Rozbrat z GPW szansą Kruszwicy

Tadeusz Stasiuk, Maciej Zbiejcik
opublikowano: 1999-07-21 00:00

Rozbrat z GPW szansą Kruszwicy

Jeden z największych w kraju producentów wyrobów tłuszczowych, Kruszwica, nie może pochwalić się wynikami godnymi takiego potentata na rynku wyrobów spożywczych. Trzeci rok z rzędu spółka notuje stratę netto i to pomimo systematycznego wzrostu wartości zysku z działalności operacyjnej i przychodów ze sprzedaży. W ubiegłym roku te ostatnie zamknęły się kwotą 559,1 mln zł i były wyższe niż w roku 1997 o 5 proc. Znacznie lepiej przedstawia się sprawa zysku operacyjnego. Na koniec grudnia zeszłego roku wyniósł on ponad 26,6 mln zł, co dało dynamikę wzrostu na poziomie 265 proc. Spowodowane to jednak było znacznym, bo blisko 70-proc. spadkiem wysokości zysku operacyjnego w 1997 r.

ZAGROŻENIEM spółki jest bardzo wysoki poziom zobowiązań, szczególnie krótkoterminowych, na co dodatkowo niekorzystnie wpłynęła obniżka wartości złotego na początku tego roku (spółka zaciągała kredyty dewizowe). To powoduje stały wzrost kosztów finansowych. Skutkiem tego Kruszwica w latach 1997-98 poniosła stratę brutto wynoszą odpowiednio: 25,4 i 17,0 mln zł. Rozliczenie części starty z roku 1997 spowodowało obniżenie zeszłorocznej straty netto o 3,3 mln zł i wyniosła ona 13,7 mln zł.

PIERWSZE miesiące tego roku jeszcze bardziej pogorszyły kondycję spółki. Na koniec maja przychody były niższe niż w analogicznym okresie ubiegłego roku o 11,2 proc. i wyniosły 202,4 mln zł. Spółka poniosła także stratę operacyjną równą 7,5 mln zł. Tym samym, jak należało oczekiwać, bardzo negatywnie wpłynęło to na wynik netto, który zamknął się stratą sięgającą 26,4 mln zł. Zgodnie z zapowiedziami, nauczona doświadczeniem ubiegłych lat, spółka nie opublikowała prognoz na ten rok.

— Jest to jak najbardziej zrozumiałe, biorąc pod uwagę fakt, że poprzednie optymistyczne prognozy nijak miały się do rzeczywistości. W takim wypadku lepiej jest nie wprowadzać inwestorów w błąd — mówi jeden z analityków.

SŁABE WYNIKI znajdują odzwierciedlenie w giełdowej wycenie. Obecna cena akcji kształtuje się na poziomie bliskim rocznego minimum. Wczoraj za jeden walor płacono 8,60 zł. Największym udziałowcem spółki jest jej inwestor strategiczny, firma Cereol, której poziom zaangażowania sięga ponad 74 proc. w głosach na WZA. Kruszwica jest jedyną spółką reprezentującą przetwórców wyrobów tłuszczowych na GPW i zmuszona jest ujawniać nie tylko swoje wyniki finansowe, ale i strategie. Przez to istnieje możliwość łatwego jej prześwietlenia przez konkurencję. Jest to także najważniejszy powód, dla którego Cereol zamierza wycofać spółkę GPW.

— Rozsądnym posunięciem byłoby wycofanie Kruszwicy z giełdy już rok temu. Kłopoty, które przeżywa zakład, są duże, nawet jak na spółkę publiczną, ale nie aż tak poważne, zważywszy, że jest to koncern spożywczy. Wyjście z giełdy powinno wpłynąć korzystnie na wyniki spółki — podkreśla wielu analityków.

Gdyby Cereol zdecydował się na ogłoszenie wezwania w najbliższym czasie, to dotychczasowi akcjonariusze nie powinni nastawiać się na wysoką cenę zaproponowaną przez głównego udziałowca. Według specjalistów, najbardziej prawdopodobny jest poziom 10 zł za jeden walor spółki z Kruszwicy.

NIEWYKLUCZONE, że wszystko rozstrzygnie się już dziś na nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy. Oprócz stałych pozycji, w porządku obrad NWZA, może zastanawiać punkt szósty — zatytułowany „sprawy różne”. Czyżby dzięki niemu Cereol zostawił sobie otwartą furtkę w sprawie podjęcia stosownej uchwały o wycofaniu. Na środowym zgromadzeniu akcjonariuszy ma zostać również podjęta uchwała o zbyciu części majątku spółki, składającego się z Centrali Nasiennej w Inowrocławiu oraz składników majątkowych związanych z działalnością nasienną.