Minister transportu chce zlikwidować możliwość wprowadzania zakazu ruchu samochodów ciężarowych w czasie długotrwałych upałów. Przewoźnicy się cieszą, drogowcy straszą.
Synoptycy zapowiadają, że lato 2007 r. będzie wyjątkowo upalne. Być może i tę informację brał pod uwagę minister transportu, przygotowując projekt rozporządzenia, dzięki któremu wojewodowie nie będą już mogli wprowadzać tzw. letnich ograniczeń w ruchu aut o masie ponad 12 ton.
Przewoźnicy zacierają ręce i zwyczajnie się cieszą. Dlaczego? Bo zakaz ruchu wprowadzany podczas upałów przynosi im ogromne straty. Minister chce przewoźnikom pomóc. W uzasadnieniu do projektu rozporządzenia można przeczytać, że „w polskich realiach zmiany pogodowe następują szybciej, niż jest w stanie reagować Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA)”, a wprowadzanie zakazu ruchu w upalne dni jest niespotykane w Europie. Tymczasem GDDKiA argumentuje, że wprowadzanie zakazu ruchu ciężarówek podczas upałów to ochrona dróg przed szybkim ich niszczeniem. I dotyczy to nie tylko starych nawierzchni, ale także tych nowych, już zmodernizowanych. Pozostaje tylko zadać pytanie. Czy to drogi są dla samochodów, czy może odwrotnie?