Rewolucja, ale zaplanowana

15-01-2017, 22:00

Podejście „Teraz k… my” ą la PiS to nie przypadek. Zmiany personalne poprzedzane są prawnymi, głównie znoszącymi instytucję konkursów

Podejście „Teraz k… my” ą la PiS to nie przypadek. Zmiany personalne poprzedzane są prawnymi, głównie znoszącymi instytucję konkursówZawłaszczanie przez PiS tak wielkiej liczby państwowych posad i stanowisk w tak krótkim czasie nie byłoby możliwe bez wielu „reform” legislacyjnych w bardzo różnych dziedzinach. Dobrym przykładem tej sytuacji może być nowelizacja ustawy o jednostkach doradztwa rolniczego. 20 sierpnia 2016 r. weszły w życie przepisy, odbierające nadzór nad ośrodkami doradztwa rolniczego (ODR) niezależnym od rządu samorządom województw i przekazujące go ministrowi rolnictwa. Krzysztof Jurgiel, jeden z najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego i głównych kadrowych PiS, skwapliwie z nich skorzystał…

Dodatek do diety

Dyrektorem zachodniopomorskiego ODR został Adam Kalinowski, radny powiatowy PiS w Stargardzie, małopolskiego ODR — Marek Kwiatkowski, radny powiatowy PiS w Nowym Sączu, podlaskiego ODR — Adam Niebrzydowski, radny PiS sejmiku podlaskiego, a mazowieckiego ODR — Sławomir Piotrowski, radny PiS powiatu siedleckiego. Damianowi Godzińskiemu, kandydatowi PiS w wyborach samorządowych, dostał się fotel szefa warmińsko-mazurskiego ODR, Markowi Tarnackiemu, radnemu PiS powiatu wałbrzyskiego — dolnośląskiego ODR, a Jerzemu Bielawskiemu, szefowi partii Jarosława Kaczyńskiego w Żaganiu i radnemu powiatowemu — lubuskiego ODR. To nie wszystko. Bogdan Bagiński, radny powiatowy PiS w Makowie Mazowieckim, został dyrektorem oddziału mazowieckiego ODR w Ostrołęce, a Marek Dziubek, wieloletni znajomy posła PiS Szymona Giżyńskiego — szefem śląskiego ODR. Pomorskim ODR rządzi Andrzej Dolny, były kandydat PiS na burmistrza Chojnic i asystent posła tej partii Aleksandra Mrówczyńskiego, a lubelskim ODR — Sławomir Plis, radny powiatowy PiS w Opolu Lubelskim i kandydat partii Jarosława Kaczyńskiego na burmistrza tego miasta. Jego zastępcą jest Artur Niczyporuk, znajomy i współpracownik Krzysztofa Gałaszkiewicza, pełnomocnika PiS w powiecie zamojskim i szefa lubelskiego oddziału Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Zastępców dyrektorów z partyjną legitymacją jest więcej. Tomasz Skorupski, były radny powiatowy PiS w Płocku, pełni tę funkcję w mazowieckim ODR, Marek Witkowski, radny PiS sejmiku kujawsko-pomorskiego, w kujawsko-pomorskim ODR, a w łódzkim ośrodku jako zastępcy szefa równocześnie „dają radę” Tadeusz Morawski, były radny miejski PiS w Łodzi, i Marek Sarwa, radny PiS i członek zarządu powiatowego w Opocznie.

Casus Misiewicza

W innych instytucjach rolniczych personalna „dobra zmiana” trwa w najlepsze jeszcze dłużej, bo od 11 stycznia 2016 r., kiedy weszła w życie nowelizacja ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników oraz niektórych innych ustaw. Jej celem było „uelastycznienie procesu powoływania i odwoływania” osób kierujących centralą i oddziałami Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego (KRUS), Agencji Nieruchomości Rolnych, Głównego Inspektora Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, Głównego Inspektora Ochrony Roślin, Głównego Lekarza Weterynarii, Agencji Rynku Rolnego, Centrum Doradztwa Rolniczego i Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR). „Uelastycznienie” w praktyce oznacza zniesienie wymogów ogłaszania konkursów na poszczególne stanowiska. I tak, by np. zostać jednym z kilkuset kierowników biur powiatowych ARiMR czy placówek terenowych KRUS, wystarczy mieć wykształcenie wyższe, polskie obywatelstwo i czystą kartotekę karną. Wymóg nieformalny to… jedynie słuszna legitymacja partyjna. Publikowana dziś lista „PB” dowodzi, że to właśnie w ARiMR i KRUS sprawdza się największa rzesza działaczy PiS, ich rodzin i znajomych. W większości zajęli miejsce nominatów PSL i — w znacznie mniejszym stopniu — PO, ale w wielu miejscach z pracą musiały pożegnać się też osoby bezpartyjne, z wieloletnim doświadczeniem na danym stanowisku. Złagodzenie kryteriów to cecha charakterystyczna rewolucji personalnej PiS nie tylko na poziomie legislacyjnym, ale też statutów poszczególnych firm czy instytucji. Najbardziej głośna jest historia, kiedy ze statutu Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ) zniknęły zapisy dotyczące wymagań, jakie powinni spełniać członkowie rad nadzorczych firm z grupy — głównie konieczność posiadania wyższego wykształcenia oraz zdania państwowego egzaminu na członków rad nadzorczych. Beneficjentem tej „dobrej zmiany” został Bartłomiej Misiewicz, rzecznik, szef gabinetu politycznego i jeden z najbliższych współpracowników ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza. Kiedy wyszło na jaw, że jest członkiem rad nadzorczych PGZ, ale też Energi Ciepło Ostrołęka, a nie ma nawet licencjatu, został zawieszony w funkcjach pełnionych w MON. Dziś pełni je na nowo.

Walec wciąż jedzie

Wiele możliwych politycznych synekur PiS uwolnił też dzięki nowelizacji ustawy o służbie cywilnej, która weszła w życie pod koniec stycznia 2016 r. Jednym cięciem zwolniono wtedy ponad 1,5 tys. osób — wszystkich dyrektorów i ich zastępców w administracji państwowej, czyli ministerstwach i urzędachwojewódzkich. Większość z nich wróciła na swoje stanowiska, ale część zwolnionych posad została objęta przez nominatów PiS bez konieczności ogłaszania wcześniej obowiązujących konkursów. Dokładnie ten sam efekt przyniosło przeforsowanie przez PiS tzw. małej ustawy medialnej. Na jej mocy członkowie rad nadzorczych i zarządów Telewizji Polskiej, Polskiego Radia i jego 17 rozgłośni regionalnych przestali być wybierani w jawnych konkursach przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, a prawo ich powoływania dostał minister skarbu Dawid Jackiewicz. I oczywiście zaczął z tego prawa skwapliwie korzystać. Na tyle skutecznie, że np. we władzach regionalnych mediów publicznych odnaleźliśmy około 20 obecnych działaczy samorządowych, którym przecież media publiczne powinny patrzeć na ręce. Prawno-kadrowa zawierucha nie ominęła też wojewódzkich kuratoriów oświaty. Nowelizacja ustawy o systemie oświaty z automatu wygasiła etaty wszystkich kuratorów i ich zastępców. Nowi zostali wybrani w konkursach, w których decydujący głos mieli jednak przedstawiciele administracji rządowej (ministerstwa edukacji i urzędów wojewódzkich). W rezultacie PiS wymieniło 15 z 16 kuratorów wojewódzkich, a większość nowych to działacze PiS. Kolejne na liście do przejęcia przez PiS są dotychczas niezależne regionalne izby obrachunkowe (RIO), które nadzorują finanse samorządów. W sierpniu resort spraw wewnętrznych i administracji przedstawił projekt nowelizacji ustawy o RIO, zgodnie z którym prezesi izb mają być wybierani w konkursach. W czym więc problem? Podobnie jak w przypadku kuratorów, rząd PiS chce sobie zapewnić większość w gremium wybierającym nowych szefów, a samym konkursem będzie zarządzał premier.

Znajoma premier w ZUS

Ponad miesiąc temu ogłoszono natomiast wyniki konkursów na dyrektorów oddziałów ZUS. I tu zaskoczenie — tylko kilku z kilkudziesięciu nowych szefów ZUS znalazło się na naszej liście. Jeden z tych przykładów jest jednak szczególnie ciekawy. Dyrektorem oddziału ZUS w Chrzanowie została Marta Pieczka, była sekretarz Oświęcimia. O jej związkach z ZUS wiadomo tyle, że… dość długo finansował jej niezdolność do pracy. Kiedy latem 2011 r. Janusz Chwierut z PO jako prezydent Oświęcimia chciał ją zwolnić z funkcji sekretarza miasta, przedstawiała kolejne druki L4 i do skutecznego doręczenia wypowiedzenia doszło dopiero pół roku później. Potem przez rok prowadziła w Oświęcimiu salon fryzjersko-kosmetyczny i bezskutecznie kandydowała z list PiS do rady powiatu oświęcimskiego. „Gazeta Krakowska” napisała też, że prowadziła w regionie kampanię wyborczą Beaty Szydło, ale to dla jej kariery w ZUS zapewne fakt bez znaczenia…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Rewolucja, ale zaplanowana