Resort finansów prowadzi obłudną grę podatkową

Adam L. Kalus
opublikowano: 05-07-1999, 00:00

Adam L. Kalus: resort finansów prowadzi obłudną grę podatkową

PODATKOWE ZMIANY: Organizacje pracodawców i przedsiębiorców poparły ubiegłoroczną białą księgę, nie dopatrując się w niej pogorszenia warunków działania dla przedsiębiorstw — dziwi się Adam L. Kalus. fot. Stefan Zubczewski

Deficyt budżetu państwa rośnie w szybkim tempie. Po pięciu miesiącach osiągnął prawie 80 proc. całorocznego limitu. W równie szybkim tempie resort finansów stara się tę dziurę łatać — tyle że obłudnie.

PARAWANEM skrywającym pazerność fiskusa w roku 1998 była tzw. biała księga podatkowa. Dobrze, że jej założenia nie weszły w życie, gdyż wówczas niemałej grupie PIT-owców zaliczkowo potrącano by z list płac nie 19, lecz 23 proc. Straciłyby na tym również przedsiębiorstwa, gdyż musiałyby odprowadzać do 20 dnia miesiąca do urzędów skarbowych większą kwotę niż przy stawce 19 proc. Ponieważ mało która firma grzeszy nadmiarem pieniędzy, więc działoby się to kosztem ograniczenia produkcji. Dlatego dziwiłem się, iż organizacje pracodawców i przedsiębiorców, w tym BCC, poparły białą księgę, nie dopatrując się w niej pogorszenia warunków działania dla przedsiębiorstw.

PROPAGUJĄC obniżkę podatków bezpośrednich, resort finansów bez rozgłosu zwiększał podatki pośrednie, np. akcyzę w paliwach. W roku 1998 pobrał z tego tytułu od podatników 30 groszy z każdego litra. Równolegle podejmowane były inne działania, mające na celu skubanie przedsiębiorców — takie jak np. słynne objęcie opłatą skarbową, podwyższoną w skrajnych przypadkach nawet o 100 proc., wszystkich w zasadzie umów, w tym umów o świadczenia niematerialne, np. obejmujące zarządzanie przedsiębiorstwami lub zarządzanie nieruchomościami. Oczywiście lista dodatkowych obciążeń z tytułu opłaty skarbowej lub wyższych stawek opłat w wymiarze sprawiedliwości (objęcie opłatą skargi do NSA na decyzję podatkową) jest znacznie dłuższa.

ROK 1999 rozpoczął się wcale nie lepiej. Na sylwestra fiskus zafundował przedsiębiorcom — za pośrednictwem uchwał rad gmin — wyższe stawki podatku od nieruchomości użytkowanych na cele działalności gospodarczej. W lutym podwyższył ceny energii elektrycznej, ciepłej wody i ogrzewania. Jednocześnie cichcem obniżył z 50 do 25 pracowników próg zatrudnienia, od którego przedsiębiorstwa zobowiązane są odprowadzać składkę na PFRON (3 proc. od płac). Co więcej — składkę tę wyłączono z kosztów uzyskania przychodu. Manewr podwyższenia podstawy opodatkowania powtórzono, wyłączając z kosztów uzyskania przychodu również odsetki pobierane przez udziałowców od pożyczek udzielonych własnym spółkom.

PODEJRZEWAM, że te większe podatki minister finansów wprowadził na początku roku właśnie po to, aby teraz w Sejmie móc triumfalnie zaprezentować społeczeństwu hitowy — według niego — projekt obniżenia stawek podatków bezpośrednich w latach 2000-2004. Zmiany systemu oczywiście uzasadnia się potrzebą ulżenia doli podatników. W tym samym czasie mamy do czynienia z kolejną już podwyżką cen na paliwa, i to nie za sprawą wysokiego kursu dolara, ale z powodu nagłej i skokowej podwyżki stawek podatku akcyzowego. Że podwyżki cen paliw i nośników energii fatalnie przełożą się na sytuację PIT-owców i CIT-owców — nikt złudzeń mieć nie powinien. Nie przeszkadza to jednak wicepremierowi i ministrowi finansów głosić obłudnych haseł, że konsekwentnie robi on wszystko, aby zmniejszyć nasze łączne obciążenia podatkowe.

ZADZIWIA MNIE w tym wszystkim jedno — że znajdują się jeszcze tacy, którzy wicepremierowi Balcerowiczowi naiwnie wierzą, a wśród nich organizacje pracodawców i przedsiębiorców. Z kolei politycy udają w czasie debaty sejmowej, że się nawet wykłócają o nowy system podatkowy, podczas gdy dobrze wiedzą, iż jego zmiana w rzeczywistości nie zmniejszy obciążeń podatkowych społeczeństwa.

Adam L. Kalus jest właścicielem Kancelarii Prawniczej Kalus & Kalus w Tychach

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam L. Kalus

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Resort finansów prowadzi obłudną grę podatkową