Rozczarowująca premiera polskiej gry

Grzegorz SuteniecGrzegorz Suteniec
opublikowano: 2023-04-26 20:00

Pierwsza produkcja zmierzającego na giełdę studia WeirdFish spotkała się ze śladowym zainteresowaniem graczy. Twórcy przekonują, że to test przed pełną premierą, a budowa społeczności wokół tytułu dopiero się rozpoczęła.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • Jak przedstawiciele WeirdFish oceniają premierę gry „Oddyssey: Your Space, Your Way”
  • Ile wynosi budżet produkcyjny
  • Kiedy rozpocznie się budowa społeczności wokół gry
  • W jaki sposób spółka chce sfinansować kolejną produkcję
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

We wtorek w trybie wczesnego dostępu (early access – EA) na platformie Steam zadebiutowała gra „Oddyssey: Your Space, Your Way”, której producentem jest planujące w tym roku dołączyć do grona spółek giełdowych WeirdFish, a wydawcą włoskie 505 Games.

Producent zachwalał, że udostępniona wersja EA oferuje „bardzo bogaty content: mechaniki, systemy i elementy fabuły, które pierwotnie nie były planowane”. Zgodnie z obietnicą, już we wczesnym dostępie gra oferuje tryb jednoosobowy oraz kooperacji.

– Jesteśmy bardzo zadowoleni z jakości produktu, który stworzyliśmy. Mocno wierzymy, że gracze podzielą nasz entuzjazm i docenią kosmiczną rozgrywkę według naszej koncepcji – mówił Marek Soból, prezes WeirdFish cytowany w przedpremierowym komunikacie.

Sprawdzone podejście

Tymczasem gracze nie dopisali, przynajmniej na razie. W pierwszych godzinach po premierze równocześnie w „Oddyssey” grało 12 osób, a recenzję zdecydował się zostawić jeden gracz. To pozostawiający wiele do życzenia wynik, a mówiąc mniej dyplomatycznym językiem – trudno przypomnieć sobie premierę polskiej gry, która cieszyłaby się mniejszym zainteresowaniem.

Przykładowo gdy we wrześniu po premierze stworzonej przez Draw Distance „Serial Cleaners” w szczycie zainteresowania na platformie w tytuł grało jednocześnie 128 osób, jej kurs pikował. Przy czy należy powiedzieć, że w przypadku Draw Distance była to premiera pełnej wersji, a budżet produkcyjny wyniósł 2,5 mln zł. WeirdFish szacuje budżet swojej gry na 8-9 mln zł.

Twórcy „Oddyssey” wskazują, że jest za wcześnie, żeby ocenić premierę.

- Nie minęły jeszcze 24 godziny od uruchomienia sprzedaży. Wczoraj w godzinach nocnych rozpoczęliśmy pierwszy live streaming. Warto pamiętać, że udostępniona wersja to wczesny dostęp. Wspólnie z wydawcą traktujemy ją jako ostateczny test przed publikacją pełnej wersji projektu i rozpoczęcie właściwego dialogu z użytkownikami – to przemyślana strategia wydawcy – mówi Wiktor Szymański, szef studia i członek zarządu WeirdFish.

- Z doświadczeń 505 wynika, że - zwłaszcza w przypadku mniejszych tytułów - takie podejście sprawdza się i buduje docelowo poziom sprzedaży – dodaje Monika Ciesielka, Chief Operating Officer WeirdFish.

Lekki poślizg
Lekki poślizg
WeirdFish, którego prezesem jest Marek Soból, pierwotnie planował debiut na giełdzie we wrześniu 2021 r., a premierę pierwszej gry w trybie wczesnego dostępu, chwilę później. Ostatecznie gra miała premierę we wtorek 25 kwietnia, a kilka tygodni wcześniej spółka złożyła do GPW dokument informacyjny w związku z planowanym debiutem na rynku NewConnect.
Marek Wiśniewski

Jeszcze się rozkręci

Słaba premiera mogła zdziwić i zaniepokoić inwestorów spółki, którzy przy ostatniej emisji obejmowali akcje przy wycenie firmy na ok. 120 mln zł. Zaniepokoić, gdyż niebawem akcje WeirdFish mają zadebiutować na NewConnect, wiec wycena się urealni. Zdziwienie natomiast może wynikać z faktu, że za spółką i grą stoją bardzo doświadczone osoby – były więc powody, żeby oczekiwać znacznie lepszego debiutu.

Współzałożycielem spółki jest Marek Soból - były członek zarządu, akcjonariusz i współzałożyciel Creepy Jar (wycenianego obecnie na 565 mln zł ), który wcześniej przez lata szlify zdobywał m.in. w Techlandzie. W gronie założycieli jest też Wiktor Szymański, który w Techlandzie spędził kilkanaście lat i pracował przy takich hitach jak: „Dying Light”, czy „Call of Juarez”.

Na rynku da się usłyszeć, że gra jest dobra, tylko nikt o nie słyszał. Za marketing odpowiada wydawca, czyli 505 Games. I faktycznie trudno mówić o rozmachu kampanii marketingowej. Przed premierą grę firmował trailer sprzed dwóch lat, trudno znaleźć wzmianki o tytule w prasie branżowej, czy u growych influencerów. W lutym planowany był pokaz gry dla prasy, ale został odwołany. Per saldo przed premierą liczba tzw. społeczności gry na Steam wynosiła około 400 osób.

WeirdFish informuje, że budowa społeczności zaangażowanych graczy rozpocznie się dopiero teraz.

- To czas, w którym poznają nasz tytuł i na bieżąco przekazują feedback. Najbardziej wartościowe sugestie mogą być zaimplementowane w finalnej wersji gry – mówi Monika Ciesielka.

Niebawem studio planuje dodanie nowej zawartości. Według wstępnych założeń wersja 1.0 „Oddyssey” (oznaczająca wyjście z EA) ma być dostępna za ok. 10-12 miesięcy.

WeirdFish rozpoczął już prace nad prototypem kolejnej produkcji. Ma być ona sfinansowana przez wydawcę lub przez inwestora branżowego. W drugim przypadku studio wyda grę samodzielnie.