć wartość kapitałów powierzonych przez jej właścicieli. Tworzy to fundament pod długoterminowy wzrost wartości rynkowej.