Rock'n'roll w Mordorze

opublikowano: 02-03-2017, 22:00

Nastoletnie marzenie o zostaniu gwiazdą rocka żyje w wielu z nas i wcale nie umiera z biegiem lat

Słynny Mordor, czyli biurowe zagłębie na warszawskim Służewcu — siedziby deweloperów, telekomów, firm z branży IT, finansowych i konsultingowych. Mało kto wie, że w samym sercu tego korpoświata… gra muzyka. Przy ul. Postępu, w starych magazynach, gdzie akustyka jest wręcz idealna, mieści się jedna z największych warszawskich prywatnych szkół muzycznych. Śpiewu, gry na gitarze, basie, perkusji i innych instrumentach uczą tutaj muzycy współpracujący z czołowymi polskimi zespołami rockowymi. To tu narodził się też pomysł, który wnosi powiew świeżości w dziedzinie… Human Resources.

Kilka lat temu popularność „Tańca z gwiazdami” przyczyniła się do boomu na rynku szkół tańca. Dziś tak jest z muzyką — przychodzi do nas więcej dorosłych, niż się spodziewaliśmy. Wokal jest tym elementem muzyki, który każdy lepiej lub gorzej może z siebie wydobyć. Wielu laików jesteśmy w stanie nauczyć znanego covera na gitarze nawet w kilka godzin — mówi Maciej Michniewicz, właściciel Akademii Rocka.
Zobacz więcej

ŚPIEWAĆ KAŻDY MOŻE:

Kilka lat temu popularność „Tańca z gwiazdami” przyczyniła się do boomu na rynku szkół tańca. Dziś tak jest z muzyką — przychodzi do nas więcej dorosłych, niż się spodziewaliśmy. Wokal jest tym elementem muzyki, który każdy lepiej lub gorzej może z siebie wydobyć. Wielu laików jesteśmy w stanie nauczyć znanego covera na gitarze nawet w kilka godzin — mówi Maciej Michniewicz, właściciel Akademii Rocka. Krzysztof Siekielski

— Były już survival, paintball, escape roomy, a nawet układy taneczne pracowników pod okiem choreografów podczas wyjazdów integracyjnych. Teraz czas na muzykę — uważa Maciej Michniewicz, właściciel Akademii Rocka.

Półtora roku temu wpadł na pomysł wypromowania obok tradycyjnych lekcji muzycznych — pakietów dla firm. Nowe motto szkoły brzmi: „Każda firma jest jak orkiestra, a zarządzanie zespołem jak gra na fortepianie — właściwym palcem, we właściwy klawisz, we właściwym czasie”.

— Z racji naszej lokalizacji zaczęli zapisywać się do nas m.in. pracownicy okolicznych biurowców, przychodzili na lekcje po pracy. Niektóre firmy chciały to sformalizować. Jeden z telekomów zamówił u nas zajęcia śpiewu i gry na instrumentach dla grupy pracowników. Przychodzili na lekcje indywidualne i wspólne próby, na których mogli „jamować” i ćwiczyli numery. Finałem był koncert, który dali na jednej z firmowych imprez integracyjnych — opowiada Maciej Michniewicz.

Tak właśnie narodził się pomysł na dodatkową ofertę dla firm. Szkoła, w której uczą muzycy związani m.in. z Vavamuffin, Vaderem czy Melą Koteluk, ma w stolicy już trzy filie i chce się rozwijać na zasadzie franczyzy w innych miastach.

Właściciel Akademii Rocka zapewnia, że w jego szkole każdy może poczuć się jak gwiazda rocka, nawet jeśli wcześniej nie miał mikrofonu ani gitary w ręku. Nie zawsze przecież musi chodzić o poziom estradowy, ale o dobrą zabawę.

Po stresującym dniu w korporacji — idealny sposób na spędzenie czasu. Akademia Rocka proponuje firmom m.in. indywidualne lekcje dla pracowników jako alternatywę dla kart Benefitu — dla tych, którzy pod okiem trenerów chcą kształcić słuch i doskonalić swój wokal albo grę na instrumentach. Nieco droższą pozycją w firmowym budżecie socjalnym może być przygotowanie amatorskiego koncertu, takiego jak w przypadku telekomu. Duże pole do popisu daje jednak otwarte całkiem niedawno własne studio nagrań. Można tu np. zorganizować zabawę integracyjną w audycję radiową, a nawet nagranie płyty przez pracowników – i to z autorską muzyką

. Dzięki programom komputerowym nawet amatorzy, nieznający nut i niegrający na instrumentach, mogą dziś komponować własne piosenki. Najważniejsza jest przecież pasja do muzyki i — w tym przypadku — integracja zespołu.

Szkoła na razie trafiła w niemal pustą niszę. Konkurencja jest spora na rynku firmowych imprez integracyjnych, duża na rynku szkół muzycznych, ale jeśli chodzi o takie z ofertą dla firm — praktycznie zerowa, a prawda jest taka, że do prywatnych szkół muzycznych równie często, jak dzieci, zapisują się dziś dorośli. Niedawno podobny boom notowały szkoły tańca.

— Rekordzistka, którą uczyłam, miała 68 lat. Jej celem nie było zostanie wielką diwą, ale po prostu realizacja dziecięcego marzenia. Nie każdy ma talent, ale z doświadczenia wiem, że osoby, które regularnie ćwiczą i mają zapał, często prześcigają te, które mają potencjał — mówi Aleksanda Klepacka, wokalistka jazzowa, jedna z instruktorek śpiewu w Akademii Rocka, dodając że nauka śpiewu pomaga uwolnić emocje, wyrazić siebie i przełamać bariery psychologiczne. Podobnie uważa Karina Majewska, trener wokalny i właścicielka szkoły Nauka Śpiewu.

— Śpiewanie stało się modne. To skutek zainteresowania udziałem w telewizyjnych programach typu talent show. Często też jest traktowane jako terapia dla osób, które są pod opieką psychologa lub przeżywających trudne momenty w życiu — mówi Karina Majewska.

Również do jej szkoły zgłaszają się firmy.

— Najczęściej są zainteresowane przeprowadzeniem jednorazowych warsztatów wokalnych na terenie swojej siedziby (np. w ramach spotkania integracyjnego) lub wykupem pojedynczych lekcji dla swoich pracowników (w ramach nagrody) — wyjaśnia.


© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu