Roboty przymierzają się do pióra

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2016-08-16 22:00

Na dziennikarzy, pisarzy, copywriterów padł blady strach. Niejedna redakcja i agencja marketingowa korzysta z tekstów pisanych przez komputery. Nowa moda dotarła także do Polski

Powiedzenie „szewc bez butów chodzi” z pewnością nie odnosi się do 18 Havas Warsaw. Nowa jednostka w strukturze Havas Media Group nie tylko współpracuje ze start-upami tudzież środowiskami akademickimi i technologicznymi przy opracowywaniu innowacyjnych rozwiązań komunikacyjnych, ale też chętnie z takich usprawnień korzysta. Przykładem jest zatrudnienie bota do pisania tekstów. — Automatyka podbija kolejne dziedziny, również te zarezerwowane dotychczas dla ludzi, zważywszy na ich abstrakcyjny charakter. Media to jedna z wielu branż, w których sztuczna inteligencja ma coraz więcej do powiedzenia. Odpowiednio zaprogramowane boty malują obrazy, piszą książki, grają w gry — uświadamia Dominik Komar, szef 18 Havas Warsaw. Próbkę jego twórczości zamieszczamy w ramce, aby zainicjować dyskusję o przyszłość dziennikarstwa i rolę sztucznej inteligencji w zastępowaniu pracy człowieka. Stworzony przez komputerowe algorytmy tekst, którego fragment zamieszczamy w ramce, raczej nie zdobyłby uznania jury konkursu Grand Press. Mimo prostej formy skłania jednak do dyskusji na temat przyszłości dziennikarstwa i wpływu sztucznej inteligencji na rynek pracy.

Razem czy przeciwko sobie

Czy robot zabierze mi robotę? — na to pytanie dokładnie odpowie wyszukiwarka na stronie BBC. Wystarczy wpisać swój zawód, by sekundę później dostać wynik. Dziennikarze i redaktorzy prasowi mogą spać spokojnie — prawdopodobieństwo,
że w dającej się przewidzieć przyszłości zastąpią ich maszyny cyfrowe, wynosi tylko 8 proc. Mniejszym optymistą jest Kris Hammond, prezes Narrative Science, który przewiduje, że do roku 2030 około 90 proc. tekstów dziennikarskich będą tworzyły algorytmy. Za kilka lat — wieszczy — roboty przestaną ograniczać się do krótkich newsów, ale zaczną pisać wartościowe reportaże czy eseje, co da im nawet szansę na zdobycie Nagrody Pulitzera. Humory żurnalistom popsuł także holenderski rząd, zlecając uniwersytetom w Tilburgu i Fontys przygotowanie algorytmu, który pozwoli zautomatyzować niemal każdy aspekt pracy w mediach — zasilone prawie 700 tys. EUR przedsięwzięcie ma ograniczyć koszty działalności redakcji i wydawnictw, co oznacza cięcie dziennikarskich etatów. Reg Chua, naczelny Reutersa, widzi to inaczej. Dziennikarze i roboty nie są wrogami — mówi — wydawcy będą potrzebować jednych i drugich. Jego zdaniem, podstawowe pytanie nie brzmi: czy maszyna wyruguje człowieka, ale w jaki sposób może go wesprzeć. Jeszcze długo sztuczna inteligencja — argumentuje ekspert — nie przeprowadzi skomplikowanego śledztwa dziennikarskiego, nie wzruszy czytelnika do łez ani nie podda faktów ocenie moralnej. Natomiast jej mocną stroną jest szybkie wyszukiwanie i przetwarzanie danych.

Ratunek w edukacji

Cennym głosem w dyskusji jest książka „Rise of the Robots” Martina Forda, przedsiębiorcy z Doliny Krzemowej, który dowodzi, że robotyzacja dawno przestała dotyczyć tylko tzw. niebieskich kołnierzyków (robotnicy o niskich kwalifikacjach). Zagraża również światu białych kołnierzyków, czyli przedstawicielom wyższej klasy średniej. Otuchy nie dodaje inny amerykański wizjoner Andy Kessler, autor książki „Eat people” (Pożeraj ludzi!) — jak prognozuje, wkrótce czynną zawodowo populację będzie można podzielić na dwie kategorie — kreatorów i służących. Do pierwszej grupy, obejmującej około 20 proc. ludzkości, zalicza inżynierów, programistów, wynalazców leków, a także menedżerów, którzy opracowują rewolucyjne modele biznesowe. Pozostali pracownicy, niepewni stałego zatrudnienia i zarobków, to osoby mało innowacyjne, pomysłowe i twórcze.

KU REFLEKSJI:
KU REFLEKSJI:
Prosty tekst napisany przez naszego bota daje impuls do zastanowienia się, jak będzie wyglądała przyszłość tzw. zawodów kreatywnych. Aby konkurować ze sztuczną inteligencją, każdy będzie musiał być maksymalnie elastyczny, innowacyjny i gotowy do ciągłego uczenia się — mówi Dominik Komar, szef 18 Havas Warsaw.
Marek Wiśniewski

— Kluczem do sukcesu staje się otwartość na rozwój, ciągłe podnoszenie swoich kwalifikacji, nauka. Tylko tak jesteśmy w stanie dopasować się do stale zmieniającego się rynku — podkreśla Dominik Komar. Zgadza się z nim ekonomista Sergiusz Prokurat, który w książce „Praca 2.0” podpowiada, jak dostosować się do świata nowych technologii. Jego recepta zawiera się w słowie: edukacja. Ustawiczna i od najwcześniejszych lat. Według specjalisty, dziecko niemal od kołyski powinno zdobywaćtakie kompetencje, jak płynna znajomość języków obcych, przedsiębiorczość, obsługa komputera, programowanie. Dzięki tak solidnym fundamentom odnajdzie się w dowolnej dziedzinie. Czy jakakolwiek umiejętność pozwoli jednak człowiekowi konkurować ze sztuczną inteligencją?

— Pomimo dominacji cyfrowych nośników rośnie sprzedaż płyt winylowych, bo muzyka z szumami i trzaskami brzmi naturalniej i lepiej. Z wytworami pracy człowieka jest podobnie — o ich atrakcyjności decyduje to, że nie wyszły spod maszynowej sztancy — obrazowo tłumaczy Bartłomiej Gola, tzw. seryjny przedsiębiorca, partner zarządzający SpeedUp Group. „Byliby doskonali, lecz wad im zabrakło” — pisał o perfekcjonistach poeta ks. Jan Twardowski. To samo możemy dziś powiedzieć o robotach, co dowodzi, że nie zastąpią nas, ludzi, w wielu sferach gospodarki, biznesu i życia.

TAKO RZECZE ALGORYTM
Rewolucja informacyjna oczami robota

W 2019 r., gdy spojrzymy na krajobraz sieci społecznej sprzed 10 lat, można się będzie śmiać z tego, jak ciężko pracowaliśmy. W przyszłości sieć społeczna może być łatwo dostępna i wszechobecna. Oto przegląd wielu nowych, dostępnych technologii, które w ciągu najbliższych 10 lat mogą uczynić nasze społeczne życie prostszym. Koszt, wydajne i proste wykonanie sprawiło, że to małe urządzenie [smartfon — przyp. red.] stało się głównym narzędziem entuzjastycznej rewolucji w łączeniu rzeczywistych, żyjących obiektów z witrynami internetowymi, jak Twitter. (…) Twoje śmieci są bogatym źródłem danych o konsumpcji i tak samo jak historia wyszukiwania i przeglądania informacji mogą być wykorzystane do śledzenia zaangażowania w markę i nawyków konsumpcyjnych. Producenci telefonów komórkowych, zwłaszcza Nokia, obecnie eksperymentują z urządzeniami klienta, które działają jak czytniki i skanery, a więc telefon komórkowy może być w stanie wymieniać się informacjami z innymi telefonami dzięki zbliżeniu lub zbierać informacje bezpośrednio z urządzeń i wiedzieć od razu, czy ktoś w twojej sieci nabył daną rzecz w przeszłości. W kontekście telefonów komórkowych technologia ta jest zazwyczaj określana jako NFC. Oczywiście sam fakt, że możemy to zrobić, niekoniecznie oznacza, że zrobimy czy powinniśmy. Istnieją bardzo wyraźne wytyczne dotyczące polityki prywatności, które mogą zablokować możliwość analizowania zawartości twojego kosza czy zakupów bielizny. Więcej informacji dotyczących wykorzystania technologii RFID można znaleźć na witrynie spychips.org.
Fragment tekstu napisanego przez bota wykorzystywanego w 18 Havas Warsaw

 

Możesz zainteresować się również: