Do 14 października inwestorzy, którzy przed dwoma laty znaleźli się na krótkiej liście w przetargu na grupę G-8, mogą złożyć w MSP oświadczenia o dalszym zainteresowaniu tą prywatyzacją. Wczoraj poprosił ich o to minister skarbu.
Minister skarbu zaprosił wczoraj inwestorów do ponownego zbadania kondycji finansowej ośmiu spółek dystrybucyjnych tworzących grupę G-8. Łączne przychody prywatyzowanych dystrybutorów wynoszą około 3,5 mld zł rocznie. Zakłady z G-8 obsługują 2,5 mln odbiorców energii w północnej i centralnej Polsce, co zapewnia im ponad 16-proc. udział w rynku krajowym.
Do 14 października firmy, które nie straciły zainteresowania prywatyzacją G-8, mają złożyć w resorcie odpowiednie oświadczenia. Wtedy Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) określi swoje wymagania dotyczące przedłużenia ważności ofert oraz przedstawi warunki ponownego zbadania kondycji ekonomicznej dystrybutorów.
Zaproszenie otrzymali inwestorzy, którzy przed blisko dwoma laty — od tak dawna trwa już prywatyzacja grupy — zostali zakwalifikowani w przetargu na tzw. krótką listę, a więc belgijski Electrabel, hiszpańskie Endesa i Iberdrola, El-Dystrybucja Jana Kulczyka, irlandzkie ESB i niemiecki E.ON.
Ta ostatnia firma niedawno miała szansę kupić G-8. Koncern dostał wyłączność po tym, jak MSP nie udało się porozumieć z Iberdrolą, konsorcjum Elektrimu i El-Dystrybucji, a na koniec — samą El-Dystrybucją. Jednak w ostatniej fazie negocjacji Niemcy zaproponowali radykalną obniżkę ceny, którą minister skarbu uznał za nie do przyjęcia.
Ponowne rozpoczęcie procedury prywatyzacyjnej od etapu krótkiej listy oznacza, że przetarg na G-8 nie zakończy się przed upływem minimum sześciu miesięcy. Potencjalni nabywcy, z których być może nie wszyscy przyjmą zaproszenie MSP, muszą powtórzyć szczegółowe badanie ośmiu spółek, ponieważ wyniki poprzedniego due diligence już dawno się zdezaktualizowały.
Ponowne badanie kondycji ósemki dystrybutorów wcale nie gwarantuje, że w kolejnym podejściu do sprzedaży G-8, resort skarbu otrzyma korzystniejsze cenowo oferty. Zwłaszcza, że w międzyczasie resort finansów nałożył akcyzę na energię elektryczną (2 gr od każdej kWh), a prezes Urzędu Regulacji Energetyki, zatwierdzając taryfy dystrybutorów, pozwolił przenieść na odbiorców końcowych tylko część nowego podatku. W ocenie inwestorów pogorszyło to radykalnie warunki funkcjonowania zakładów energetycznych. Prywatyzacji nie sprzyja również słaba koniunktura gospodarcza, nie tylko w Polsce, ale w całej Europie.


