Rosjanie pukają do Orlenu

Paweł Janas
opublikowano: 04-02-2010, 00:00

Łukoil i TNK-BP sondują zakup litewskiej rafinerii od Orlenu. Skarb państwa pozostawia zarządowi wolną rękę.

Co politycy sądzą o Możejkach, problemie wartym 10 mld zł

Łukoil i TNK-BP sondują zakup litewskiej rafinerii od Orlenu. Skarb państwa pozostawia zarządowi wolną rękę.

Nie milkną doniesienia na temat impasu w rozmowach w sprawie uzyskania przez PKN Orlen kontroli operacyjnej nad litewskim terminalem Klaipedos Nafta. Dzięki temu rafineria w Możejkach obniżyłaby znacząco koszty eksportu paliw, co miałoby kluczowe znaczenie dla uratowania kulejącej rentowności zakładu. W tej sytuacji najbardziej realnym scenariuszem dla Orlenu pozostaje sprzedaż kłopotliwej litewskiej rafinerii. O takim przymiarkach informowała "Rzeczpospolita". Scenariusz realny?

Rosjanie u bram

Oficjalnie koncern mówi tylko o różnych możliwościach. Nieoficjalnie wiadomo, że chętnie znalazłby kupca i pozbył się ciężaru. Do Orlenu już trafili pośrednicy-lobbyści działający w imieniu rosyjskich spółek. Mieli oni sondować, czy polska spółka jest skłonna oddać kontrolę nad Możejkami i na jakich warunkach. Według tych misjonariuszy, odkupieniem litewskiej rafinerii zainteresowane są koncerny Łukoil i TNK-BP. Obie firmy do czasu zamknięcia numeru nie odpowiedziały na nasze pytania.

— Rosjanie nie wystąpią z konkretną ofertą, jeśli nie będą mieli pewności, że jest zgoda polityczna na tę transakcję — twierdzi nasz informator.

Nieoficjalnie wiadomo, że o ich planach słyszał skarb państwa kontrolujący Orlen. Oficjalnie przedstawicie resortu tego nie potwierdzają. I dają zarządowi wolną rękę

— Decyzja w sprawie sprzedaży Możejek należy do zarządu PKN Orlen — ucina Maciej Wewiór, rzecznik MSP.

Taka samą odpowiedź miał usłyszeć Władimir Putin od Donalda Tuska już rok temu podczas spotkania w Davos.

Sprzeciwu politycznego wobec ewentualnej transakcji więc nie ma. Przynajmniej do momentu, kiedy do Orlenu nie trafi pisemna oferta od Rosjan. Politycy różnych opcji nie kryją jednak niechęci do szybkiej sprzedaży Możejek. Szczególnie Rosjanom. Choć także wśród polityków są wyjątki (patrz wypowiedzi poniżej). Eksperci paliwowi nie mają z kolei złudzeń, że tylko Rosjanom opłaca się kupić Możejki.

Feralna logistyka

Rafineria Możejki jest perłą w koronie litewskiej gospodarki. W grudniu 2006 r. w blasku fleszy ówczesny zarząd PKN Orlen z Igorem Chalupcem na czele finalizował transakcję zakupu. Miała potwierdzać aspiracje polskiego koncernu do zajęcia czołowej pozycji wśród firm sektora paliwowo-energetycznego w regionie. Transakcja miała obronić polski koncern przed rosnącymi wpływami rosyjskich koncernów w tym regionie Europy. Szybko jednak zaczęły się problemy. Jeszcze przed podpisaniem umowy Rosjanie zakręcili kurek na rurociągu Przyjaźń. Pozostała tylko morska (droższa) droga sprowadzania ropy. Potem część rafinerii spłonęła w tajemniczych okolicznościach. Do tego doszedł światowy kryzys i nieugięta postawa litewskich władz. Orlen wpakował już w Możejki ponad 3,6 mld USD (grubo ponad 10 mld zł), a perspektywy na zwrot z tej inwestycji — przynajmniej na razie — są równe zeru.

Pośpiech wskazany jest tylko przy łapaniu pcheł

Tadeusz Aziewicz

PO, przewodniczący sejmowej Komisji Skarbu

Decyzja o sprzedaży należy oczywiście do zarządu spółki. Sądzę jednak, że szybka sprzedaż Możejek byłaby błędem w wymiarze gospodarczym i politycznym. Nie należy straszyć Litwinów, tylko dalej przekonywać, że dobra współpraca z Orlenem i pomoc w rozwiązaniu problemów z logistyką paliw oznacza korzyści także dla nich — dla litewskiego konsumenta, dla budżetu państwa i bezpieczeństwa energetycznego Litwy. Trzeba przekonywać, że Orlen nie zagraża państwu litewskiemu. Dobre relacje Orlenu z rządem tego kraju przekładają się także na dobre stosunki polityczno-gospodarcze obu krajów.

Paweł Poncyljusz

PiS, członek Sejmowej Komisji Gospodarki, były sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki

Kłopoty Orlenu z rozwiązaniem kwestii transportu ropy i paliw na Litwie są znane od dawna. Wiadomo także, że pogarsza to wyniki ekonomiczne Możejek. Warto więc poszukać partnera, któremu można by oddać choćby część kontroli nad rafinerią. Najlepiej, gdyby udało się wymienić pakiet akcji spółki na udziały w koncesjach wydobywczych. Niedopuszczalna jest jednak z punktu widzenia polskiej racji stanu sprzedaż Możejek rosyjskiej firmie. Przecież Orlen m.in. dlatego kupił tę spółkę i mocno za nią przepłacił, by osłabić coraz silniejsze wpływy polityczno-gospodarcze Rosjan w tej części Europy.

Eugeniusz Kłopotek,

PSL, członek sejmowej Komisji Skarbu

Ekonomicznie decyzja o sprzedaży Możejek jest może uzasadniona. Gdyby jeszcze tylko pojawił się kupiec z dobrą ofertą. Ja bym jednak się wstrzymał z pochopnymi decyzjami i nie oddawał rafinerii. Szczególnie w ręce Rosjan.

Orlenu nie powinno się też zostawiać samego z problemami na Litwie. Dlatego uważam, że niezbędne jest polsko-litewskie spotkanie na wysokim szczeblu rządowym, które powinno ustalić zasady funkcjonowania Orlenu i Możejek na Litwie. To leży nie tylko w interesie Polski i Litwy. To problem całej Unii Europejskiej i jej bezpieczeństwa energetycznego w tym rejonie Europy.

Piotr Naimski

doradca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, członek zespołu ds. bezpieczeństwa energetycznego w Kancelarii Prezydenta, były wiceminister gospodarki w rządzie PiS

Gołym okiem widać, że Orlen ma problemy finansowe w litewskiej rafinerii. Zarząd spółki musi więc szybko podjąć decyzję co dalej. Utrzymywanie dłużej tej sytuacji zaczyna negatywnie wpływać na cały koncern. Sprzedaż Możejek po cenie, jaką Orlen zapłacił kilka lat temu, będzie jednak bardzo trudna. Sytuacja gospodarcza zmieniła się od tego czasu na niekorzyść. Nie widzę więc powodu, by przyśpieszać tę decyzję. Nie tylko zresztą z tego powodu. Sprzedaż rosyjskiej firmie nie jest w interesie Polski. Wzmocniłoby to i tak już bardzo silne wpływy Rosjan w krajach nadbałtyckich.

Ryszard Zbrzyzny

SLD, członek sejmowych Komisji Gospodarki i Skarbu

Możejki są w trudnej sytuacji, więc im szybciej zapadnie decyzja o sprzedaży, tym dla Orlenu lepiej. Możliwe, że spółka zostałaby teraz sprzedana ze stratą. I tak będzie ona jednak mniejsza niż w przypadku zatrzymania przez Orlen tej deficytowej spółki. Dla mnie nie ma znaczenia, kim będzie kupiec. To, kto zostanie nowym inwestorem w Możejkach, to już raczej problem państwa litewskiego.

Tadeusz Iwiński

SLD, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji ds. Unii Europejskiej oraz członek Komisji Spraw Zagranicznych

Ja nie spieszyłbym się ze sprzedażą. Zaufanie buduje się długo, a utracić je bardzo łatwo. Poza tym obecnie nie ma dobrej koniunktury gospodarczej do przeprowadzenia takiej transakcji. Jeśliby już jednak zapadła decyzja o sprzedaży, to przy wyborze kupca liczyć się powinny przede wszystkim kwestie ekonomiczne, a nie polityczne. Nie wykluczam więc ideologicznie transakcji z Rosjanami.

Paweł Janas

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane