W pierwszej części dnia na rynku ropy dominowały obawy eskalacji konfliktu po tym jak prezydent Donald Trump zagroził blokadą statków wypływających z irańskich portów, a Teheran odpowiedział zapowiedzią odwetu wobec portów swoich sąsiadów z Zatoki Perskiej. Ropa Brent, która jest globalnym benchmarkiem, drożała nawet o 9 proc. Helima Croft, analityczka z RBC Capital Markets powiedziała Reutersowi, że jeśli prezydent USA zrealizuje swoje groźby, całkowicie blokując Cieśninę Ormuz, wkrótce może nastąpić konwergencja między rynkiem terminowym a rynkiem realnych dostaw, gdzie kurs ropy jest rekordowy i cena baryłki sięga już prawie 150 USD. Z kolei Fatih Birol, szef Międzynarodowej Agencji Energii przekonywał w poniedziałek, że choć kurs surowca jest wysoki, to wciąż nie odzwierciedla skali problemu wynikającego z wstrzymania dostaw z regionu Zatoki Perskiej i szkód spowodowanych w znajdujących się tam instalacjach naftowych. Ostrzegł, że "wkrótce się o tym przekonamy". Przekazany w poniedziałek raport OPEC pokazał największy w historii spadek wydobycia ropy w marcu przez kraje kartelu.
Pod koniec dnia popyt na ropę jednak osłabł, do czego przyczynił się Donald Trump ogłaszając, że strona irańska telefonicznie zasygnalizowała wolę osiągnięcia porozumienia. Brak potwierdzenia tego przez Teheran nie zahamował wyraźnego „zjazdu” kursu ropy.
Na zamknięciu sesji na ICE cena baryłki ropy Brent z wiodących, czerwcowych kontraktów rosła o 4,37 proc. do 99,36 USD. To największa jego zwyżka od 2 kwietnia. Wcześniej w poniedziałek dochodził nawet do 103,87 USD. Od początku roku rośnie o ponad 63 proc.
Na NYMEX cena amerykańskiej ropy WTI z wiodących, majowych kontraktów rosła na koniec sesji o 2,6 proc. do 99,08 USD. wcześniej w ciągu dnia dochodząc nawet do 105,63 USD. To jej piąta zwyżka w okresie ostatnich siedmiu sesji. Od początki roku ropa WTI drożeje o 72,5 proc.
