Roja walczy o sanację

Grupa sadowników zarządzana przez byłego ministra rolnictwa przekonuje, że ma pomysł, jak wyjść z kłopotów. Sąd na razie odmawia

Grupę Producentów Owoców Roja tworzy 54 producentów jabłek, którzy mają 1,1 tys. ha upraw sadowniczych. Zarządza nią od lat Roman Jagieliński, w latach 90. minister rolnictwa, dziś wciąż aktywny medialnie w tematach rolniczych, również w kontekście problemów finansowych sadowników. Jednak i sama Roja sobie nie poradziła. Ma wyznaczonego nadzorcę sądowego i walczy o zgodę na sanację.

DYWERSYFIKACJA:
Zobacz więcej

DYWERSYFIKACJA:

We wrześniowej rozmowie z „PB” o tym, jak producenci jabłek dywersyfikują działalność, żeby poradzić sobie z embargiem, Roman Jagieliński, prezes spółki Roja, mówił, iż jego sadownicy dołożyli do jabłek m.in. maliny, śliwy czy borówki amerykańskiej. O poważnych problemach finansowych nie wspominał. JANEK SKARZYŃSKI — AFP — EAST NEWS

„W dniu 25 września 2017 r. został złożony przez dłużnika Roja (…) wniosek o otwarcie postępowania sanacyjnego (…). Umotywowany był trudną sytuacją finansową dłużnika i możliwością przeprowadzenia działań sanacyjnych” — informuje Agnieszka Leżańska, rzecznik prasowa Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim.

Wypłynąć na powierzchnię

— Tak, złożyliśmy wniosek i walczymy o zgodę na sanację. Mamy potencjalnego inwestora i pomysł na wyjście z kłopotów — mówi Roman Jagieliński, prezes spółki Roja. Nie ujawnia szczegółów. Zaznacza, że Roja ucierpiała na tym, co dotknęło wszystkich sadowników — zamknięciu rosyjskiego rynku zbytu i konieczności spłaty kredytów przy bardzo niskich cenach jabłek.

— Otwarcie postępowania sanacyjnego umożliwi nam w miarę normalne funkcjonowanie. Dziś pieniądze od kontrahentów nie trafiają do nas, ale do depozytu sądowego, nie jesteśmy w stanie działać. Szacujemy, że w ciągu dwóch sezonów jesteśmy w stanie wypłynąć znowu na powierzchnię — twierdzi Roman Jagieliński.

Ostatnie dostępne dane finansowe (podawane przez Bisnode) to okres od stycznia 2014 r. do sierpnia 2015 r., kiedy Roja miała 68 mln zł przychodów i stratę netto sięgającą prawie 7 mln zł.

W złożonym w sądzie wniosku Roja wyjaśniała, że jej zobowiązania wynoszą wprawdzie 24,5 mln zł (dane na wrzesień), ale cały czas realizuje kontrakty i ma solidny majątek, więc będzie w stanie sobie poradzić. Swoją sytuację ekonomiczną tłumaczy w dokumentach nie tylko rosyjskim embargiem, ale też problemami związanymi z zakazem zbywania określonych składników majątku (kupione z pomocą dofinansowania unijnego nie mogą być sprzedane przez określoną liczbę lat), wypowiedzeniem umów pożyczek, brakiem możliwości ściągnięcia wierzytelności m.in. z powodu upadłości likwidacyjnej swojego kontrahenta — Jabłuszka.

— Postanowieniem z 30 października 2017 r. wniosek o otwarcie postępowania sanacyjnego został oddalony. Postanowienie to jest nieprawomocne i może podlegać weryfikacji — mówi Agnieszka Leżańska.

Kłopoty branży

To niejedyny przypadek sadowniczej walki o przetrwanie w ostatnich miesiącach. Kielecka „Gazeta Wyborcza” donosiła o problemach grupy producentów Owoc Sandomierski, również specjalizujących się w jabłkach. Pod koniec października sąd oddalił zażalenie na umorzenie postępowania sanacyjnego grupy. Jak podaje wywiadownia gospodarcza Bisnode, z 804 podmiotów, zajmujących się hurtową sprzedażą owoców i warzyw, dla których firma posiada zaktualizowane wyniki finansowe, aż 27,2 proc. jest w bardzo złej kondycji finansowej. © Ⓟ

OKIEM BRANŻY

Źle i coraz gorzej

MIROSŁAW MALISZEWSKI, prezes Związku Sadowników RP

Każdemu działaniu, które może przywrócić spółkę do obiegu rynkowego, należy przyklasnąć. Sytuacja finansowa branży jest z roku na rok coraz gorsza, i to nie tylko pojedynczych, małych sadowników, ale również grup producenckich.

Nieraz alarmowaliśmy, że nie będziemy w stanie długo wytrzymać tej sytuacji. W 2014 r. załamał się nasz główny rynek zbytu i to był największy problem. Przez kolejne lata próbowaliśmy pozyskać kontrahentów z innych kierunków, ale co z tego, skoro w tym roku z powodu przymrozków i mrozów nie ma surowca, więc nie mamy czym handlować.

Firmy stoją, zamiast eksportować, a wyższe w tym sezonie ceny jabłek nie kompensują mniejszych wolumenów. Sadownicy muszą ponosić koszty stałe, bez względu na to, czy sprzedają krótko i mało, choć drożej, czy przez cały sezon. Bardzo ważne są dla nas regularne sprzedawane wolumeny. Do tego w przypadku części firm występują problemy z rozliczaniem unijnego wsparcia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Branża spożywcza / Roja walczy o sanację