Na londyńskiej giełdzie ropa spadła poniżej 35 dolarów za baryłkę. Wczorajszą przecenę wywołały pogłoski o dalszym wzroście zapasów paliw w Stanach Zjednoczonych. Najświeższe dane o poziomie amerykańskich zapasów poznamy dziś. Analitycy prognozują, że zasoby ropy mogły skoczyć o 1,55 mln baryłek, a benzyny o 1,4 mln baryłek. Gdyby potwierdziły się te przypuszczenia, to dalsza korekta notowań ropy jest wielce prawdopodobna.
Podobnie może być na rynku metali strategicznych. Wśród inwestorów aż wrze od domysłów, że pęka bańka spekulacyjna. Wszystkiemu wydają się winne Chiny. Jeszcze do niedawna to one podkręcały koniunkturę, śrubując ceny miedzi i aluminium. Teraz zaczęły ograniczać zakup tych surowców.