Rośnie liczba polis na floty firmowe

Krzysztof Kluska
25-01-2001, 00:00

Rośnie liczba polis na floty firmowe

Zakłady ubezpieczeniowe chętnie podejmują się zbiorowego ubezpieczenia samochodów flotowych. Nie wszyscy jednak otrzymują takie same warunki zakupu polis. Na duże upusty mogą liczyć te podmioty, których kadra nie powoduje zbyt wielu wypadków.

Firmy ubezpieczeniowe, które oferują polisy komunikacyjne, potwierdzają stały wzrost liczby pakietów wykupywanych przez instytucje. Tak jak w przypadku ubezpieczeń indywidualnych stosuje się kilka kluczy w systemach naliczania składek, zarówno OC, jak i AC.

Bez standardów

Punktem wyjścia do naliczenia składki obowiązkowego ubezpieczenia OC jest pojemność silnika. Dodatkowo najwięksi ubezpieczyciele uzależniają wysokość składki od regionu kraju, w którym zarejestrowany jest samochód. W przypadku klientów indywidualnych wysokość składki zależy m.in. od wieku kierowcy i czasu posiadania prawa jazdy. Przy ubezpieczaniu klienta instytucjonalnego brane są pod uwagę nieco inne czynniki, takie jak wielkość i renoma firmy, jakość ubezpieczanych samochodów, wiek pracowników, którzy będą z nich korzystać oraz przeznaczenie tych pojazdów.

— Pojazdy, którymi będą poruszać się na przykład handlowcy przewożący towary, narażone są na większe ryzyko wystąpienia szkody niż auto, którym dyrektor firmy będzie jeździł z pracy do domu — twierdzi Andrzej Kazimierczak z biura prasowego PZU.

Okazuje się, że nie ma jednego pakietu dla firm, każdy klient jest traktowany inaczej.

Generalnie, sympatia dla firm kupujących i ubezpieczających samochody wynika głównie z faktu, że klienci ci biorą od razu kilka aut, a co za tym idzie kilka polis.

— Trudniej się negocjuje warunki zakupu polis przez klienta instytucjonalnego niż przez indywidualnego. Firmy mają świadomość, że ich siła negocjacyjna tkwi w liczbie kupowanych polis i chętnie to wykorzystują — uważa przedstawiciel Warty.

Mimo tych problemów, ubezpieczycielom nadal opłaci się współpracować z flotami.

Wpadka kosztuje

Firmy ubezpieczające pojazdy nie ukrywają, że znane są instytucje, których pracownicy powodują bardzo dużo wypadków. I bardzo eksploatują kasę ubezpieczyciela z tytułu wypłat odszkodowań. Jeżeli dochodzi do zaprzestania współpracy pomiędzy spółką a firmą ubezpieczeniową, powodem jest praktycznie zawsze naliczenie przez stronę ubezpieczającą wysokich składek właśnie z uwagi na wysoką szkodowość pracowników firmy.

— Kiedy zgłasza się do nas klient, który jest już od jakiegoś czasu obecny na rynku, staramy się sprawdzić, dlaczego zmienia firmę ubezpieczeniową — mówi Andrzej Kazimierczak

W przypadku potwierdzenia podejrzeń, że powodem zerwania współpracy z poprzednim zakładem ubezpieczeniowym jest właśnie podniesienie składki za dużą szkodowość, nowy zakład ubezpieczeniowy proponuje również bardzo wysokie składki, chcąc zniechęcić takiego klienta.

— Ale nie można przesadzać. Z ogólnych bilansów stosunku zysku ze składki do wypłaty odszkodowań wynika, że klienci indywidualni powodują tyle samo szkód co kierowcy firmowi — dodaje Andrzej Kazimierczak.

Krzysztof Kluska

k.kluska@pb.pl tel. (22) 611 62 25

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Kluska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / / Rośnie liczba polis na floty firmowe