Rosja nas izoluje

Mira Wszelaka
opublikowano: 2006-12-15 00:00

Złe wieści z Moskwy i Kijowa. Oba kraje chcą utrzymać embargo na polskie mięso.

Koniec roku przynosi branży mięsnej mało optymistyczne informacje. Rosja konsekwentnie odmawia Polsce otwarcia rynku, izolując ją w różnych rozgrywkach i konstelacjach. Polska z kolei domaga się jedności europejskiej w tej sprawie. Tym razem Rosja ma dla Unii jedną złą i jedną dobrą informację. Ta pierwsza dotyczy zamknięcia od 1 stycznia 2007 r. granic dla mięsa ze wspólnoty. Dobra to wyjątek, jaki jest gotowa uczynić Moskwa dla sześciu wybranych krajów członkowskich. Wśród szczęśliwców znalazły się: Dania, Francja, Holandia, Irlandia, Niemcy i Włochy. Co zrobi Bruksela? Jeszcze dwa dni temu Komisja Europejska utrzymywała, że potrzebuje rozwiązania europejskiego i nie zgadza się na zawieranie umów bilateralnych z wybranymi krajami. Jej zdaniem, takie umowy byłyby niezgodne z memorandum podpisanym między Unią a Rosją.

To nie koniec złych wieści. Mimo pozytywnych zapowiedzi, także z Kijowa, powiał zimny wiatr. Roman Bisiuk, szef ukraińskich służb weterynaryjnych, nie jest bowiem zadowolony z wyników inspekcji w polskich masarniach. Jego zdaniem, Polska wypełniła tylko 30 proc. uwag zgłaszanych przez Kijów, a główne zastrzeżenie dotyczy świadectw weterynaryjnych, które — jak twierdzi — można kopiować na ksero.

— Kiedy Polacy twierdzą, że żyją zgodnie z prawem UE, odpowiadam: Ukraina również ma swoje prawa, które należy szanować, i dodaję: Ukraina nie jest plemieniem mumba-jumba, lecz cywilizowanym krajem — mówi Iwan Bisiuk.

Zdaniem Witolda Choińskiego, prezesa Związku Polskie Mięso, reakcja Rosji jest prawdopodobnie odpowiedzią na rezolucję Parlamentu Europejskiego popierającą w tej sprawie Polskę.

— Taka reakcja nic dobrego nie wróży. Będziemy musieli trochę poczekać, zanim relacje handlowe z Rosją nabiorą gospodarczego, a nie politycznego wymiaru — przyznaje Witold Choiński.

Jest zaskoczony także zapowiedziami Kijowa.

— Dziwi mnie takie stanowisko, bo protokoły kontrolne podpisywane w firmach tuż po wizytacji nie zawierają żadnych większych uchybień — twierdzi Witold Choiński.

Przedsiębiorcy jednak nie czekają z założonymi rękoma.

— Zależy nam na obu rynkach, bo wszelkiego rodzaju ograniczenia są dla nas uciążliwe. W czasie obowiązywania blokady poszukaliśmy jednak rynków alternatywnych — przyznaje Roman Miler, wiceprezes Polskiego Koncernu Mięsnego Duda.