Rodzina lekarstwem

Agnieszka Ostojska
opublikowano: 2002-11-29 00:00

Według dr. Marka Banaszewskiego, kardiologa z Instytutu Kardiologii w Aninie, biznesmeni zdają sobie sprawę z zagrożeń, prowadzących do chorób serca — ale nie wierzą, że to właśnie im się coś stanie!

- „Puls Biznesu”: Kiedyś mówiło się, że zawał serca to choroba dyrektorów...

Dr Marek Banaszewski: Nie, teraz zawał może przytrafić się właściwie każdemu. Młodym i starszym, mężczyznom i kobietom.

- Młodym?

Oj tak. Kiedyś „wydarzeniem” był zawał u kogoś powyżej czterdziestki. Dziś nikogo nie dziwi, gdy na oddział intensywnej terapii trafia trzydziestokilkulatek. Zwiększa się i liczba chorych w starszym wieku. Być może to efekt transformacji, jaką przechodzi nasz kraj... Kiedyś żyło się biedniej, ale na przykład nie trzeba było się martwić o pracę. Przybyło problemów, a nie każdy potrafi sobie z nimi radzić.

- Choroby serca niedawno jeszcze uważano za charakterystyczne dla mężczyzn.

Dawno temu. Teraz kobiety ciężko pracują, żyją w stresie, nie dbają o zdrowie. Reagują więc podobnie, choć w ich przypadku choroby serca mają o wiele poważniejszy przebieg.

- Dlaczego?

Tego do końca nie wiemy. Może ich organizm kobiety nie jest do końca przystosowany do działania w warunkach ciągłego stresu? Dlatego przyrost zachorowań na serce wśród kobiet jest o wiele wyższy niż u mężczyzn. Dużo większa jest również śmiertelność z powodu zawału serca.

- No to jak uniknąć chorób serca — mimo wysokiego tempa życia?

Nie ma złotej recepty. Większość biznesmenów dąży do celu, nie bacząc na nic, a zwłaszcza na własny organizm. Wielu doskonale zdaje sobie sprawę z zagrożeń. A mimo to nie wierzą, że to właśnie im się coś stanie. I to przeraża!

Co najmniej raz w roku powinno się robić gruntowne badania. Krwi na przykład (badania biochemiczne — przede wszystkim cholesterolu) oraz EKG. Regularnie należy również mierzyć ciśnienie. I po wyjściu z pracy nie myśleć, czego nie zrobiłem, co mnie spotka jutro itd. Lepiej też nie angażować się w problemy innych. Więcej czasu spędzać z rodziną. Polecam też pół godziny spaceru dziennie.

- A jak Pan walczy ze stresem?

Zapominam i zajmuję się czymś innym.

- To wszystko?

Czasem zapominam dopiero drugiego dnia. Stres zwykle dopada w pracy, a tam nie ma miejsca i czasu na reakcję. Staram się żyć zdrowo. Nie chcę być przykładem, że szewc bez butów chodzi.