Najczęściej takie transakcje są dokonywane w momencie sporego spadku danych walorów, z przeświadczeniem, że rynek zaraz „się odbije”. Realna statystyka bywa jednak smutna. Zmiany trendów rzadko zachodzą w postaci litery V. Zazwyczaj zmiana trendu dokonuje się przez kilka tygodni, a towarzyszą jej dosyć zmienne nastroje i spore wahania kursów. To jednocześnie przeczy twierdzeniom niektórych inwestorów, iż lepiej dokonać transakcji szybko, bo inaczej nie zdąży się wsiąść do pędzącego pociągu. Tyle że okazja w postaci biletu na TGV zdarza się tak naprawdę często. Warunkiem koniecznym do skorzystania z niej jest dokonanie chłodnej i rzeczowej analizy. Inaczej emocje mogą nas zgubić i sprawić, iż rzeczywiście będziemy uczestniczyć w bardzo niebezpiecznej grze.
Poważny inwestor długo będzie ważył na szali zysk i ryzyko. Zdecyduje się dokonać transakcji dopiero wtedy, kiedy będzie miał jednocześnie przygotowany plan awaryjny. Jednocześnie odstąpi od niej, kiedy sytuacja rynkowa będzie niesprzyjająca. Bo myślenie życzeniowe jeszcze nikogo nie uczyniło bogatym. Warto o tym pamiętać zwłaszcza w nadchodzących miesiącach, które zapowiadają się jako wyjątkowo trudne dla rynków akcji. Renesansu strategii „kup i trzymaj” można spodziewać się dopiero w latach 2009-10.
Marek Rogalski, FIT DM