Rewolucyjne pomysły drogowej dyrekcji

Waloryzacja cen i zabezpieczenie dostawców – to nowe pomysły autostradowej dyrekcji, która zapowiada coroczne kontrakty wartości 10 mld zł

Nierentowne kontrakty są dziś zmorą niemal wszystkich firm budowlanych.

— Sytuację poprawiłoby przelewanie przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) zaliczek dla wykonawców — postuluje Konrad Jaskóła, prezes Polimeksu-Mostostalu. O konieczność waloryzacji cen w kontraktach apelują szefowie budowlanych firm i zrzeszeń.

— Już w kontrakcie na modernizację stołecznego mostu Grota oraz modernizację drogi S8 Opacz — Paszków wprowadzimy zaliczki. Będziemy także prosić wykonawców, by przedstawiali nam do zatwierdzenia nie tylko listę podwykonawców, ale także dostawców i usługodawców — mówi Lech Witecki, szef GDDKiA.

Jeśli wykonawca — tak jak zdarza się to teraz na wielu kontraktach — nie będzie płacił kontrahentom, dyrekcja będzie więc regulować płatności bezpośrednio.

— Nie będziemy jednak płacić dwa razy za to samo. Zawsze to, co wypłacimy kontrahentom, potrącimy z wynagrodzenia generalnego wykonawcy. Kontrahenci muszą jednak pamiętać, by podpisywać umowy z wykonawcami. Dziś wielu pracuje bez umów, a od nas żąda zapłaty — dziwi się Lech Witecki.

Wykonawcy nie mówią „nie”, ale czekają na konkrety.

— Czekamy na specyfikację istotnych warunków zamówienia dotyczących kontraktów na most Grota i S8 i dopiero wówczas będziemy mogli komentować zmiany. Czasem bowiem zdarza się tak, że dyrekcja zmiany obiecuje, a faktyczne zapisy w przetargach czy kontraktach pozostawiają wszystko po staremu. Nie mam natomiast nic przeciwko zabezpieczaniu interesów dostawców i usługodawców. Jeśli podpisuję z kimś umowę, nie będę jej przed dyrekcją ukrywał — mówi Dariusz Blocher, prezes Budimeksu.

— Lech Witecki powinien wprowadzić te rozwiązania już kilka lat temu. Sytuację, w jakiej obecnie znajdują się firmy budowlane, zawdzięczamy jego podejrzliwemu podejściu, które wyniósł z NIK. Moim zdaniem, to głównie on jest winien budowlanej zapaści — komentuje anonimowo szef innej firmy budowlanej.

Cenowy oręż

Zaliczki i objęcie ochroną dostawców i usługodawców to niejedyny rewolucyjny pomysł drogowej dyrekcji. Zapowiada też, że będzie waloryzować ceny kontraktów o podawany cyklicznie przez GUS wskaźnik wzrostu cen określonego materiału — asfaltu, stali itp. (obecnie tak dzieje się tylko na jednym kontrakcie: A4 Jarosław– Jadymno).

— Przedstawiciele firm budowlanych mówią, że asfalt w ciągu roku podrożał o 40 proc., i pokazują fakturę, chcąc otrzymać w tej wysokości waloryzację. Na to się nie zgodzimy, bo wówczas wykonawcy nie mieliby żadnej motywacji, by starać się kupować materiały jak najtaniej. Trzeba podkreślić, że waloryzacja będzie działać w obie strony — mówi Lech Witecki.

Jeśli materiały budowlane potanieją, GDDKiA spodziewa się, że spadnie wówczas także wartość kontraktów i w jej kasie zostanie więcej pieniędzy. To całkiem realna perspektywa, bo dziś GDDKiA finansuje rocznie kontrakty wartości 20-30 mld zł. Tak duża wartość zleceń powodujewysoki popyt ma materiały budowlane, co w efekcie podbija ich cenę. Jednak już w latach 2013-14 wartość realizowanych zleceń nie przekroczy kilku miliardów złotych, co przełoży się na spadek popytu i wreszcie na nisze ceny materiałów.

Bez kumulacji

Jednak od 2015 r., kiedy w fazę realizacji wejdą kontrakty, które będą finansowanie z nowej perspektywy unijnej na lata 2014- 20, wartość kontraktów znów zacznie rosnąć.

— Spodziewamy się, że z Komisji Europejskiej otrzymamy, podobnie jak obecnie, około 10 mld EUR, czyli około 40 mld zł, a wkład własny szacujemy na 30 mld zł, więc podobnie jak teraz będziemy mieć do wykorzystania 70 mld zł — szacuje Magdalena Jaworska, zastępca generalnego dyrektora GDDKiA. Dyrekcja nie dopuści już jednak do kumulacji robót.

— Chcemy rozłożyć kontrakty na całe 7 lat i realizować średniorocznie prace za około 10 mld zł. Zrobimy to, bo już się do tego przygotowujemy. W 2008 r., kiedy zaczynaliśmy kontrakty z obecnej perspektywy, szuflady z projektami były puste, a prawne rozwiązania niespójne z unijnymi. Wówczas zmieniliśmy zapisy specyfikacji przetargowych, dzięki czemu udało się zwiększyć liczbę wykonawców realizujących nasze kontrakty z 28 do 120 podmiotów — przypomina Lech Witecki. W efekcie realizacja kontraktów skumulowała się tuż przed EURO 2012, a duża liczba zleceń spowodowała, że na autostradach budowlana branża dostała zadyszki.

OKIEM EKSPERTA

Powrót do PRL

ZBIGNIEW KOTLAREK

prezes Polskiego Kongresu Drogowego

Propozycja zaliczek i waloryzacji to krok we właściwym kierunku. Inaczej jest w przypadku zgłaszania umów z kontrahentami. To nie jest realne, bo na etapie podpisywania kontraktu nie jesteśmy w stanie przewidzieć, kto i w jaki wyrób będzie dostarczał, a informowanie GDDKiA o każdej zmianie dostawcy piasku spowoduje gigantyczny bałagan. Skoro dyrekcja coraz mocniej wchodzi w przejmowanie płatności, to może jeszcze zatrudni własnych robotników i wtedy już generalni wykonawcy wcale nie będą potrzebni. Tak już było w PRL — centralny zarząd dróg sam budował i finansował inwestycje. Chcemy do tego wrócić?

3,2 mld zł Na tyle firmy budowlane szacują straty na kontraktach drogowych. Domagają się, by pokryła je GDDKiA.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska, EG

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Rewolucyjne pomysły drogowej dyrekcji