Ważą się losy kontraktu Pesy na dostawę tramwajów dla Moskwy. Polska spółka wykonała połowę wartego 1,2 mld zł kontraktu i dostarczyła 60 pojazdów. Jednak z powodu słabego rubla rosyjski pośrednik przestał płacić za dostawy. Czekając na pieniądze, Pesa wstrzymała przekazanie kolejnych tramwajów. Gra toczy się o 500 mln zł. Rosjanom zależy jednak na polskich pojazdach.

— Rosyjski rząd podjął uchwałę o dofinansowaniu kontraktu, ale od uchwały do jej realizacji jest jeszcze długa droga. Czekamy, ale pytanie brzmi raczej „kiedy”, a nie „czy w ogóle”. Kontrakt będzie zrealizowany — powiedział Tomasz Zaboklicki, prezes Pesy, portalowi TransportPubliczny.pl.
Z informacji „PB” wynika, że już na początku marca Kreml zdecydował o wsparciu władz Moskwy, by łatwiej było jej sfinalizować zakup. Rosyjskie wsparcie finansowe nie wystarczy jednak na całkowite zaspokojenie roszczeń Pesy. Polska spółka stara się więc także o pomoc polskiego rządu.
Chodzi o kredyt z Banku Gospodarstwa Krajowego dla jej rosyjskiego pośrednika albo wykup wierzytelności. Projekt wsparł resort gospodarki, jego entuzjastami nie są przedstawiciele Ministerstwa Finansów. Konieczna jest także akceptacja Komitetu Polityki Ubezpieczeń Eksportowych. Jego członkowie mają jednak wątpliwości. Sprawdzają rosyjskiego „partnera” Pesy — UralWagonZawod (UWZ). To czołowy rosyjski dostawca czołgów, który we wrześniu 2014 r. trafił na czarną unijną listę podmiotów objętych sankcjami. Przedstawiciele Pesy tłumaczą jednak, że ich bezpośrednim kontrahentem jest UTM, czyli Ural Trans Masz, cywilna spółka należąca do zbrojeniowego potentata. Jej sankcje nie dotyczą. Posiedzenie Komitetu Polityki Ubezpieczeń Eksportowych zaplanowano na 28 kwietnia i wówczas może wyjaśni się los rosyjskiego kontraktu Pesy.