Rewolucję niosą ludzie, nie pieniądze...

Redakcja
23-10-2017, 22:00

Patriotyzm gospodarczy jeszcze niedawno był kategorią występującą na peryferiach debaty publicznej, obecnie zaś awansował do rangi ideologii państwowej.

„Puls Biznesu”, który na polskim rynku medialnym obecny jest trzecią dekadę, nie kieruje się jednak cyklami koniunkturalnymi. Planowym i stabilnym propagowaniem patriotyzmu gospodarczego zajęliśmy się jako pierwsi. W 2013 r. zorganizowaliśmy inauguracyjną debatę z udziałem najważniejszych przedstawicieli świata polityki i biznesu, by porozmawiać o tym, jak rozumieć współczesny patriotyzm gospodarczy, oraz poszukać recept na rozwój gospodarki. Jesteśmy dumni, że wczoraj udało nam się zorganizować już piąte spotkanie na szczycie — tym razem w warszawskim Centrum Olimpijskim — z udziałem dwóch wicepremierów oraz wielu przedsiębiorców i menedżerów największych polskich firm. Jesteśmy bowiem przekonani, że dialog i wymiana doświadczeń w takim gronie to warunki konieczne dla postępu. Tym bardziej że wyzwań — choćby związanych z rządowym projektem zrównoważonego rozwoju — jest bardzo dużo. Piąta debata na szczycie (ósma edycja naszego szerszego projektu), tym razem pod hasłem „Polska 4.0”, umocniła nas w przekonaniu, że kategoria patriotyzmu gospodarczego niejedno ma imię. Dla upowszechniania takich postaw decydujące jest wzajemne zaufanie biznesu i decydentów politycznych oraz stabilność i przewidywalność przepisów, tworzących warunki prowadzenia działalności gospodarczej. Albowiem to od przedsiębiorców zależy, czy takie kategorie jak konkurencyjność i innowacyjność przestaną być wygodnymi hasłami, a staną się polską powszedniością.

Wyświetl galerię [1/3]

Uczestnicy debaty Marek Wiśniewski

DWUGŁOS WICEPREZESÓW RADY MINISTRÓW

Walka o wyrównywanie pola gry

MATEUSZ MORAWIECKI wicepremier, minister rozwoju i finansów

Gdy debatujemy o porządku gospodarczym świata, naturalnie przychodzą na myśl takie tradycyjne elementy, jak kapitał, praca czy technologie. Współcześnie jednak konkurencja odbywa się również na poziomie regulacyjnym. Niestety, w tym obszarze bywamy uderzani przez unijnych partnerów. Dlatego musimy bronić zasad wolnego, a przynajmniej „wolniejszego” rynku. Starając się o niedyskryminowanie małych i średnich przedsiębiorstw, w tym polskich, walczymy o wyrównywanie im pola gry. Realna wolność gospodarcza prowadzi do tego, by wszyscy mogli partycypować w torcie gospodarczym III RP. Nie atomizacja i fragmentacja społeczeństwa, nie korporacjonizm prowadzą do dobrobytu. Patriotyzm gospodarczy polega na tym, że pragniemy jak najwięcej ludzi zabrać na pokład. Staramy się zarazem o ekspansję polskiego kapitału inwestującego za granicą, bo to daje szansę na repatriację zysków do kraju, tymczasem obecnie trasferujemy rocznie za granicę 100 mld zł zgodnie z prawem własności firm. Regulacje działają na korzyść biznesu, gdy są wprzęgnięte w system nie za szybko i nie za wolno. Oczywista jest korelacja między siłą materialną i duchową danego kraju. Trzecim ważnym elementem jest zdolność do takiego ułożenia regulacji, by „sąd sądem, a sprawiedliwość była po waszej stronie” — polskich przedsiębiorców. I o to zabiegamy w Brukseli i Waszyngtonie, bo tam prowadzone są najważniejsze dyskusje i zapadają decyzje regulacyjne. Ten, kto układa standardy albo przynajmniej współuczestniczy w ich układaniu — realizuje dużo wyższą marżę i może przeznaczać zyski na innowacyjność. Silna gospodarka to również silne instytucje podatkowe. Patriotyzm gospodarczy powinien prowadzić do odbudowy wartości, aby również w Polsce aktualne stało się znane mi z USA powiedzenie „lubię płacić podatki, bo wraz z nimi kupuję cywilizację”. © Ⓟ

Bez podziału na resortowe „silosy”

Jarosław Gowin wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego

Głównym planem rządowym jest strategia odpowiedzialnego rozwoju kolegi wicepremiera Mateusza Morawieckiego. To plan horyzontalny i jeśli ma się powieść — a jest wielką szansą cywilizacyjną oraz dla polskich przedsiębiorców — to musi być realizowany bez podziału na „silosy”, jakimi są osobne ministerstwa. Dlatego wszystkie działania na styku nauki i biznesu traktuję jako służebne wobec priorytetu pchnięcia polskiej gospodarki na tory 4.0. Wraz ze wzrostem zamożności Polacy coraz większą wagę przywiązują nie do ceny, lecz do jakości kupowanych produktów i usług. Gotowi są płacić więcej za „dobre, bo polskie” i to jest przejaw współczesnego patriotyzmu gospodarczego. Nadszedł zatem czas na wspieranie jakości i to jest bezpośredni styk resortów nauki oraz rozwoju. Od początku roku obowiązuje ustawa o innowacyjności, która przyjęta została ostrożnie, a nawet nieufnie. Teraz jednak obserwujemy wyraźny wzrost zainteresowania polskich firm rozszerzaniem działalności B+R. Przygotowujemy drugą ustawę o innowacyjności, w której radykalnie podniesiemy ulgi podatkowe dla wszystkich firm za kwoty zainwestowane w badania i rozwój. Staramy się zreformować działalność Narodowego Centrum Badań i Rozwoju w kierunku wspierania przez państwo tzw. projektów wspólnych państwa i przedsiębiorców. Udało się także przeprowadzić ustawowo tzw. doktoraty wdrożeniowe, czyli pięćset państwowych stypendiów dla wybranych przez przedsiębiorców doktorantów, prowadzących badania, które mają zakończyć się konkretnymi wdrożeniami. Środowiska gospodarcze zareagowały na ten program zdecydowanie bardziej przychylnie niż naukowe. Generalnie reformujemy uczelnie pod kątem lepszej współpracy z biznesem, czego efektem powinny być wspólne sukcesy w czwartej rewolucji przemysłowej.

Co zrobić, by znaleźć się wśród wygranych po IV rewolucji przemysłowej?

Zapytaliśmy o to uczestników debaty inaugurującej najnowszą odsłonę cyklu „Czas na patriotyzm gospodarczy”. Już na starcie powiało optymizmem, bo z pytania wynikało, że Polska bierze aktywny udział w wyścigu, którego metą jest gospodarka 4.0. Nikogo z uczestników debaty to jednak nie zadowala. Bon mot Pierre’a de Coubertina, ojca idei olimpijskiej, że liczy się udział, a nie zwycięstwo, nie ma tu zastosowania. Polscy decydenci i przedsiębiorcy w czasach gospodarczej rewolucji przyjmują taktykę ofensywną, wskazując jednak nasze poważne, choć nie dyskwalifikujące braki. Radzą zatem, by do lamusa przenieść popularne nad Wisłą „nie da się” i postawić na ekspansję zagraniczną, automatyzację oraz napływ nowych kadr z krajów ościennych, a także kusić polskie talenty do powrotu choćby z londyńskiego Citi. Czas też, wzorem Korei Południowej, zainwestować w kształcenie dzieci. To ich umiejętności i wizja zdecydują, czy za kilkanaście lat znajdziemy się w gronie zwycięzców rewolucji 5.0.

Zmiany, o które publicznie wołają przedsiębiorcy, to dla rządzących program gotowy do realizacji. Od lat wskazuję, że np. wymiar sprawiedliwości to hamulec gospodarczy, podobnie jak brak wykwalifikowanych kadr na rynku pracy. Tu stawiamy na przyspieszenie, są nowe etaty dla urzędników wydających pozwolenia na pracę i pobyt w Polsce. Smarujemy ten system, by kadr na rynku było więcej. Z uwagą patrzę też na Giełdę Papierów Wartościowych. Mam nadzieję, że Marek Dietl zmieni jej wizerunek w bardziej kapitałowy i progospodarczy. Wesprzemy go, wraz z Pawłem Borysem i PFR, programem budowy kapitału poprzez stworzenie trzeciego filaru oszczędności emerytalnych. Nawet przy konserwatywnych założeniach wychodzi nam dodatkowe kilkanaście miliardów złotych już w pierwszym roku działania systemu. To będzie potężny zastrzyk dla rynku kapitałowego. Wsparcie czeka też firmy szykujące się do ekspansji zagranicznej, w miejsce niewydolnych wydziałów promocji handlu i inwestycji powstanie od 70 do 100 biur handlowych na całym świecie, z naciskiem na nowe, trudniejsze, ale obiecujące lokalizacje, takie jak Teheran, Hoszimin czy New Delhi. Biura będą regularnie oceniane przez przedsiębiorców i wynagradzane w zależności od stopnia realizacji celów. Mierząc nasze ambicje za granicą, zastanówmy się, czy w ogóle mamy globalne firmy z Polski, mocne na 10-20 rynkach na świecie. Nie mamy. Zatem jesteśmy dopiero u progu wejścia w skalę globalną z wykorzystaniem szansy, jaką daje gospodarka 4.0.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Redakcja

Patronat honorowy

Partnerzy

Partnerzy debaty tematycznej Finansowanie 4.0

Partnerzy debaty tematycznej Przemysł 4.0

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Rewolucję niosą ludzie, nie pieniądze...