Roboty szukają prestiżu na giełdzie

Tarnowska firma elPLC, zajmująca się automatyzacją i robotyzacją produkcji, rozmawia o przejęciach. Potem może wejść na GPW

elPLC, dostawcą zautomatyzowanych linii technologicznych i tzw. rozwiązań produkcyjnych, działa głównie na rzecz sektora motoryzacyjnego.

Zobacz więcej

PASJONAT: Automatyzacja jest pasją Roberta Tomasiewicza, prezesa elPLC. , Zamiast kierować spółką, najchętniej zajmowałby się projektowaniem i udoskonalaniem jej rozwiązań. Fot. Paweł Ulatowski

— W przeszłości opracowywaliśmy automatykę dla różnych segmentów — od energetyki poprzez handel i chemię po elektrotechnikę. Obecnie ponad 99 proc. naszych zamówień generuje segment automotive — mówi Robert Tomasiewicz, prezes małopolskiej spółki.

Wysoka poprzeczka

Od kilku lat firma działa na skalę globalną. Jej sterowane automatycznie, wielozadaniowe roboty są zainstalowane w zakładach motoryzacyjnych na całym świecie. Odbiorców ma w Europie (m.in. w Czechach, na Słowacji, w Rosji i Hiszpanii), w Azji (w Indiach, Chinach i Tajlandii) oraz w Ameryce (w USA i Meksyku). To bardzo wymagający klienci, których zadowolić jest w stanie ograniczona liczba dostawców. Dzięki temu marże są wysokie. W zeszłym roku przychody elPLC sięgnęły ok. 40 mln zł, co oznaczało wzrost o kilkadziesiąt procent w stosunku do 2016 r. Zyski rosną w podobnym tempie, co pozwala spółce regularnie wypłacać dywidendę.

— Bardzo dynamicznie rozwijamy się w sposób organiczny — nasze przychody zwiększają się w tempie kilkudziesięciu procent rok do roku. Wzrost można jednak jeszcze przyspieszyć — mówi Robert Tomasiewicz.

Firma planuje rozbudowę mocy produkcyjnych i przejęcia, które pozwoliłyby jej nadążyć za rosnącym popytem. Obecnie dysponuje halą z ok. 1 tys. mkw. powierzchni montażowej. Planuje budowę prawie trzy razy większej. Prowadzona byłaby tam nie tylko produkcja, ale także prace badawczo- -rozwojowe. Działalność R&D polegająca na tworzeniu prototypów, na bazie których mogą powstawać najnowocześniejsze systemy robotyzacji, jest w branży automotive kluczowa.

Przyspieszenie

Rynek rośnie szybciej niż firma — zleceń jest już tak dużo, że eIPLC nie jest w stanie ich obsłużyć. Portfel zamówień na 2018 r. ma już zamknięty. Równie dynamiczny jak w poprzednich latach wzrost przychodów nie będzie możliwy bez zwiększenia mocy wytwórczych. Dlatego spółka z Tarnowa planuje przejęcia.

— Interesujące są dla nas podmioty z branży robotyzacji i automatyzacji przemysłu, najchętniej z tego samego segmentu, co nasz — zarówno spółki, jak też aktywa produkcyjne. Na bieżąco monitorujemy możliwe cele akwizycyjne — mówi Robert Tomasiewicz.

Skala zakupów nie będzie duża, przynajmniej na początku — w grę wchodzi wydatek rzędu kilku milionów złotych, finansowany z kredytu lub funduszy spółki. Trwają rozmowy o zakupie dwóch polskich przedsiębiorstw. W przyszłości eIPLC może poszukać celów do przejęcia za granicą.

— Na razie nie chcemy niczego deklarować, ale najbardziej obiecujące wydają się kraje azjatyckie, głównie Chiny, będące największym odbiorcą rozwiązań z zakresu automatyzacji i robotyzacji, a także rynek niemiecki, na którym nie jesteśmy obecni — mówi szef elPLC.

Tarnowski producent jest tzw. globalnym dostawcą największych producentów komponentów dla tego sektora — takich jak BorgWarner, BWI, Delphi z grupy General Motors, Niedec czy Valeo. Dotychczas jednak żaden z niemieckich koncernów nie wpisał firmy na listę globalnych dostawców.

Śladem CD Projektu

— Rozważamy różne możliwości rozwoju, w tym debiut giełdowy. Decyzję podejmiemy w ciągu kilku miesięcy, być może jeszcze w tym roku. Jeśli zdecydujemy się na debiut, to w Warszawie — deklaruje Robert Tomasiewicz. Zaznacza, że nie musi się to wiązać z emisją akcji, bo spółka nie narzeka na brak gotówki.

— Na giełdę poszlibyśmy raczej po wycenę, a także większą rozpoznawalność naszych osiągnięć. Na razie znają nas tylko nasi klienci. Wyobrażamy sobie, że scenariusz naszego rozwoju, jako spółki giełdowej, w branży robotyzacji będzie podobny, jak droga CD Projektu w branży gier — mówi szef elPLC.

Od 2016 r. największym udziałowcem spółki jest fundusz Tar Heel Capital, znany m.in. z inwestycji w LiveChat Software, firmę Rockfin, producenta maszyn dla przemysłu energetycznego i wydobywczego, i sieć ośrodków diagnostycznych Tomma Diagnostyka Obrazowa. Inwestor ma 60 proc. udziałów, do prezesa należy ok. 35 proc.

OKIEM EKSPERTA

Rynek sam się wykreował

DOROTA DĘBIŃSKA-POKORSKA, partner w PwC

Polsce jest coraz więcej

W przedsiębiorstw, które źródeł rozwoju upatrują w segmencie automatyzacji i robotyzacji przemysłu. Część to start-upy, które wyszły już z fazy wczesnego rozwoju produktów i zaczynają zarabiać, część — firmy, które były dostawcami części i urządzeń, ale poszły krok dalej i teraz działają w obszarze automatyki i robotyki. To już wyraźna tendencja. Coś, co jeszcze dwa lata temu wydawało się pieśnią odległej przyszłości, dziś jest faktem. Co więcej, takie przedsiębiorstwa wychodzą z pomysłami na rynki światowe, zdobywają tam referencje znaczących odbiorców i zaczynają działać na dużą skalę. Ten rynek sam się wykreował. Z powodu braku rąk do pracy nie ma już ucieczki od automatyzacji i robotyzacji, a jeśli nawet dojdzie do zmian na rynku pracy, zastosowanie nowoczesnych rozwiązań będzie zapewniać przewagę konkurencyjną.

OKIEM EKSPERTA

Marzenie o robocie

JERZY KALINOWSKI, doradca zarządu KPMG w Polsce

Sztuczna inteligencja i robotyka należą do technologii mających największy wpływ na zmiany w sposobie prowadzenia biznesu i życiu społecznym w najbliższych trzech latach. W Polsce mamy uczelnie techniczne, które kształcą dobrych specjalistów w obszarze automatyki i robotyki, mechatroniki, inżynierii materiałowej itp. Polscy studenci i start-upy, tworzący zaawansowane roboty, zajmują miejsca w czołówce wielu międzynarodowych konkursów. Słyniemy też z bardzo dobrych programistów — platforma HacketRank, która oceniała ich na podstawie umiejętności programowania, sklasyfikowała Polskę na trzecim miejscu na świecie. Teraz przydałoby się, żeby polscy specjaliści zbudowali robota, który będzie w stanie skutecznie zautomatyzować istotny proces produkcyjny lub biznesowy i którego uda się szybko skomercjalizować na rynku międzynarodowym. Taki spektakularny sukces zachęciłby inne polskie start-upy do jeszcze większego wysiłku, ułatwiłby im pozyskanie finansowania budowy prototypów, a także zachęciłby państwo do aktywniejszego wspierania rozwoju robotyki i sztucznej inteligencji.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Roboty szukają prestiżu na giełdzie