Czytasz dzięki

Ropa złapała zadyszkę

Obawy przed drugą falą pandemii COVID-19 przerwały odbicie cen ropy. Twarde dane pozwalają jednak zachować ostrożny optymizm.

Nawet o 40 proc. obcięła Arabia Saudyjska zakontraktowane na lipiec dostawy ropy dla niektórych swoich odbiorców. To skutek czerwcowego porozumienia krajów OPEC+ co do przedłużenia o miesiąc obowiązywania związanych z gospodarczymi skutkami pandemii COVID-19 głębokich cięć produkcji.

To posunięcie Saudyjczyków nie wystarczyło jednak do dźwignięcia cen surowca. Jeszcze tydzień temu notowania odmiany brent były najwyższe od 6 marca, kiedy to chwilowy rozpad porozumienia OPEC+ przy jednoczesnym rozlewaniu się pandemii zapoczątkował bezprecedensowy krach na rynku czarnego złota (na jego dnie ceny niektórych kontraktów znalazły się głęboko poniżej zera).

Widmo drugiej fali

Od szczytu intraday z ubiegłego poniedziałku ceny ropy z dostawą na lipiec osunęły się jednak do tej pory już o ponad 12 proc., sięgając 38 USD za baryłkę. Odmrażanie gospodarek pozwala na odbicie globalnego popytu na ropę od dna. To daje nadzieje na uniknięcie skrajnego scenariusza, w którym wyczerpywanie się możliwości przechowywania surowca zmusza producentów do zaprzestania wydobycia, skutkującegow wielu przypadkach trwałym uszkodzeniem infrastruktury.

Realizacja pozytywnego scenariusza stanęła jednak pod znakiem zapytania za sprawą obaw przed drugą falą pandemii. Władze Pekinu zamknęły największy w mieście targ owocowo-warzywny, po tym jak wśród kupujących odnotowano serię nowych przypadków zakażenia koronawirusem.

Jednocześnie o wzroście liczby zakażeń informowano także w szeregu innych krajów. Do tego jeszcze w piątek Rezerwa Federalna ostrzegła, że pandemia może mieć długotrwały wpływ na amerykańską gospodarkę, a w poniedziałek paliwowy potentat BP zapowiedział dokonanie największych od dekady odpisów na utratę wartości aktywów. Zaniepokojenie inwestorów przełożyło się na korektę nie tylko w cenach ropy, ale też na globalnych rynkach akcji.

„Ani notowania WTI, ani brent, nie zdołały przełamać oporu wyznaczanego przez lukę bessy utworzoną w czasie krachu z początku marca. Reakcja rynku na porozumienie OPEC+ w sprawie przedłużenia ograniczeń produkcji sygnalizują początek od dawna wyczekiwanej korekty, a być może nawet dłuższej konsolidacji” — zapowiada w nocie do klientów Ole Hansen, strateg Saxo Banku.

Wydobycie w dół

Nastroje pogorszyły się w momencie, kiedy wiele sygnałów wskazywało na stopniowe równoważenie się rynku. Przedłużone przez OPEC+ ograniczeniawydobycia opiewają na 9,7 mln baryłek dziennie, czyli 10 proc. globalnej produkcji ropy. W środę i czwartek odbędą się spotkania ekspertów OPEC, którzy będą próbowali oszacować skutki wprowadzanych cięć. Znany z nielojalności wobec partnerów z kartelu Irak wezwał BP, operatora największego w kraju pola naftowego, do ograniczenia wydobycia o 10 proc. Tymczasem opublikowane w piątek dane firmy Baker Hughes wskazywały na 13. z rzędu tydzień spadku liczby działających w USA wiertni — było ich najmniej od prawie 11 lat.

„Interwencje OPEC+ czy też obniżenie produkcji ropy w USA są znaczące, jednak mają mniejsze znaczenie fundamentalnie na rynku ropy niż spadek popytu na ten surowiec” — zastrzega jednak Dorota Sierakowska, analityczka DM BOŚ.

OPEC beneficjentem?

Ostatnie dane o popycie sprzed wybuchu obaw przed drugą falą pandemii były zachęcające. W maju przerób w chińskich rafineriach wyszedł na plus względem tego samego okresu ubiegłego roku, oblicza agencja Bloomberg na podstawie danych chińskiego urzędu statystycznego. Krajowy ruch lotniczy w będących drugim co do wielkości konsumentem ropy Chinach odbija od dna. Jednak poprawy nie widać na trasach międzynarodowych, a to negatywny prognostyk dla branży lotniczej i przyszłych cen ropy.

Tymczasem zdaniem instytucji finansowych na potencjalnego beneficjenta kryzysu na rynku ropy wyrasta kartel OPEC. Ostatnie załamanie cen surowca wyraźnie utrudni finansowanie inwestycji w wydobycie producentom spoza kartelu, a to przełoży się na niższą podaż w długim terminie. Efekt? O ile jeszcze przed pandemią prognozy mówiły o dalszym spadku udziałów krajów OPEC w globalnej produkcji ropy, o tyle teraz coraz więcej specjalistów skłania się ku oczekiwaniom odwrócenia tej tendencji.

„Z punktu widzenia udziałów rynkowych OPEC będzie w najbliższych latach zdecydowanym zwycięzcą. Niedoinwestowanie w branży wydobycia ropy w innych regionach gra na ich korzyść” — komentuje w rozmowie z Bloombergiem Michele Della Vigna, szef analiz tej branży w banku Goldman Sachs Group.

43 proc. - o tyle tańsza w porównaniu z początkiem roku jest baryłka ropy brent.

143 proc. - o tyle ropa podrożała od dołka, zanotowanego 20 kwietnia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane