Rok 2012 pod znakiem akcji

MARCIN MIERZWA
opublikowano: 2012-01-16 00:00

PROGNOZY

MARCIN MIERZWA

z-ca dyrektora Biura Maklerskiego Alior Banku

Ten rok ma dużą szansę być dobrym dla inwestycji w akcje. Wyceny spółek są na historycznie niskich poziomach. Średnie wskaźniki cena do zysku czy też cena do wartości księgowej na większości parkietów świata są poniżej wieloletnich średnich. Historycznie tego typu wyceny kończyły się wcześniej czy później nadejściem istotnych zwyżek. Oczywiście optymizmu nie można opierać tylko na wycenach. Wiadomo, z jakimi problemami musi sobie radzić cały świat. Już chyba każdy wie, na czym polega kryzys zadłużenia. Ale to jeden istotny czynnik ryzyka wśród wielu innych pozytywnych informacji.

Warto zwrócić uwagę na informacje płynące z USA. Tamtejsze indeksy od wrześniowego dołka wzrosły już 20 proc. i są na poziomach z października zeszłego roku. Widać wyraźną poprawę koniunktury gospodarczej. Cieszy przede wszystkim poprawa na rynku nieruchomości, od którego rozpoczął się kryzys w 2007 r. Zdrowo wygląda sytuacja firm z S&P500. Dynamika zysków spółek jest najwyższa od około 50 lat, przy niskich giełdowych wycenach oraz 30-procentowym udziale gotówki w aktywach. Tak duży udział gotówki z jednej strony świadczy o dużej ostrożności w niepewnych czasach i jest buforem bezpieczeństwa na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń gospodarczych. Z drugiej strony świadczy o potencjale do wykorzystania w przyszłości, czy to na inwestycje, co powinno poprawić sytuację gospodarczą, czy też na wypłaty dywidend, przejęcia lub na skup własnych akcji. Każda z tych sytuacji będzie wspierać rynek akcji. Kolejnym czynnikiem przemawiającym za zwyżkami jest porównanie rentowności obligacji z wycenami giełdowych firm. Okazuje się, że średnia stopa dywidendy dla spółek z S&P500 przewyższa rentowność 10-letnich obligacji. Historycznie taka sytuacja zdarza się rzadko i zazwyczaj świadczy o sporym potencjale wzrostu dla akcji (lub ewentualnie potencjale spadku dla obligacji).

Jeśli weźmie się pod uwagę z jednej strony wyraźną poprawę sytuacji w amerykańskiej gospodarce oraz tak niskie historycznie wyceny giełdowe firm, to należy podkreślić, że jest to otoczenie preferujące rynek akcji w perspektywie kilku lat. Należy podkreślić, że historyczna analiza korelacji pomiędzy rynkami, która wyraźniewskazuje na to, że pozostałe rynki kapitałowe świata kopiują wcześniej czy później zachowanie rynków amerykańskich, dobrze wróży również inwestycjom w akcje polskich spółek. Sytuacja gospodarcza w naszym kraju jest dobra, a historyczne wyceny akcji niskie. Warto podkreślić również to, że w porównaniu z wycenami firm na innych parkietach rynków wschodzących, polskie akcje wyglądają atrakcyjnie ze względu na niższe wyceny fundamentalne i słabego złotego. Oczywiście cały czas należy pamiętać o kwestii zadłużenia państw — to nadal istotny czynnik ryzyka. Jednak może się okazać, że temat zadłużenia strefy euro powoli będzie znikał z pierwszych stron serwisów informacyjnych. Analizując zapadający dług państw G7 oraz Brazylii, Indii, Chin oraz Rosji w 2012 r., okazuje się, że największe potrzeby pożyczkowe będą miały Japonia i USA (około 75 proc. wszystkich potrzeb). Potrzeby Włoch, Francji i Niemiec to odpowiednio około 5,5 proc., 4,8 proc. i 3,7 proc. całości. Zatem jeśli szukać przyszłych czynników ryzyka, to zdecydowanie należy przyjrzeć się rynkowi obligacji w USA czy Japonii zamiast Europy.

Podsumowując, zaryzykuję stwierdzenie, że jeśli w USA pokonane zostaną szczyty indeksów z 2011 r., to zobaczymy to również w Polsce. Ryzyko pozostaje po stronie obligacji skarbowych oraz perturbacji związanych z dalszym wzrostem ich rentowności — przy czym tym razem pewnie bardziej w USA niż Europie. Ale dlatego, wbrew większości analityków, przewiduję, że bardziej optymistyczna dla rynków akcji może się okazać pierwsza połowa roku niż druga. W drugiej połowie roku kwestia rosnących rentowności amerykańskich obligacji może zaniepokoić inwestorów.