Ropa znów wyczynia harce

Mira Wszelaka, KAK
opublikowano: 2008-09-23 00:00

Nie ma co liczyć na obniżkę cen biletów lotniczych. Ani drgnęły nawet wtedy, gdy ropa podatniała do 90 USD. A teraz znów drożeje.

Pasażerowie linii lotniczych nie mają szans na cięcie dopłat paliwowych

Nie ma co liczyć na obniżkę cen biletów lotniczych. Ani drgnęły nawet wtedy, gdy ropa podatniała do 90 USD. A teraz znów drożeje.

Zawirowania na rynku ropy szybko się nie skończą. Po lipcowym rekordzie 147 USD za baryłkę cena surowca spadła w połowie września do 90 USD. W ostatnich dniach przypuściła jednak kontratak.

Wczoraj na nowojorskiej giełdzie Nymex momentami sięgała 130 USD. Ostatecznie utrzymała się na poziomie 120 USD, zaliczając największą jednodniową zwyżkę w historii notowań (w Londynie cena sięgnęła 105 USD). Pretekstem do ataku spekulantów był plan ratunkowy administracji Busha dla rynków finansowych.

Nadrobić straty

Powrót drogiej ropy to zła wiadomość dla klientów linii lotniczych i biur podróży. Nawet gdy surowiec staniał do 90 USD, nie odczuli oni zmiany w wysokości dopłaty paliwowej, którą w reakcji na rosnące ceny linie systematycznie wcześniej podnosiły.

Paweł Cybulak z portalu pasażer. com tłumaczy, że dzięki zaoszczędzonym na ropie funduszom spółki lotnicze wetowały sobie straty z okresu wzrostu cen paliwa. Nawet jeśli ropa znów zacznie tanieć, dopłaty raczej nie spadną. Przewoźnicy tłumaczą się trudną sytuacją na rynku i wysokim udziałem paliwa w kosztach.

— Szacujemy, że w tym roku koszty paliwa pochłoną 3,1 mld GBP, czyli o 1 mld więcej niż w roku ubiegłym. Stanowią one około 35 proc. kosztów i pozostają naszym największym wydatkiem. Pięć lat temu stanowiły zaledwie 10 proc. — tłumaczy Emilia Osewska-Mądry, dyrektor British Airways w Polsce.

Dodaje, że wprowadzone w ostatnich miesiącach podwyżki dopłat pokryją tylko część kosztów związanych z paliwem, jakie poniesie przewoźnik. Podobna sytuacja panuje w całej branży, co już poskutkowało kilkoma bankructwami.

Złudzeń nie pozostawiają także przedstawiciele tzw. tanich linii.

— Do wyższych cen należy się przyzwyczajać, a jak kogoś nie stać na samolot, to zawsze może pojechać autobusem lub innym środkiem komunikacji — twierdzi Jozsef Varady, prezes WizzAira.

Tomasz Dziedzic z Instytutu Turystyki przypomina, że dopłaty wprowadzono w 2004 r. w reakcji na wzrastające ceny ropy (przekraczające wtedy 60 USD za baryłkę). Dopłata miała odzwierciedlić rosnące koszty paliw.

— Przewoźnicy nie kupują paliwa na pniu. Przy zawieraniu kontraktów stosują wiele mechanizmów zabezpieczających przed podwyżkami. Nikt jednak nie przewidział takiego skoku cenowego. Jego skutki mocno nadwerężyły kondycję lotniczych spółek. Dlatego jakąkolwiek obniżkę można zakładać dopiero w dłuższej perspektywie spadków cenowych, potwierdzonych trendem. Na razie jest to mało prawdopodobne — podkreśla Tomasz Dziedzic.

Tę opinię potwierdzają przewoźnicy.

— Mimo że cena ropy w połowie września spadała, rynek nadal jest niestabilny. Dlatego wysokość dopłat zrewidujemy dopiero w momencie, gdy rynek się ustabilizuje — zaznacza Emilia Osewska-Mądry.

Kosztowny dodatek

Dla przykładu: 17 lipca, kilka dni po zanotowaniu rekordu cenowego ropy, Lufthansa podniosła wysokość dopłat paliwowych do 35 EUR na krótkich i 105 EUR na długich dystansach. British Airways podwyższyły dopłatę od 3 do 30 GBP, co oznacza, że na krótkich dystansach dopłacamy 16, na średnich 78, a na długich 109 GBP. Na długich dystansach w PLL LOT dopłata wzrosła z 70 USD w styczniu do 150 USD w lipcu.

— Linie stosują także podwójne dopłaty w tranzycie. Swiss oferuje loty do Los Angeles przez Zurych, gdzie na paliwo w obie strony musimy przeznaczyć 328 EUR. 32 EUR kosztuje opłata na trasie do Szwajcarii i 132 EUR do USA — informuje Paweł Cybulak.