Rentgen szkód osobowych na ostatniej prostej

Nowy standard opisu stanu zdrowia ma pomóc ubezpieczycielom poradzić sobie z odszkodowaniami, które rosną w komicznym tempie.

Wysokie odszkodowania nie są problemem. Boli nas to, że nikt nie wie, jak wycenić wysokość świadczenia za szkody osobowe — powtarza od kilku lat branża ubezpieczeniowa. Przez ten czas szybko rosnąca wysokość wypłat z tytułu szkód osobowych stała się dla niej prawdziwym ciężarem. W ubiegłym roku, po raz pierwszy w historii wartość świadczeń przekroczyła 1 mld zł. Rynek oczekuje, że w tym roku rekord zostanie pobity.

Zobacz więcej

Fot. iStock

Pojawiła się jednak szansa na zmianę. W Polskiej Izbie Ubezpieczeniowej (PIU) kończą się prace nad stworzeniem systemu, który pozwoli porównywać ze sobą szkody osobowe. Od tego już tylko krok do standaryzacji odszkodowań. Rok temu na stole leżały propozycje standaryzacji szkód. Pierwsza to system oparty na klasyfikacji ICF, firmowany przez Światową Organizację Zdrowia.

Druga to komercyjne narzędzie, stworzone przez Polskie Towarzystwo Medycyny Sądowej i Kryminologii oraz Polskie Towarzystwo Medycyny Ubezpieczeniowej. Dorota Fal, doradca zarządu PIU, informuje, że izba zdecydowała się sięgnąć po klasyfikację ICF.

— Mamy już za sobą pilotaż rozwiązania opartego na ICF. Przed nami dwa kolejne etapy jego wdrożenia: dopracowanie narzędzi IT oraz wypracowanie dobrych praktyk doradca dla ubezpieczycieli — dodaje.

Dobre praktyki, które mają wskazać ubezpieczycielom, jak stosować klasyfikację ICF w procesie likwidacji szkód, mają być gotowe pod koniec roku. To oznacza, że już od przyszłego roku ubezpieczyciele mogą mieć branżowy know-how, jak jednolicie podchodzić do szkód osobowych. Takie rozwiązanie przyda się, bo w marcu tematem zainteresowała się Komisja Nadzoru Finansowego, która zapowiedziała, że w pierwszej połowie 2016 r. wyda rekomendację w tej sprawie.

— Klasyfikacja ICF nie jest kalkulatorem do wyliczania wysokości odszkodowań. To system do opisu fizycznego i psychicznego stanu człowieka. Dlatego do jego wykorzystania w codziennej pracy potrzebne są narzędzia informatyczne — mówi Dorota Fal.

Izba nie ma ambicji tworzenia centralnego systemu IT, który byłby wykorzystywany przy ocenie szkód osobowych. Pomoże natomiast w stworzeniu odpowiednich narzędzi w firmach, które na zlecenie ubezpieczycieli zajmują się badaniem poszkodowanych.

Oprócz ubezpieczycieli największym beneficjentem tego rozwiązania mogą być sędziowie. Sami zauważają, że rozbieżności w orzeczeniach w przypadku szkód osobowych są w tym momencie zbyt duże.

— Jeszcze za wcześnie na ocenę rozwiązania, nad którym pracuje branża ubezpieczeniowa. Może ona pomóc w standaryzacji szkód osobowych, ale sędziowie nie będą mogli po niego samodzielnie sięgnąć. Zgodnie z obowiązującym prawem w tym celu będzie potrzebne powołanie biegłego — mówi sędzia Aneta Łazarska ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.

Według niej, na pewno będą potrzebne szkolenia i edukacja sędziów. Bez tego mogą oni nie mieć wiedzy o tym, że takie narzędzie istnieje. Wolałaby, żeby w Polsce zostało wprowadzone rozwiązanie stosowane od lat w Niemczech, które polega na publikacji co rok tabel z wysokością sugerowanych odszkodowań w konkretnych przypadkach. Podobne rozwiązania funkcjonują z powodzeniem w Wielkiej Brytanii czy w Skandynawii.

Nie tylko ubezpieczyciele są zainteresowani wykorzystywaniem klasyfikacji ICF. Przyglądają się jej resorty: zdrowia, pracy i sprawiedliwości, wraz z instytucjami im podległymi. Przy niektórych przypadkach ICF stosuje także Zakład Ubezpieczeń Społecznych. To wskazuje, że w dłuższej perspektywie czasowej klasyfikacja może stać się głównym sposobem opisu szkód osobowych w Polsce. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu