Rover, Hyundai i jeszcze ten trzeci...

Paweł Janas
opublikowano: 2004-06-16 00:00

O FSO myśli producent wytwarzający 500 tys. aut rocznie. Rover chce włączyć fabrykę w projekt chiński. A nad Żeraniem krąży też Hyundai.

Tajemniczy inwestor dla Daewoo-FSO z nadania Rovera (o którym pisaliśmy 9 czerwca) nie chce pokazać twarzy. Udało nam się jednak nieco odsłonić rąbka tajemnicy.

— To duży producent, wytwarzający 500 tys. aut rocznie, o przychodach na poziomie około 2 mld EUR — informuje źródło zbliżone do negocjatorów, poszukujących inwestora dla warszawskiej fabryki.

Jak wcześniej informował „PB”, przedstawiciele tej firmy na początku czerwca zwiedzili zakład i uznali, że jego największymi atutami są tłocznia i lakiernia. Zapowiedzieli też powrót do rozmów.

Wariant polsko-chiński

Co ciekawe, firma ta miałaby utworzyć joint venture z brytyjskim MG Rover, który w kwietniu zawiesił rozmowy ze stroną polską, realizując konkurencyjny projekt w Chinach. Wiele wskazuje na to, że Rover zmienił zdanie.

— Za dwa tygodnie Brytyjczycy spodziewają się zamknąć chiński projekt. Są przy tym przekonani, że uda się go połączyć z inwestycjami w Warszawie — informuje nasz rozmówca.

Rover sam jednak nie jest w stanie wykorzystać mocy produkcyjnych zakładu, wynoszących 200 tys. sztuk aut. Stąd zaproszenie do gry, podobno zamożnego, partnera.

Koreańczycy w FSO?

Ostatnio przed warszawską fabryką pojawiła się jeszcze jedna, nieoczekiwana, szansa.

— Nad czasowym umieszczeniem produkcji aut zastanawia się koreański Hyundai — informuje nasz rozmówca.

Dlaczego? Byłaby to konsekwencja problemów Koreańczyków z budową fabryki na Słowacji, z którą Polska przegrała rywalizację. Media informowały, że rozpoczęcie budowy fabryki Hyundaia w słowackiej Żylinie opóźni się (plany zakładały rozpoczęcie produkcji w 2006 r.) Większość właścicieli gruntów, na których ma stać fabryka, nie zgadza się na proponowaną cenę wykupu.

Niewykluczone jednak, że polskie plany Hyundaia to tylko blef mający skłonić rząd słowacki do interwencji na rzecz przyspieszenia wykupu gruntów. Władze Słowacji już zagroziły podobno wywłaszczeniami.