Klinika liczy, że namówi do działania pod swoim szyldem kilkunastu przedsiębiorców. Powiększy też szpital — oczko w głowie właścicieli.
Marek Płoszczyński, współwłaściciel Kliniki Damiana i dyrektor zarządzający, chce wypromować szyld swojej firmy medycznej także poza Warszawą. Wybrał jednak zupełnie inną metodę niż konkurencyjne przychodnie.
— Obok dwóch własnych placówek w Warszawie uruchomiliśmy jedna przychodnię opartą na systemie franczyzy. Placówka działa pod dwoma nazwami — naszą i inwestora, który ją sfinansował. My dajemy markę, a razem z nią niezbędne certyfikaty i akredytacje medyczne. Koszty utworzenia placówki z pełną diagnostyką, które pokrywa nasz partner, to około 4 mln zł. Szacuję, że już po pół roku od startu dochód wystarczy na pokrycie kosztów bieżącej działalności — mówi Marek Płoszczyński.
Wkrótce poza Warszawą na takiej zasadzie zaczną działać jeszcze dwie przychodnie. Klinika poszukuje partnerów do kolejnych placówek. Łącznie ma ich działać 10–15 w największych miastach.
— Wybrałem taki sposób, bo własne zyski chcemy zainwestować w rozwój warszawskiego szpitala. 40 łóżek, którymi dysponujemy, powoli zaczyna nie wystarczać. W ciągu dwóch lat rozbudujemy placówkę co najmniej o 100 łóżek. Ten wariant wymaga wyłożenia około 20 mln zł. Jeśli jednak okaże się, że sytuacja na rynku na sprzyja, a NFZ podpisze z nami kontrakt na świadczenie usług, zwiększymy zakres inwestycji i poszukamy do niej inwestora finansowego — zapewnia Marek Płoszczyński.
Rozszerzony wariant inwestycji (do 200 łóżek) będzie kosztował ponad 60 mln zł. Decyzja zapadnie jeszcze przed końcem roku.
— Wtedy będę wiedział, czy tym razem NFZ zawrze z nami umowę. Staramy się o kontrakt od trzech lat, ale na razie bez sukcesu — mówi szef kliniki.
Niechęć NFZ to największa bolączka prywatnych klinik. Bez ubezpieczenia koszty zabiegów w specjalistycznej placówce prywatnej są za wysokie na przeciętną kieszeń.
— Popyt nie jest zbyt duży, ale nasza działalność jest rentowna. Ubiegłoroczny zysk całej firmy przekroczył 2 mln zł przy przychodach 40 mln zł — podkreśla Marek Płoszczyński.