Zamiast importu Rosja postawiła na rozwój własnej produkcji mięsa. To kolejna zła wiadomość dla polskich eksporterów.
Spełniają się zapowiedzi Kremla o budowie rynku mięsa. Rosja nie chce dłużej go importować i stawia na rozwój własnej produkcji. Kreml ogłosił, że począwszy od 2005 r. będzie ona wzrastać o 10 proc. rocznie. Plan został rozpisany na pięć kolejnych lat. Aby zmobilizować hodowców, Rosja kusi różnymi udogodnieniami, m.in. kredytami preferencyjnymi na budowę i wyposażenie chlewni. Zdaniem Stanisława Zięby, sekretarza Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa (PZPEiIM), to kolejny zły znak dla polskich eksporterów.
— Nie jest tak źle — uspokaja jednak Krzysztof Jażdżewski, główny lekarz weterynarii.
Podkreśla, że polskie firmy mogą uczestniczyć w budowie tego rynku dzięki inwestycjom. To, w dłuższej perspektywie, bardziej opłacalne niż kurczący się eksport na Wschód.
Zdaniem Stanisława Zięby, sytuacja wygląda jednak o wiele gorzej.
— W ciągu ostatnich kilku lat takie kraje, jak Francja, Włochy, Dania, Niemcy i Szwecja zdążyły już zainwestować w budowę nowoczesnych zakładów, choć Federacja Rosyjska była zainteresowana niemal wyłącznie importem półtusz wieprzowych — mówi sekretarz PZPEiIM.
Dodaje, że polskie firmy nie mogły uczestniczyć w walce o ten rynek, bo do tej pory Rosja nie podpisała z Polską konwencji o wzajemnej ochronie inwestycji i unikaniu podwójnego opodatkowania.
A co na to biznes? Maciej Duda, dyrektor generalny giełdowej spółki Duda, twierdzi, że krajowe podmioty będą coraz aktywniej szukać szans rozwoju na Wschodzie. Kierowana przez niego firma postawiła na Białoruś i Ukrainę. Po specjalnych kontrolach możliwość eksportu do Rosji uzyskała symboliczna liczba firm, ale i tak z niej nie korzystają.
— Kurs euro powoduje nieopłacalność jakiejkolwiek wysyłki — wyjaśnia Stanisław Zięba.