Rosyjskie linie lotnicze Pulkovo rozpoczęły loty do Polski 16 kwietnia, a już za 2 tygodnie mogą otrzymać nakaz ich wstrzymania.
Początkowo Pulkovo miało rozpocząć loty pod koniec marca, jednak pierwszy TU 134 w jego barwach wylądował na warszawskim Okęciu 16 kwietnia. Opóźniony start to nie jedyny problem rosyjskiego przewoźnika, wygląda bowiem na to, że przeszło dwa lata starań o uzyskanie pozwolenia na loty do Polski pójdą na marne.
Pech czy niedopatrzenie
Rosyjski przewoźnik lata zbyt głośnymi jak na normy unijne samolotami Tupolew 134, które po 1 maja stracą prawo do lądowań w Polsce. Pulkovo ma co prawda cichsze maszyny, które spełniają normy unijne (TU 154 i TU 204), ale na tak duże samoloty i przy planowanych odległych punktach przeznaczenia w dalekiej Rosji przewoźnik nie znajdzie odpowiedniej liczby chętnych na przelot, aby wypełnić wszystkie miejsca w samolocie.
Zakaz lotów TU 134 do krajów Unii wprowadziła do europejskiego prawa z dniem 1 kwietnia 2002 r. Dyrektywa Unii Europejskiej 92/14/EEC.
— Polska będzie musiała z dniem przystąpienia do UE także wprowadzić zakaz lotów TU 134. Nie wynegocjowała bowiem okresu przejściowego. Okresy takie zapewniły sobie tylko Litwa, Łotwa, Słowenia i Węgry — twierdzi Adam Borkowski z biura prasowego Urzędu Lotnictwa Cywilnego.
Tymczasem Idalia Głodowska, dyrektor handlowy Linii Lotniczych Pulkovo na Polskę mówi, że rosyjski przewoźnik liczy właśnie na okresy przejściowe na dostosowanie poziomu hałasu samolotów.
— Na razie od 1 marca w każdej agencji IATA można kupować bilety Pulkova na połączenia code share z LOT do Petersburga i dalej samolotami rosyjskiego przewoźnika do portów na terenie WNP i na Dalekim Wschodzie —mówi Idalia Głodowska.
Problem zbyt głośnych samolotów nie dotyczy tylko Polski. Część nowych członków UE wystąpiła więc o okresy przejściowe, otrzymując zwykle pół roku. W rezultacie głównym hubem dla międzylądowań głośniejszych samolotów z grupy I i II stał się port lotniczy w Bratysławie.
Byłaby furtka
Unijna dyrektywa dopuszcza możliwość wprowadzenia przez poszczególne państwa odstępstw od zakazu lotów samolotów nie spełniających norm hałasowych.
— W szczególnych przypadkach prezes ULC będzie mógł udzielać ograniczonych w czasie zezwoleń na loty takich samolotów do Polski. Odpowiednie rozporządzenie wdrażające tę dyrektywę do prawa polskiego jest przygotowywane. Jednak samoloty takie nie będą mogły lądować na lotniskach, wokół których znajdują się duże skupiska osiedli.
Idalia Głodowska zwraca jednak uwagę, że rozporządzenie to nadal nie jest gotowe, a właściwie tylko na jego podstawie prezes ULC mógłby uznać Pulkovo za przypadek szczególny i udzielić tej firmie ograniczonego w czasie zezwolenia na loty TU 134 do Polski.
— Linie Pulkovo oczywiście wiedziały o planowanym zaostrzeniu polskich przepisów lotniczych w związku z akcesją, ale tak naprawdę nikt nie umiał odpowiedzieć na pytanie, jak rygorystyczne będzie do nich podejście w pierwszym okresie po przystąpieniu. Tym bardziej że już otrzymując pozwolenie na loty do Polski w sierpniu 2003 r., wiedzieliśmy, że prezes ULC na mocy rozporządzenia będzie mógł udzielać czasowych zezwoleń na loty TU 134 do Polski. Liczyliśmy więc, że to właśnie Pulkovo będzie jednym z takich szczególnych przypadków, skoro tuż przed akcesją Polski do UE otrzymało pozwolenie na przeloty. Plany przewoźnika były przecież znane i wiadomo było, że wykorzystywane będą maszyny Tupolew 134, które zgodnie z dyrektywą unijną znajdują się w drugiej — zakazanej — grupie hałasowej. Sytuacja jest bardzo niejasna, gdyż wszystkie decyzje podejmowane były w naszym odczuciu na zasadzie domniemania. Na razie więc piszemy odwołania do ULC, Ministerstwa Infrastruktury i pewnie napiszemy ich jeszcze wiele — mówi Idalia Głodowska.