Fundacja Startup Poland podjęła próbę oszacowania wielkości sektora startupowego w Polsce. Pod uwagę zostały wzięte młode firmy rozwijające głównie technologie cyfrowe, działające pod dachem parków technologicznych, współpracujące z funduszami venture capital, finansowane z pieniędzy unijnych itp.
Efekt: w kraju doliczono się 2,4 tys. start-upów. Liczba ta nie wydaje się być zbyt duża (może być zależna np. od przyjętej definicji start-upu lub zasięgu badania).
— Jesteśmy świadomi tego, że ten raport nie jest idealny. Jest to pierwszy krok do pogłębionej analizy naszej branży. W przyszłości planujemy stworzenie raportu stricte ekonomicznego, pokazującego, jak start-upy oddziałują na gospodarkę — zaznacza Eliza Kruczkowska, stojąca na czele Startup Poland.
Młody biznes pod lupą
Jaki obraz start-upów wyłania się z raportu? Na rozesłaną ankietę odpowiedziały 423 firmy z największych miast w kraju, w tym z Warszawy, Krakowa, Poznania. Ich właściciele najczęściej określają się jako producenci oprogramowania sprzedawanego w modelu SaaS (Software as a Service). Działają w branżach mobilnych, handlu elektronicznego, usług online.
— Polskie start-upy dostarczają rozwiązania głównie dla dużych firm, to ich bardzo ważni klienci — zaznacza Agnieszka Skala, współautorka raportu. Niemal 60 proc. firm deklaruje, że biznes rozwija z własnych oszczędności, ponad 20 proc. sięga po dotacje unijne, tyle samo szuka na rynku anioła biznesu lub współpracuje z funduszem venture capital (18 proc.).
Obecną wartość swojej firmy przedsiębiorcy szacują najczęściej na 100 tys. zł (33 proc.; start-upy będące w bardzo wczesnej fazie rozwoju); 20 proc. ankietowanych wylicza ją na 1 mln zł, a 28 proc. na 8 mln zł. Wartość powyżej 20 mln zł deklaruje 6 proc. młodych firm.
Otwarci na wielki świat
Niemal połowa ankietowanych start- -upów twierdzi, że dysponuje produktem innowacyjnym w skali globalnej, 23 proc. otwarcie przyznaje się do kopiowania już istniejących rozwiązań. Pamiętajmy jednak, że są to subiektywne oceny ankietowanych, a faktyczny poziom innowacyjności ich rozwiązań nie był weryfikowany.
Źródło ich innowacyjności najczęściej wypływa z samego produktu. 54 proc. wskazań dotyczyło innowacji przełomowej, natomiast 43 proc. ulepszenia już istniejącego rozwiązania. Niemal co trzeci start-up deklarował posiadanie patentu, zastrzeżonego znaku towarowego, zaznaczał kupno lub sprzedaż licencji na technologię. Co czwarty start-up przyznał, że współpracuje ze sferą nauki (mowa o uczelniach, instytutach badawczych, laboratoriach; wliczono również nieformalne konsultacje ze specjalistami).
Działać lokalnie czy globalnie
Krajowe start-upy szukają klientów za granicą i myślą o międzynarodowym rozwoju. — Ponad 50 proc. start-upów eksportuje, z czego połowa eksportuje nawet 50 proc. swojej produkcji — zaznacza Agnieszka Skala. Działalność na zagranicznych rynkach się opłaca. 21 proc. firm eksportujących swoje towary deklaruje, że ich projekt zaczął przynosić regularne przychody „od razu”; 39 proc. wybrało odpowiedź: „po kilku miesiącach, do roku”.
Te firmy osiągnęły szybsze efekty od start-upów działających lokalnie — analogicznie 9 proc. i 23 proc. Aż 47 proc. „lokalnych” przyznało, że wciąż nie zarabia regularnie (w grupie eksporterów — 18 proc. wskazań).
TRZY PYTANIA DO BARTŁOMIEJA GOLI ZE SPEEDUP GROUP
Innowacja kontra bezpieczeństwo
1. 2,4 tys. start-upów to nie jest wiele, prawda?
Wszystko zależy od tego, jak zdefiniujemy start-upy i poziom innowacyjności ich biznesu.
2. Z raportu wynika, że 60 proc. firm deklaruje posiadanie innowacji na skalę globalną. Jesteśmy innowacyjni czy to tylko złudne przekonanie?
Pamiętajmy, że to jest tylko deklaracja. Oznacza ona jednak, że firmy chcą robić coś innowacyjnego. Później wszystko zweryfikuje sam rynek. Trudno jest znaleźć na świecie firmę, oczywiście poza np. opatentowanymi rozwiązaniami medycznymi, która jako jedyna rozwija dany koncept.
3. Na rynku jest mnóstwo programów unijnych, dotujących innowacyjne biznesy. Czy liczby z raportu świadczą o tym, że pieniądze te finansowały raczej kopiowane niż innowacyjne projekty?
W funduszach, nawet tych, które inwestują pieniądze publiczne, już teraz mocno zmiksowane z kapitałem prywatnym, zawsze pojawia się dyskusja, na co postawić, na innowację czy na bezpieczeństwo. Fundusze mają różne strategie. Myślę, że już teraz sektor ten zrozumiał, że zarobić można jedynie na skrajnie trudnych, ryzykownych projektach. Coraz częściej również z publicznych pieniędzy finansuje się rzeczywiste innowacje.


