Roszady po powrocie

Maria Trepińska
30-08-2004, 00:00

Cięcie opłat, ofensywa kredytów hipotecznych i kart, oddzielenie bankowości detalicznej od korporacyjnej — oto recepta prezesa na sukces.

Brunon Bartkiewicz, który w czerwcu po czteroletniej pracy w ING Direct wrócił na fotel prezesa ING Banku Śląskiego (ING BSK), poznał już sytuację w spółce. A ta nie jest tak rewelacyjna, jak sugeruje wzrost zysku do 144 mln zł w pierwszym półroczu z 9,7 mln zł rok temu. Bank traci udział w rynku kredytów: z 3,78 proc. na koniec 2003 r. do 3,36 w czerwcu 2004 r. I czas położyć temu kres.

Rozwód pionów

Prezes podjął już pierwsze decyzje strategiczne.

— Wprowadzamy duże zmiany organizacyjne. Rozdzielamy działalność korporacyjną i detaliczną: od rozwoju produktów, aż po sieć sprzedaży. Trzeba jednoznacznie określić odpowiedzialność za decyzje. Ułatwi to szybkie reagowanie na sytuację na rynku, prawidłowe alokowanie zasobów i unikanie zatorów płatniczych, które utrudniały funkcjonowanie banku — mówi Brunon Bartkiewicz.

Wyeliminuje to nonsensy w działaniu banku. Jakie?

— Na przykład udzielanie kredytów na zbyt długie okresy bez wnikliwej analizy ryzyka. Była to nasza bolączka, którą musimy bardzo szybko usunąć — uważa prezes.

Kłopoty z oceną ryzyka sprawiły, że w końcu 2003 r. wartość kredytów nieregularnych gospodarstw domowych w ING BSK osiągnęła aż 493 mln zł. W przypadku kredytów korporacyjnych była jeszcze większa — 2,9 mld zł i sięgała 29,2 proc. należności kredytowych od firm.

Pozytywny konserwatyzm

Paradoksalnie w ING BSK nie było łatwo pożyczyć pieniądze.

— Duża ostrożność przy udzielaniu kredytów sprawiała, że byliśmy postrzegani jako bank, z którym trudno nawiązać współpracę. Dlatego poprawiamy mechanizmy oceny ryzyka. Chcemy zdobyć zaufanie klientów. Będzie to możliwe, jeśli oferta stanie się zrozumiała do wszystkich. W istocie ING BSK dotychczas nie komunikował się z klientami, i to trzeba naprawić, także w kontaktach z firmami — podkreśla prezes Bartkiewicz.

ING BSK pozostanie jednak w pewnym sensie bankiem konserwatywnym.

— Nie nastawimy się na kredyty o bardzo wysokim oprocentowaniu. Nie będziemy udzielali też ich w walutach obcych. Mają oprocentowanie nominalnie niższe, za to przerzucają ryzyko kursowe na klienta, a ten może sobie z nim nie poradzić. Zyski banków z kredytów walutowych są dwukrotnie wyższe niż ze złotówkowych. ING BSK traci więc część dochodów z tego tytułu, ale nie będzie wchodził na ten rynek z przyczyn dogmatycznych. Nasza oferta musi być jasna i zrozumiała, bez warunków pisanych drobnym drukiem — tłumaczy Brunon Bartkiewicz.

Szlifowanie oferty

Prezes zamierza uporządkować i uatrakcyjnić ofertę.

— Zmniejszyliśmy wysokość opłat za podstawowe transakcje. Zamierzamy promować bankowość telefoniczną i internetową. Przestaliśmy uzależniać oprocentowanie od lokowanej kwoty. Nasz rachunek oszczędnościowy stał się atrakcyjny już od pierwszej złotówki. Pracujemy nad rozwinięciem oferty kredytów hipotecznych, z którą wystartujemy jesienią. Ostro weszliśmy w wydawanie kart kredytowych. W ostatnich sześciu tygodniach wydaliśmy 10 tys. sztuk, więcej niż od początku istnienia banku — wylicza Brunon Bartkiewicz.

ING BSK bierze się do walki o firmy małe i średnie, zwłaszcza na Śląsku. Obecnie ma 10-proc. udział w tym segmencie rynku. Prezes nie obawia się tu konkurencji ze strony Górnośląskiego Banku Gospodarczego (GBG), przejętego przez giełdowy Getin.

Sprzedaż akcji

Głównym akcjonariuszem ING BSK jest holenderski ING, który posiada 87,77 proc. akcji. Zgodnie z ustaleniami z Komisją Nadzoru Bankowego ten udział ma zostać obniżony do 75 proc. do końca 2004 r. Może to nastąpić poprzez sprzedaż walorów za pośrednicwtem GPW. To byłaby dobra wiadomość dla inwestorów, bo wzrosłaby płynność akcji banku. W grę wchodzi również umorzenie. Kiedy ta operacja nastąpi i który wariant zostanie wybrany? Tego prezes ujawnić nie chce. Jednak według naszych informacji, decyzje w tej sprawie zapadną dość szybko.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maria Trepińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Roszady po powrocie