Rośnie społeczne poparcie dla OFE

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2013-12-04 00:00

Coraz więcej członków funduszy deklaruje, że nie przejdzie do ZUS. W Sejmie koalicja przepycha ustawę kolanem.

We wczorajszym „PB” opisaliśmy działania prawników kancelarii Dentons, którzy — jeśli rząd nie wycofa się z pomysłu transferu obligacji z OFE do ZUS — złożą pozew zbiorowy. Jeżeli sąd go przyjmie, będą mogli do niego dołączyć inni obywatele. Chętnych nie powinno zabraknąć. Odsetek osób niezadowolonych z projektu rządowych zmian rośnie. Z najnowszego sondażu CBOS wynika, że reformę OFE krytykuje już 53 proc. ankietowanych (wzrost o 13 pkt proc. w ciągu miesiąca). Pozytywnie wypowiada się o niej tylko 13 proc. (o 4 pkt proc. więcej). Firma badawcza zbadała także aktualne nastroje członków OFE. Okazuje się, że prawie co drugi z nich (48 proc.) nie zamierza przenosić się do ZUS (w listopadowym badaniu Grupy IQS dla „PB” pozostanie w OFE deklarowało 39 proc. ubezpieczonych). Tym samym zmniejsza się liczba niezdecydowanych. W badaniu IQS było ich 39 proc., teraz 27 proc. Odsetek osób, które chcą się przenieść do ZUS, wzrósł o 3 pkt proc., do 25 proc. Sondaż zbiegł się z rozpoczęciem prac nad projektem w Sejmie.

None
None

Reforma OFE zdominowała wczorajsze posiedzenie. Przez wiele godzin wypowiadali się przedstawiciele wszystkich klubów i kół sejmowych. Podczas pierwszego czytania rozgorzała bitwa zwolenników zmian (koalicja rządząca) i ich przeciwników (opozycja). Pojawiło się kilka wniosków o odrzucenie projektu. Do chwili zamknięcia tego wydania „PB” nie zapadły jednak żadne decyzje. — Żaden członek OFE nie straci na tej zmianie. Wpływ przesunięcia pieniędzy z OFE do ZUS będzie dla przyszłych emerytur co najmniej neutralny. Pieniądze zewidencjonowane na subkoncie ZUS będą co roku waloryzowane na dotychczasowych zasadach.

Z analiz rządowych wynika, że w przyszłości nie będzie to mniej niż zysk z polskich obligacji skarbowych, w które do tej pory OFE inwestowały — zapewniał Władysław Kosiniak-Kamysz, minister prac i polityki społecznej, który uzasadniał propozycję rządu.

— Obecna ustawa to spojrzenie wprzód po to, by zapewnić przyszłym emerytom bezpieczeństwo poprzez zbilansowanie systemu finansów publicznych — tak stanowisko PO uzasadniał poseł Jakub Szulc. Zadeklarował, że klub PO poprze projekt rządu. To samo zadeklarowało PSL oraz opozycyjny SLD. Taki układ sił powoduje, że uchwalenie ustawy jest praktycznie przesądzone (głosowanie ma się odbyć w najbliższy piątek). Zdecydowanie przeciwko reformie opowiedziały się PiS, Twój Ruch i posłowie niezrzeszeni ( Jarosław Gowin, Przemysław Wipler, John Godson).

— Ekipa Donalda Tuska potrzebuje czterech dni, aby złupić Polaków z ich oszczędności emerytalnych. Posłowie koalicji rządzącej przepchną tę ustawę, bo wiedzą, że jej skutki są już zapisane w projekcie przyszłorocznego budżetu. Nieuchwalenie jej oznaczałoby przedterminowe wybory — mówiła Beata Szydło, posłanka PiS. Najostrzej wystąpił Sławomir Kopyciński, poseł Twojego Ruchu.

— Ta ustawa ma oddalić widmo bankructwa tego rządu, który chce ukraść oszczędności Polaków. Nie poprzemy tej ustawy, ponieważ doprowadzi ona do wywłaszczenia, a ponadto jest niezgodna z konstytucją. Składamy wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu — mówił Sławomir Kopyciński.