Rosną długi spółek węglowych
Dotychczas wierzyciele mogli liczyć na bezgotówkową spłatę zobowiązań przez spółki węglowe w formie wielostronnych porozumień kompensacyjnych. Teraz narzekają na rosnącą kwotę należności. Nie mogą ich spieniężyć, bo zgodziły się na zakaz cedowania na osoby trzecie. Nie mogą ich również kompensować, ponieważ spółki węglowe wstrzymały rozliczenia. Program uzdrawiania przemysłu wydobywczego ma swoje wady. Spółki węglowe mają kłopoty z regulowaniem zobowiązań w gotówce i powstają zatory płatnicze.
W PRZYPADKU znacznych odbiorców węgla, np. przez niektóre koksownie, indywidualnie dopuszcza się kompensowanie części należności. Jednak koksownia bezwzględnie musi płacić około 50 proc. wartości zobowiązań w gotówce. Dopiero wówczas spółka węglowa decyduje się na przekompensowanie pozostałej części wierzytelności.
NIE JEST nowiną, że dopływ gotówki do spółek węglowych ma związek ze zmianą polityki sprzedaży węgla. Tylko nieliczne i nieprzypadkowe podmioty dalej korzystają z przywileju rozliczeń bezgotówkowych. Od niedawna na zakup węgla trzeba robić przedpłaty. Dopiero wtedy można odebrać towar.
MIMO zwiększenia przepływów gotówkowych podmiot z branży górniczej i jej zaplecza zalicza się do grona trudnych dłużników. Skuteczność windykacji należności ocenia się na średnim poziomie. Zagrożeniem mogą być egzekucje prowadzone na wniosek urzędu skarbowego i ZUS-u. Wówczas nie ma co liczyć na odzyskanie należności. Trzeba uzbroić się w cierpliwość i czekać na uregulowanie spraw z wierzycielami uprzywilejowanymi.
W OSTATNICH tygodniach zagrożenie takie powstało w Gliwickiej Spółce Węglowej. ZUS zagroził złożeniem wniosku o upadłość. Zdaniem przedstawiciela GSW, do realizacji czarnego scenariusza nie dojdzie. Zarząd spółki dąży do zawarcia porozumienia o spłacie zobowiązań, a groźba upadłości może mieć charakter mobilizujący.