Czwartek był kolejnym fatalnym dniem dla rosyjskiej giełdy. Sprawcą przeceny i tym razem był Jukos, a raczej prokuratorzy, którzy zajęli akcje należące do banku Menatep, stanowiące 53 proc. kapitału potentata. Głównym udziałowcem Menatepu jest aresztowany milioner Michaił Chodorkowski.
Podaż papierów Jukosa była tak duża, że giełda musiała chwilowo zawiesić handel nimi. Na zamknięciu sesji koncern był wart 12 proc. mniej niż poprzedniego dnia. Analitycy, całkowicie zaskoczeni decyzją rosyjskich władz, prognozują dalszą wyprzedaż. Specjaliści banku MDM oczekują jeszcze 10-proc. spadku indeksów, co doprowadzi rynkową kapitalizację moskiewskiej giełdy do 125 mld USD.
Na przecenę Jukosa zareagowały kursy największych rosyjskich spółek surowcowych. Łukoil stracił 7 proc., Norilsk Nickel - 5 proc., a Sibneft ponad 14 proc. Handel akcjami tej ostatniej spółki, której fuzja z Jukosem opóźnia się, także zawieszono w trakcie sesji. Notowaniom Sibneftu nie pomogły znakomite wyniki ostatniego półrocza, w którym potroił zysk netto do 1,4 mld USD. W efekcie indeks giełdy moskiewskiej spadł wczoraj do najniższego poziomu od połowy sierpnia.