Opóźnia się sprzedaż bazy paliwowej Prolimu. Z dziesięciu chętnych została połowa „pewnych kandydatów”, z których najbardziej zdeterminowani są Rosjanie.
Prolim, sopocka spółka działająca w branży leasingowej, przy pomocy doradcy — francuskiego banku Paribas — stara się sprzedać położoną w Świnoujściu bazę paliwową i morski terminal przeładunkowy Porty Petrol, która należała kiedyś do upadłej Stoczni Szczecińskiej Porta Holding.
— Ze względu na okres urlopowy negocjacje zostały zawieszone. Do stołu wracamy za kilka dni. Około 20 września powinienem już wiedzieć, czy baza zostanie sprzedana czy oddana w leasing. Transakcja powinna zostać sfinalizowana najpóźniej w październiku — deklaruje Marek Nowotny, prezes Prolimu.
Miesiąc temu szef Prolimu mówił na łamach „PB”, że zgłosiło się dziesięciu chętnych. Wśród nich miała być jedna firma z Polski, inwestorzy z Europy Zachodniej oraz dwie firmy ze Wschodu. Wśród zainteresowanych wymieniano nieoficjalnie PKN Orlen i rosyjski Łukoil. Polski koncern rzeczywiście przeprowadził analizy wstępne, ale raczej nie weźmie udziału w przedsięwzięciu.
— Pozostało 4-5 „pewniaków”. Największe zainteresowanie wykazują rosyjskie koncerny naftowe — dodaje Marek Nowotny.
Firmy te mogłyby wysyłać paliwa z Rosji poprzez port w Kaliningradzie, następnie przeładowywać je w Świnoujściu i dostarczać na rynki niemiecki i duński.
Rynek ma jednak sporo wątpliwości co do szans szybkiego sfinalizowania transakcji.
— Potencjalni inwestorzy czekają na strategiczne rozstrzygnięcia na rynku logistyki paliwowej, a głównie na kwestię prywatyzacji Naftobaz — twierdzi anonimowy przedstawiciel firmy specjalizującej się w logistyce paliwowej.
Nie wiadomo też, ile na ewentualnej transakcji sprzedaży może zarobić Prolim i jego partnerzy. Baza trafiła do tej spółki za 160 mln zł. Dodatkowo 80 mln zł musiała ona wydać na wyposażenie. Prasa spekulowała, że baza jest warta 280-400 mln zł.
— Dane te są bliskie prawdy — zapewnia prezes Nowotny
Analitycy mają jednak sporo wątpliwości.
— W najlepszym wypadku wartość transakcji może wynieść 100- -150 mln zł. Jednak i na to szanse nie są wielkie. Ta baza po prostu nie jest w stanie generować zysku na działalności operacyjnej — mówi jeden z analityków rynku paliwowego.