REMONT TORWARU MA DUŻY POŚLIZG
Budowa nowoczesnej hali sportowej pochłonie ostatecznie około 60 mln zł
CZAS NA ZYSKI: Przed modernizacją Torwar nie przynosił zysków. Myślę, że teraz to się zmieni — uważa Robert Kościelny, zastępca dyrektora naczelnego w COS. fot. ARC
Zbliżająca się do finału dwuetapowa modernizacja warszawskiego Torwaru pochłonie w sumie około 60 mln zł. Oficjalne otwarcie obiektu prawdopodobnie się przesunie — i to nawet wówczas, jeżeli generalny wykonawca dotrzyma terminu.
Nie wiadomo, czy wykonawca zdąży zakończyć modernizację Torwaru w terminie i obiekt zostanie oddany do użytku 15 sierpnia. Zbigniew Gradowski, kierownik budowy, twierdzi, że obecnie trwają ostatnie prace wykończeniowe. Jednak po zamknięciu robót nawet kilka tygodni zabiorą formalności związane z procedurą odbioru i rozruchem hali
Wyścig z czasem
Decyzję o przebudowie obiektu podjęto w 1997 roku. Inwestorem został Centralny Ośrodek Sportu działający w imieniu Urzędu Kultury Fizycznej i Turystyki. Szybko wyłoniono też inwestora zastępczego, którym została konsultingowa spółka Wadeco. Postanowiono podzielić remont warszawskiej hali sportowej na dwa etapy, z których pierwszy obejmował rekonstrukcję dachu. Przetarg na remont dachu, który kosztował 13 mln zł, wygrała spółka giełdowa Exbud. Gdy 13 lutego 1998 roku ogłoszono przetarg na dokończenie rekonstrukcji obiektu (II etap remontu), wydawało się, że kielecki wykonawca jest jednym z pewnych kandydatów. Ofertę złożył także warszawski Mostostal — wcześniejszy wykonawca Torwaru II.
Jednak tort podzielili między siebie inni. Głównym wykonawcą drugiego etapu zostało łódzkie Przedsiębiorstwo Budowy Elektrowni i Przemysłu Pebex w konsorcjum z Elektrobudową, a w zakresie prac sanitarnych — warszawska spółka Teoma. Ich oferty były najbardziej atrakcyjne cenowo — np. Pebex za wykonanie całości prac zażyczył sobie 46 mln zł, podczas gdy Exbud przedstawił wyliczenia opiewające na 54 mln zł, a Mostostal — 57 mln zł. Po rozstrzygnięciu przetargu okazało się, że przebudowa kosztować będzie łącznie 42 mln zł (w tym 9 mln zł za prace sanitarne dla Teomy). Jednak ostatecznie, po zwiększeniu zakresu robót z 42 mln zł zrobiło się około 47 mln zł.
— Dysponując pieniędzmi podatników, trzeba przede wszystkim brać pod uwagę koszty. Zresztą, zasady przetargu w sposób jasny regulowała ustawa o zamówieniach publicznych — mówi Robert Kościelny, zastępca dyrektora naczelnego w COS.
Przegrani nieśmiało protestowali przeciwko decyzji inwestora. Przedstawiciele Exbudu i Mostostalu twierdzili, że Pebex nie tylko zaniżył cenę, ale także nie będzie w stanie dotrzymać terminu budowy — pierwotnie wyznaczonego na 31 marca 1999 roku. Nikt jednak nie złożył formalnego protestu.
Koszty utrzymano w ryzach, ale terminów raczej nie. Dość szybko wyszło na jaw, że termin realizacji zawarty w umowie może być trudny do osiągnięcia.
Nowe pomysły
— Okazało się, że projekt budowlany w zakresie infrastruktury podziemnej nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Na planach nie było np. pozostałości po przedwojennym torowisku, zaś sieci wodne i kanalizacyjne często przebiegają w zupełnie innych miejscach — tłumaczy opóźnienie Piotr Miłobędzki, prezes Teomy.
Jeszcze we wrześniu ubiegłego roku inwestorzy podjęli decyzję o rozszerzeniu zakresu prac. Postanowiono m.in. zwiększyć ilość stref przeciwpożarowych, przystosować halę dla niepełnosprawnych sportowców i umożliwić rozkładanie panelowego lodowiska. Ze względu na szerszy zakres robót, termin oddania obiektu przesunięto na 15 sierpnia 1999 roku.