Restrukturyzacje trwają za długo

Sylwia Wedziuk
opublikowano: 23-04-2018, 22:00

Rośnie liczba postępowań naprawczych. Niestety, moce przerobowe sądów się nie zmieniają — i na zakończenie spraw trzeba swoje odczekać

Spółka Zimmerman Filipak Restrukturyzacja we współpracy z platformą analityczną SpotData przeanalizowała postępowania restrukturyzacyjne w Polsce w I kwartale tego roku. Najważniejszy wniosek jest taki, że firmy coraz chętniej korzystają z takiej możliwości wyjścia na prostą. Ale im więcej chętnych, tym bardziej przewlekłe stają się procedury, które od początku funkcjonowania nowego prawa upadłościowego i restrukturyzacyjnego trwają dłużej i przewidziane w ustawie terminy nie są dotrzymywane.

Ucieczka przed zobowiązaniami

W I kwartale sądy otworzyły 105 postępowań restrukturyzacyjnych, czyli o 16 proc. więcej niż rok temu. Największy wpływ na ten wzrost ma rosnące zainteresowanie przyspieszonymi postępowaniami układowymi (PPU) — jeszcze w trzecim kwartale 2017 r. ich liczba wynosiła niecałe 50, a w pierwszych trzech miesiącach bieżącego roku ogłoszono otwarcie 60 tego typu postępowań. Autorzy raportu zwracają uwagę, że ze względu na opóźnienia w ogłaszaniu postanowień sądów w Monitorach Sądowych i Gospodarczych praktycznie niemożliwe jest obserwowanie w czasie rzeczywistym liczby otwieranych postępowań — średnia różnica między datą postanowienia a ogłoszenia w Monitorze wynosi ok. 20 dni roboczych. Dane są zatem podawane w przybliżeniu. Upadłości nadal są bardziej popularne niż restrukturyzacje, jednak różnica między tymi dwoma rodzajami procedur znacznie się zmniejszyła. Zdaniem Patryka Filipiaka, doradcy restrukturyzacyjnego w Zimmerman Filipiak Restrukturyzacja, przyczyny wzrostu liczby postępowań naprawczych są dwie.

— Z jednej strony rosnące koszty pracownicze i materiałowe, prowadzące do obniżania się marż w handlu i budownictwie oraz zatory płatnicze sprawiają, że coraz większy odsetek podmiotów doświadcza trudności z regulowaniem zobowiązań — mimo doskonałej koniunktury. Z drugiej strony rośnie popularność procedury restrukturyzacji, która dla wielu firm staje się szansą na szybsze wyjście z pułapki nadmiernego zadłużenia, choć nierzadko jest to też forma zwykłej ucieczki przed zobowiązaniami — tłumaczy Patryk Filipiak.

Zgadza się z nim Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Polsce. Zwraca jednak uwagę, że sprzyjające otoczenie gospodarcze nie jest jedynym kryterium, które przyczynia się do sytuacji płynnościowej przedsiębiorstw w Polsce. — Ostatnie badanie płatności Coface potwierdziło, że pomimo wysokiego tempa wzrostu gospodarczego opóźnienia w płatnościach dla kontrahentów się wydłużyły. Aż 9 na 10 firm w Polsce doświadcza opóźnień w spływie należności, a średnie zaległości wynoszą ponad 60 dni od wymaganej daty płatności za zakupiony produkt lub zrealizowaną usługę. W rezultacie problemy płynnościowe skutkują w niektórych przypadkach koniecznością przeprowadzenia restrukturyzacji lub nawet procesu upadłościowego przedsiębiorstwa — mówi Grzegorz Sielewicz.

Przyspieszone postępowanie

Wśród postępowań restrukturyzacyjnych najbardziej efektywne są przyspieszone układowe. Aż 27 proc. wszystkich tego typu spraw zakończyło się zatwierdzeniem układu. W przypadku sanacji ten odsetek wyniósł 6 proc., a w przypadku układów — 13 proc. Częściowo wynika to z samej konstrukcji prawnej poszczególnych procedur — przyspieszone postępowanie przeznaczone jest dla spółek, w których nie występuje więcej niż 15 proc. wierzytelności spornych, a sam proces restrukturyzacji zwykle nie wymaga zmian w każdym obszarze działalności firmy.

— Ale nawet w tych procesach odsetek umorzonych postępowań jest relatywnie duży, co pokazuje, że na restrukturyzację decyduje się wiele podmiotów, które nadająsię wyłącznie do upadłości — zwraca uwagę Patryk Filipiak.

Jednocześnie niewiele jest przypadków, kiedy sądy odmawiają układów przyjętych przez spółki i ich wierzycieli. Od początku istnienia nowego prawa restrukturyzacyjnego było ich zaledwie 12. Autorzy raportu zauważają, że większa liczba rozpoczynanych PPU nie przełożyła się na wzrost liczby zatwierdzonych układów. Wynika to z czasochłonności postępowań, ale może być też efektem tego, że PPU wybierają firmy, których uratowanie jest bardzo trudne.

250 dni i więcej

Długość trwania restrukturyzacji wciąż pozostawia wiele do życzenia. Najdłuższe są postępowania sanacyjne i układowe — trzeba przygotować się na średnio ok. 250 dni — licząc od chwili otwarcia postępowania do jego umorzenia. Natomiast przyspieszone postępowanie układowe trwa ok. 120 dni, podczas gdy jeszcze do grudnia 2017 r. to było 116 dni. A to tylko średnia — w niektórych sądach od otwarcia do zatwierdzenia układu mija nawet ponad 250 dni. Na samo otwarcie też trzeba czekać.

— W ciągu ostatniego kwartału medianowe czasy poszczególnych etapów PPU nieznacznie się wydłużyły. Nie jest to zaskakujące, bo liczba nowych restrukturyzacji cały czas rośnie, „stare” sprawy zazwyczaj są jeszcze w toku, a moce przerobowe sądów pozostają takie same. W efekcie restrukturyzacje trwają coraz dłużej. W tym roku sytuacja w tym zakresie powinna jeszcze się pogorszyć, ze względu na spodziewaną większą liczbę nowych postępowań — mówi Patryk Filipiak. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Restrukturyzacje trwają za długo