Roszczenia są już niespełnialne

opublikowano: 28-06-2021, 20:00

W maratonie ponad setki głosowań Sejmu w miniony czwartek nowelizacja Kodeksu postępowania administracyjnego nie była punktem wywołującym polityczne emocje.

Jej sens sprowadził się do dodania ważnego przepisu „Jeżeli od dnia doręczenia lub ogłoszenia decyzji, o której mowa, upłynęło trzydzieści lat, nie wszczyna się postępowania w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji.”. Teoretycznie była to realizacja wyroku Trybunału Konstytucyjnego (TK) jeszcze z 2015 r., ale zmiana poszła głębiej. Zacytowany przepis realnie rozwiewa w Polsce mrzonki reprywatyzacyjne, dotyczące nie tylko fizycznego zwrotu nieruchomości, lecz również uzyskania odszkodowań przez dawnych właścicieli i ich następców prawnych. Wśród klasy politycznej zapanowała generalna akceptacja uznania upływu 30 lat za granicę wzruszania decyzji wydanych nawet z rażącym naruszeniem prawa, analogicznie do 30-letniego uprawomocnienia się nabycia nieruchomości w złej wierze. Sejmową zgodę potwierdził wynik głosowania 309:0, ale przy 120 posłach wstrzymujących się oraz 31 niegłosujących. Wstrzymanie się klubu KO/PO było protestem przeciwko nieprzyjęciu przez PiS istotnych poprawek. Nowy przepis ma mieć zastosowanie także wobec postępowań już trwających, co depcze prawne kanony. Poza tym tak istotna zmiana kodeksowa powinna uzyskać vacatio legis znacznie dłuższe, niż 30 dni – notabene w tej kwestii i tak wypada odetchnąć, że PiS nie przepchnęło wejścia zmian w życie… następnego dnia po ogłoszeniu. Na implementację wyroku dawnego składu TK obecni władcy mieli aż sześć lat, dawno przekroczyli wszystkie terminy, teraz wersja wykraczająca poza tamto orzeczenie stała się im politycznie bardzo pilna.

Po przyjęciu nowelizacji, na razie przez Sejm, w kraju było cicho, ale odezwały się nożyce żydowskie. Już w weekend naturalnie zareagował ostro nie tylko rząd Izraela, lecz również USA – taki jest amerykański ponadpartyjny standard. Podkreślono, że zmiana kodeksu w Polsce bardzo utrudni czy wręcz uniemożliwi zwrot mienia pożydowskiego lub ubieganie się o rekompensatę, dlatego nowe prawo uznane zostało za „niemoralne”. Państwo Izrael wciąż żąda zwrotu mienia zagrabionego Żydom przez jakichś „nazistów i ich kolaborantów”, określenie „Niemców” nigdy nie pada. Te żądania odbijane są u nas argumentem, że wykluczone jest choćby myślenie o przejmowaniu mienia bezspadkowego przez gminy żydowskie wyłącznie z tego tytułu, że ofiary niemieckiego holokaustu były wyznania mojżeszowego.

Trzy lata po wygaszeniu ostrego polsko-izraelskiego konfliktu z 2018 r., wywołanego bezmyślną nowelizacją ustawy o IPN, wybuchł nowy.
Adobe Stock

Czas płynie, rosną nowe pokolenia i wszelkie roszczenia materialne związane z drugą wojną światową stają się już abstrakcją. Pokrzywdzone narody oraz ich politycy oczywiście nie mogą tego przyjąć oficjalnie do wiadomości. A przecież prawdopodobieństwo hurtowego zwrotu przez Polskę mienia pożydowskiego jest tak samo zerowe, jak uzyskanie przez Polskę wielomiliardowych reparacji wojennych od Republiki Federalnej Niemiec jako następczyni prawnej III Rzeszy. Zjawisko samoobrony państw przed gigantycznymi roszczeniami majątkowymi występuje powszechnie. Notabene Niemcy konsekwentnie odrzucają także przejęcie przez budżet zobowiązań wobec… własnych tzw. wypędzonych, czy raczej ich prawnuków. Polskie krzywdy spłacane były po wojnie przez RFN bardzo symbolicznie, wybiórczymi odszkodowaniami w zminimalizowanej wysokości. Jeszcze dokładniej umywa ręce od przeszłości Federacja Rosyjska, która nie uznaje jakichkolwiek roszczeń – ograniczone odszkodowania za pobyty Polaków w radzieckich łagrach przyjął po 1989 r. nasz budżet.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane