Różnice polityczne nie zagrożą biznesowi

Sebastian Mikosz
opublikowano: 2003-03-24 00:00

Francuscy inwestorzy w Polsce nie niepokoją się odmiennymi poglądami władz obu państw na wojnę z Irakiem. Poziom gospodarczych stosunków polsko-francuskich wyznaczany jest przecież nie na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ, lecz w codziennej pracy nad tworzeniem w Polsce korzystnych warunków dla inwestycji zagranicznych oraz modernizowaniem gospodarki. Skoro polski i francuski biznes uznaje wspólne interesy za przyjazną inwestycję w przyszłość, to nie podważy tego żadna retoryka bieżącej polityki.

Należy ubolewać, że napięcia polityczne prowokują do przypisywania francuskim inwestorom nieczystych intencji. Na przykład niepowodzenie Radomska w walce o inwestycję koncernu PSA tłumaczono francuską „zemstą” za polski wybór amerykańskiego samolotu. A przecież wskazanie na słowacką Trnavę wynikało wyłącznie z kalkulacji ekonomicznej! Notabene fabryka PSA jest już drugą tak utraconą inwestycją — poprzednio konsorcjum Toyota-Peugeot postawiło na Czechy. W sumie Polska straciła 2,2 mld euro francuskich inwestycji bezpośrednich, należałoby więc bić na alarm! Polska traci na atrakcyjności, a tymczasem decydenci zupełnie to lekceważą.

Rok 2002 był trzecim z kolei rokiem pierwszeństwa Francji w polskich BIZ. Grupa Accor jest inwestorem strategicznym Orbisu, Lafarge stał się największym producentem cementu, Electricite de France — pierwszym prywatnym producentem energii, Thomson Multimedia produkuje kilkanaście tysięcy kineskopów rocznie, grupa Pernod-Ricard rozpoczyna światową promocję Wyborowej — to tylko garść przykładów z listy 260 firm członkowskich naszej izby. Francuskie firmy stworzyły prawie 150 tysięcy bezpośrednich miejsc pracy. I co ważne — coraz częściej kierują nimi Polacy, którzy zaczynali kariery w momencie ich wchodzenia na rynek.