Rynek suplementów w Polsce jest wart już ponad 8 mld zł i przyciąga coraz więcej nowych graczy. Wiele firm reaguje na to poszerzaniem oferty o kolejne składniki wpisujące się w aktualne trendy. Genactiv robi odwrotnie – od lat stawia wyłącznie na colostrum i mleko klaczy. Dlaczego?
Fokus jest przewagą, nie ograniczeniem. Kiedy rozprasza się uwagę na dziesięć składników, nie zostaje się ekspertem w żadnym. My od prawie dwudziestu lat pasjonujemy się colostrum bovinum i mlekiem klaczy. Badamy je, rozwijamy technologię ich przetwarzania, budujemy relacje z hodowcami i środowiskiem medycznym oraz inwestujemy we własne badania kliniczne. Firmy, które traktują colostrum jako jeden z wielu produktów w portfolio, często nie poświęcają czasu, by w pełni zgłębić specyfikę tego składnika. W takich przypadkach bywa on po prostu kolejnym popularnym surowcem w ofercie. Trudniej jest wówczas rzetelnie ocenić jego jakość, zrozumieć, od czego zależy jego działanie w organizmie, czy też odpowiedzialnie uzasadnić łączenie go z innymi składnikami. Takie praktyki są na rynku powszechne - pozwalają przypisać określone doświadczenia żywieniowe, choć nie zawsze stoją za nimi badania potwierdzające efekt kliniczny takiego połączenia. Modne składniki pojawiają się i znikają. Wiedza powstaje latami.
Z roku na rok rośnie liczba rejestracji suplementów zawierających w składzie colostrum. Czy to dla państwa sygnał rosnącego potencjału tej kategorii, czy raczej moda, która może obniżyć jej jakość i standardy?
Tak właśnie dzieje się w sytuacji, gdy surowiec taki jak nasz ma potwierdzoną skuteczność. Gdy pokazują to badania naukowe, a później także doświadczenia konsumentów, dany składnik zaczyna przyciągać coraz więcej firm zajmujących się sprzedażą suplementów. W Polsce zainteresowanie colostrum jest większe niż w innych krajach - według Google Trends - jesteśmy globalnym liderem. To wynik naszych konsekwentnych działań i roli edukatora, przy pełnym wsparciu środowiska naukowego i medycznego.
Genactiv prawie od dwóch dekad szerzy wiedzę i prowadzi liczne badania. Jak zmieniło się podejście do colostrum jako składnika diety w tym czasie?
Zasadniczo. Dzisiaj środowisko medyczne widzi potencjał w naturalnym produkcie, jakim jest colostrum. Docenia jego znaczenie nie tylko w sytuacjach krytycznych, ale również w profilaktyce. Jest jednak jeszcze dużo do zrobienia w zakresie rozumienia istoty działania colostrum bovinum na ludzki organizm. Należy unikać uproszczeń i postrzegania tego składnika wyłącznie przez pryzmat zawartości immunoglobulin. Colostrum to nie jeden składnik. To złożona matryca biologiczna, której nie da się sprowadzić do jednej liczby na etykiecie.
W branży suplementów standardem jest szerokie portfolio i szybkie reagowanie na trendy. Państwo postawili na strategię specjalizacji - jeden składnik i konsekwentne rozwijanie produktów wokół niego. Jakie są biznesowe zalety takiego podejścia?
Jesteśmy czymś więcej niż firma handlująca suplementami. Wiedza, lata pracy poświęcone jednemu produktowi i zaufanie konsumentów tworzą naszą wartość i inspirują nas do dalszego rozwoju. Dzisiaj firmy sprzedające suplementy chcą mieć w swoim portfolio produkt z colostrum - to nas nobilituje. Od wielu lat staramy się wyznaczać trendy w tej kategorii. Specjalizacja oznacza też, że każdą złotówkę inwestujemy w jeden obszar - pogłębiając go, zamiast rozszerzać działalność na kolejne kategorie. Nasze badania kliniczne, nasza technologia liofilizacji, nasza sieć hodowców - to aktywa, które tworzą przewagę rynkową trudną do zbudowania przez kogokolwiek w krótkim czasie.
Jednym z filarów państwa strategii jest pełna kontrola nad produktem - od „stada po kapsułkę". Dlaczego w przypadku colostrum ma to tak duże znaczenie?
Colostrum jest produktem żywym, pochodzącym z natury. To nie jest proszek wyprodukowany chemicznie, który można kupić od dowolnego dostawcy i zapakować z własnym logo. Na jego jakość wpływa wiele czynników - od tego, od których krów zostało zebrane i jak długo po porodzie, po temperaturę podczas przetwarzania. Dlatego tak ważna jest pełna kontrola nad surowcem: wiedza o jego pochodzeniu, o tym, czy nie zawiera antybiotyków stosowanych w hodowli, oraz o całym procesie przetwarzania. My stosujemy liofilizację w niskiej temperaturze, ponieważ wyższe temperatury mogą niszczyć bioaktywne składniki. W tym kontekście często zadajemy pytanie: jaki jest sens liofilizacji produktu, który wcześniej został poddany pasteryzacji? Pełna kontrola nad całym łańcuchem produkcji nie jest kwestią filozofii, lecz warunkiem koniecznym, by colostrum zachowało swoje właściwości.
Wróćmy do IgG. W standaryzacji colostrum jednym z najczęściej podkreślanych parametrów jest poziom immunoglobulin IgG. Dlaczego kwestionują państwo sens takiego podejścia?
W standaryzacji na zawartość IgG nie ma nic technicznie problematycznego - produkty można standaryzować na dowolny składnik. Pytanie powinno jednak brzmieć inaczej: czy ocenianie colostrum przede wszystkim przez pryzmat poziomu immunoglobulin IgG ma sens z punktu widzenia zdrowia człowieka? Colostrum jest złożoną substancją biologiczną, w której poszczególne elementy występują w określonych proporcjach. W Genactiv nie ingerujemy w ten układ, dzięki czemu produkt zachowuje możliwie pierwotną formę. Naszym obowiązkiem wobec klientów jest dostarczenie go w takiej postaci, w jakiej powstaje - z właściwą zawartością laktoferyny, lizozymu, czynników wzrostu, kazeiny i immunoglobulin. Wszystkie te składniki działają synergicznie, tworząc złożoną matrycę biologiczną. Kiedy produkt koncentruje się na jednym parametrze, czyli maksymalizacji poziomu IgG, często odbywa się to kosztem pozostałych elementów tej struktury. Warto więc zastanowić się, czy takie podejście rzeczywiście służy organizmowi. Czasami wygląda to korzystniej na etykiecie, ale niekoniecznie przekłada się na bioaktywność całej siary. To natura wyznacza standard colostrum, a naszą rolą jest jego zachowanie.
Mimo że Genactiv nie podąża za większością rynkowych trendów, wyniki sprzedaży są bardzo dobre. Co według pana najbardziej przekonuje dziś klientów do tej marki?
Pewność, że to działa. Coraz więcej konsumentów szuka dziś suplementów opartych na rzetelnej wiedzy i sprawdzonych rozwiązaniach, a nie wyłącznie na modnych składnikach, atrakcyjnym opakowaniu czy rekomendacjach influencerów. Dlatego dziś jesteśmy numerem jeden w polskich aptekach, z ponad 60-procentowym udziałem w rynku colostrum.
Kolejna Gazela Biznesu potwierdza bardzo dobrą dynamikę rozwoju firmy. Co w państwa modelu biznesowym sprawia, że konsekwentnie rośniecie?
Wzrost o 72 proc. między 2023 a 2025 rokiem to efekt kilku czynników: rosnącej kategorii, którą współtworzyliśmy przez lata, silnej pozycji lidera oraz nowych produktów rozwijanych wokół colostrum. Fundamentem pozostaje jednak konsekwencja w realizowaniu przyjętej strategii. Nie zmieniamy jej co dwa lata i nie staramy się podążać za każdym rynkowym trendem - staramy się je wyznaczać. Marki, które robią to konsekwentnie przez lata, budują trwałą przewagę.
Zainteresowanie colostrum rośnie również globalnie. W jakim kierunku Genactiv chce rozwijać tę kategorię w najbliższych latach?
Tak jak dotychczas - w oparciu o medycynę opartą na faktach (EBM) i realne potrzeby konsumentów. Dlatego zainicjowaliśmy raport „Stan jelit Polaków 2025” - pierwszy tego typu projekt w Polsce. Pokazuje on, że choć 85 proc. Polaków wie, że styl życia wpływa na zdrowie jelit, tylko co trzeci faktycznie wprowadza zdrowe nawyki. Co więcej, dla wielu osób temat zdrowia jelit nadal pozostaje w pewnym stopniu wstydliwy. Widzimy w tym ważną przestrzeń do działań edukacyjnych. Dlatego chcemy być nie tylko producentem suplementów, ale również partnerem w budowaniu świadomości zdrowotnej. W tym kontekście rozwijamy m.in. Fiberbiom, w którym błonnik i colostrum działają komplementarnie, odpowiadając na realne potrzeby związane ze zdrowiem jelit. Jednocześnie colostrum ma naukowe podstawy zastosowania także w innych obszarach, takich jak gut health, regeneracja czy beauty - a naszym zadaniem jest rozwijać te kierunki w oparciu o wyniki badań naukowych, a nie wyłącznie o rynkowe trendy.




