Różowe okulary szefa MCI

Karol JedlińskiKarol Jedliński
opublikowano: 2013-12-19 00:00

Giełdowy fundusz prognozuje rekordowe wskaźniki w 2014 r. Wierzy, że nie będzie to efekt bańki, ale trwalszego trendu.

„Champagne everyone?” — takim retorycznym zapytaniem kończy się e-mail amerykańskiego banku inwestycyjnego Jefferies sprzed kilku dni. Tak analitycy podsumowują grudzień na rynku inwestycji w nowe technologie i prognozy dotyczące przyszłości tej branży. Dzieło speców z Jefferies to wyliczanka kolejnych dobrych wiadomości: umacniających się wskaźników i rosnących wycen. Sumując: wreszcie, po kilku latach niepewności i wahań, kieliszek szampana w 2014 r. ma być pełen jak rzadko kiedy. Ten optymizm zdecydowanie podziela Tomasz Czechowicz, szef funduszu MCI, jeden z adresatów amerykańskiego raportu. I pokazuje własne prognozy na przyszły rok: wskaźnik wielkości aktywów na akcję na poziomie 16,5 zł (wzrost o 30-40 proc.) i 305 mln zł inwestycji (skok o 50 proc.). Na podstawie m.in. tych dwóch liczb, według wyliczeń „PB”, zysk netto spółki w 2014 r. może dobić do 350 mln zł (byłby to wzrost nawet o 100 proc. wobec 2013 r.).

POKORA I APETYT: Wiele
 wskazuje na to, że dobra
 koniunktura wywinduje wyniki
 MCI na rekordowy poziom.
 Tomasz Czechowicz, prezes
 funduszu, przekonuje jednak,
 że nie będzie to czas
 odcinania kuponów. [FOT. GK]
POKORA I APETYT: Wiele wskazuje na to, że dobra koniunktura wywinduje wyniki MCI na rekordowy poziom. Tomasz Czechowicz, prezes funduszu, przekonuje jednak, że nie będzie to czas odcinania kuponów. [FOT. GK]
None
None

Faza bez owiec

— Zakładam, że w przyszłym roku wyceny spółek technologicznych w Europie, w tym wschodniej, pójdą o 30 proc. do góry. W USA stało się to już w 2013 r. Sektor internetowy i technologiczny wkroczył w fazę mocnego wzrostu, który nie ominie również MCI. Rosną poszczególne segmenty, takie jak internet mobilny czy e-commerce. To nie efekt owczego pędu. Po prostu przechodzimy na gospodarkę cyfrową, więc przyjmuję, że obecny wzrost to nie bańka, ale koniunktura, faza cyklu gospodarczego — analizuje Tomasz Czechowicz.

Prognozy MCI i plany dalszego budowania potęgi funduszu opierają się na trzech filarach związanych z sytuacją makroekonomiczną w regionie. Pierwsze dwa to wzrost PKB w Polsce na poziomie powyżej 2 proc. i indeksu WIG co najmniej o 5 proc. Trzeci warunek powiązany jest z dwoma pierwszymi: mowa o udanym debiucie giełdowym Private Equity Managers. To spółka MCI zarządzająca funduszami inwestującymi w szybko rosnące firmy z sektora technologicznegoz regionu Europy Środkowej i Wschodniej.

Niespieszny łowca

— Przez ostatnie lata jesteśmy lokalnym ewenementem i zamierzamy nim pozostać. Podczas gdy aktywa wielu znanych funduszy w regionie topniały, nasze wzrosły 10-krotnie. Pracujemy nad tym, aby do końca lutego zamknąć jedną dużą transakcję w ramach funduszu EuroVentures. Później dokooptujemy do tego podmiotu jedną, dwie znaczące inwestycje i tym samym będziemy mieli domknięte portfolio w EuroVentures — tłumaczy Tomasz Czechowicz.

Zarządzający MCI przyznaje, że z jednej strony — rosnące wyceny spółek napędzają wyniki jego funduszu, z drugiej jednak — powodują, że nie jest łatwo wyłowić wyjątkowe okazje.

— Dojrzałe inwestycje z potencjałem sprzedażowym dostępne w portfelu MCI są warte łącznie nawet 300 mln zł, ale zakładamy, że realnie uda się dopiąć wyjścia z inwestycji na 100-150 mln zł w całym 2014 r. Jednak choć zakładam, że będzie łatwiej sprzedawać, niż kupować, to wolimy inwestować, wyszukiwać kolejne perełki. Liczymy na 10 nowych inwestycji w 2014 r. — wyjaśnia Tomasz Czechowicz.

MCI nie zamierza zatem zmieniać strategii, odrzucając pomysł na dynamiczne żonglowanie aktywami oraz liczenie na szybkie, krótkoterminowe zwyżki. Niespiesznie pity szampan smakuje ponoć najlepiej.