Osiem lat temu Rosja była jedyną z największych gospodarek wschodzących, która pozwalała na nieograniczony przepływ kapitału. Eksperci uważają, że obecnie może zrobić krok wstecz i przywrócić kontrolę kapitału. Stanie się tak jeśli kryzys na Ukrainie pogłębi się, rubel osłabnie o 14 proc., a rezerwy zagraniczne spadną do ok. 100 mld USD, twierdzi Michaił Chromow z moskiewskiego Instytutu Gaidara.
- Rezygnacja ze swobodnego przepływu kapitału jest bardziej polityczną decyzją niż banku centralnego – powiedział Chromow. – Może ona być odpowiedzią Rosji na zachodnie sankcje – dodał.
Anton Tabak, ekonomista z Instytutu Energii i Finansów w Moskwie uważa, że bank centralny Rosji może próbować skorzystać z instrumentów rynkowych, ale jeśli dojdzie do mocnej i systematycznej deprecjacji rubla, ucieczki kapitału i wzrostu presji na rezerwy, zdecyduje się na „miękką” kontrolę kapitału.
Rezerwy zagraniczne Rosji, które sześć lat temu wynosiły 598 mld USD, spadły od tego czasu o 126 mld USD i są obecnie najniższe od 2010 roku. Rubel osłabł w tym roku o 8 proc. wobec dolara.
