Polakom będzie żyło się lepiej, bo nadal utrzyma się wysoka dynamika wzrostu wynagrodzeń, która może nawet przyspieszyć do 12 proc. Niestety pociągnie to za sobą także skutki uboczne - większe wydatki grożą wyższą inflacją, w granicach 3,5 proc., zwłaszcza w obliczu napięć inflacyjnych na świecie. Oznaczają one także ryzyko wzrostu importu konsumpcyjnego, który pogorszy saldo wymiany handlowej. Wreszcie mimo dokonanych inwestycji przedsiębiorstwom nie uda się podnieść wydajności dostatecznie silnie, więc wyższe koszty pracy i materiałów do produkcji przeniosą na ceny swoich wyrobów.
SYTUACJA NA GPW
Zgodnie z oczekiwaniami wczorajsza sesja przyniosła
wzrost wartości cen akcji i indeksów giełdowych, któremu towarzyszyła niewielka
- zwłaszcza w porównaniu do sesji przedświątecznych - aktywność inwestorów.
Nawet doniesienia o zamachu na Benzair Bhutto nie zmieniły wyraźnie przebiegu
notowań, choć odcisnęły one swoje wyraźne piętno na nastrojach na pozostałych
giełdach, zwłaszcza kiedy do zamachu przyznała się Al-Kaida. Możliwe, że
międzynarodowa sytuacja polityczna będzie w większym niż dotąd stopniu wywierać
wpływ na zachowania inwestorów.
Wczoraj podrożały akcje 240. spółek,
potaniały 67., a obroty podliczono na 1,2 mld PLN.
GIEŁDY ZAGRANICZNE
Na wczorajszej sesji na Wall Street główne indeksy
straciły blisko półtora procent po słabszej od oczekiwań publikacji zamówień na
dobra trwałego użytku oraz spekulacjom na temat obniżenia o 40 proc. dywidendy
zapowiedzianej przez Citigroup. Biorąc pod uwagę sytuację w sektorze bankowym,
wydaje się to nieuniknione, niemniej, inwestorzy pozbywali się akcji tego banku
przeceniając go do poziomu najniższego od pięciu lat. Warto jednak zwrócić uwagę
na niskie obroty, które po części tłumaczą zasięg wczorajszych spadków.
Brazylijski Bovespa stracił 0,8 proc.
Drugi dzień z rzędu trwa realizacja
zysków w Azji. Najbardziej stracił japoński Nikkei, przeceniony głównie za
sprawą spadku cen akcji największych eksporterów w wyniku obaw o kondycję
amerykańskiej gospodarki. To nie był udany rok dla giełdy Kraju Kwitnącej Wiśni,
która kończy rok 10 proc. poniżej poziomu jego rozpoczęcia.
Dzisiejsza sesja jest o tyle ciekawa, że pozwoli nam ocenić, czy nasi inwestorzy wybiorą komfort izolacjonizmu na światową geopolitykę, czy też przeważą obawy o skutki zamachu w Pakistanie. Z jednej strony aż prosi się, aby ta ostatnia sesja w roku była kopią wczorajszej, z drugiej jednak obawy mogą być bardzo silne - zwłaszcza po spadkach w USA i Azji. Można jednak przyjąć, że z racji niewielkiej płynności na GPW - nic wielkiego się jednak nie zdarzy, a indeksy przyjmą podobne wartości, co w czasie czwartkowych notowań.
WALUTY
Piątek euro rozpoczęło od wzrostu do 1,466 USD, co oznacza że w
ciągu dwóch ostatnich dni kurs euro zyskał 2,5 centa. Można mówić o ruchu na
płytkim rynku i dopóki kurs wspólnej waluty nie wzrośnie w okolice 1,48 USD,
faktycznie będzie można mówić tylko o odreagowaniu spadków euro, które
widzieliśmy przed świętami.
Jen zyskał 0,7 proc. do dolara i 0,4 proc. wobec
euro. Inflacja w Japonii okazała się najwyższa od 1998 roku, co grozi podwyżkami
stóp procentowych - stąd dzisiejszy wzrost jena.
U nas kurs dolara spadł do
2,46 PLN, euro trzyma się powyżej 3,60 PLN, a frank powolutku wspina się do 2,17
PLN. Niewielu jest chętnych do handlu w tych dniach, więc rynek raczej
pozostanie spokojny.
SUROWCE
Ropa podrożała czwarty dzień z rzędu po głębszym od oczekiwań
spadku jej zapasów w Stanach, które są najmniejsze od stycznia 2005 roku. Presję
na wzrost cen wywarły również umocnienie dolara oraz informacja o zamachu w
Pakistanie, który rodzi obawy o destabilizację na Bliskim Wschodzie. W
rezultacie, dziś rano cena londyńskiej baryłki brent otworzyła się kilkanaście
centów powyżej poziomu 95 USD i do historycznych maksimów brakuje zaledwie
półtora dolara. Niezależnie czy zostaną ustanowione, ropa od początku roku
podrożała o blisko 60 proc. - najwięcej od ośmiu lat.
Miedź lekko spadła na
londyńskiej LME w wyniku obaw o kondycję amerykańskiej gospodarki. Cena jednej
tony spadła o 0,4 proc. do poziomu 6.850 USD, niemniej zmierza w kierunku
piątego wzrostowego roku z rzędu.
Po środowych wzrostach złoto waha się
nieznacznie wokół poziomu 826 USD za uncję, co można przypisać nieznacznym
ruchom eurodolara.