Rosyjski oligarcha gustuje w Polsce

Karol JedlińskiKarol Jedliński
opublikowano: 2013-10-21 00:00

Fundusz miliardera kupił pakiet akcji handlującej sztuką spółki z NewConnect. Robi też przymiarki do polskiego rynku medialnego

Okazuje się, że debiut Truphone, operatora komórkowego kontrolowanego przez Romana Abramowicza, nie jest jedynym przejawem rosnącej aktywności rosyjskich miliarderów nad Wisłą. Kilka dni temu luksemburski fundusz Redline Capital, poprzez spółkę zależną Desantis, kupił ponad 6 proc. akcji Abbey House, spółki z New Connect parającej się m.in. handlem sztuką. Sprzedającym akcje za 1 mln EUR był Skate Capital, kontrolowany przez Siergieja Skatierszikowa. To jeden z kluczowych menedżerów w Redline i zarazem prawa ręka Władimira Jewtuszenkowa, moskiewskiego oligarchy, kontrolującego spółkę. Majątek Jewtuszenkowa wycenia się obecnie na ponad 8 mld USD.

— Nie jestem gangsterem, lecz koneserem sztuki, który raczej niechętnie mówi o sobie. Jak to mówią w mojej branży: pieniądze lubią ciszę — zaznaczał niedawno 65-letni Jewtuszenkow, cytowany przez „Financial Times”.

Romantyk od Łużkowa

Na majątek oligarchy z udziałami w Abbey House składa się głównie Sistema, czyli dawny komunalny Komitet Nauki i Badań, przekształcony przy wsparciu Jurija Łużkowa, ówczesnego mera Moskwy i przyjaciela Jewtuszenkowa. Notowana na giełdzie w Londynie Sistema to konglomerat o kapitalizacji ponad 13,3 mld USD, zajmujący się tym, na czym oligarchowie w Rosji zarabiają najlepiej: wydobyciem ropy, bankowością, telefonią komórkową, ale też mediami. Redline Capital to z kolei przejaw romantycznej natury Jewtuszenkowa, magistra sztuk pięknych. Fundusz zarządzający majątkiem wysokości 100 mln USD próbował niedawno przejąć kontrolę nad niemieckim Artnetem, czołową platformą internetową do handlu sztuką. Po fiasku wezwania na akcje Artnetu Redline wyszedł z inwestycji. Czy próba przejęcia czeka też Abbey House?

— To pytania nie do mnie, ale do inwestora. Transakcja funduszu podkreśla reputację naszej spółki oraz potencjał polskiego rynku sztuki współczesnej — mówi Jakub Kokoszka, prezes Abbey House.

Teraz Polska

Według informacji „PB”, Jewtuszenkow nie ogranicza się nad Wisłą tylko do sztuki. Przez ostatnich kilka miesięcy jego menedżerowie analizowali możliwości kupna kilku magazynów lifestylowych od Agory i przejęcia upadającego „Przekroju”. Ostatecznie do transakcji nie doszło, co nie znaczy, że rosyjski kapitał nie szuka kolejnych okazji.

— Postrzegamy Polskę jako jeden z najbardziej dynamicznych rynków, z wysokim potencjałem wzrostu dla produktów konsumenckich najwyższej klasy. Przez ostatnie trzy lata Abbey odcisnęło ślad na polskim rynku sztuki współczesnej — mówi Izabela Depczyk, reprezentująca spółkę Redline w Warszawie.

Apetyt inwestora ze Wschodu może pobudzać fakt, że od kilkunastu miesięcy akcje Abbey House tanieją. Wiosną zeszłego roku rynek wycenił akcje Abbey House na 14 zł, teraz jest to niecałe 5 zł. Kluczem do przejęcia polskiej spółki, która od momentu powstawania angażuje się równie mocno w sztukę jak w marketing wokół niej, będzie decyzja założycieli. To m.in. Paweł Makowski i Nobert Pyffel, udziałowcy funduszy kontrolujących ponad 80 proc. akcji spółki. Niecałe 5 proc. ma też krakowski milioner Wiesław Likus.

— W 2014 r. chcemy przejść na GPW. Tam jest wymóg free float na poziomie 25 proc. Obecnie jest to około 12 proc., więc jasne jest, że musimy pracować nad zmianami w akcjonariacie — mówi Paweł Makowski.