Ropa drożała na początku dnia wyraźnie z powodu obaw, że atak na amerykańską bazę w Jordanii, w wyniku którego zginęło trzech żołnierzy, a kilkudziesięciu zostało rannych, doprowadzi do eskalacji konfliktu w regionie, którego skutkiem może być spadek podaży surowca. Dodatkowo do wzrostu cen ropy miała przyczyniać się również wiadomość o likwidacji Evergrande, niegdyś jednego z największych deweloperów, który załamał się pod ciężarem długów. Inwestorzy odebrali to jako negatywny sygnał dla gospodarki Chin, która jest największym konsumentem ropy.
W miarę upływu czasu obawy rynku słabły. Przyczyniły się do tego sygnały z administracji Joe Bidena o chęci uniknięcia eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Ropa zaczęła także tanieć z powodu wyraźnie malejącego apetytu na ryzyko w początkowe fazie handlu na amerykańskich rynkach w poniedziałek.
Ostatecznie na zamknięciu sesji na NYMEX kurs baryłki ropy WTI z marcowych kontraktów spadał o 1,6 proc. do 76,78 USD. Wcześniej wahał się w zakresie 76,41-79,29 USD. Ropa Brent z najmocniej handlowanych, kwietniowych kontraktów, staniała o 1,4 proc. do 81,83 USD. Wcześniej jej kurs wahał się w zakresie 81,46-84,17 USD.

