Rozwiązanie znaleźli politycy

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2024-06-26 20:00

Równie nagle co zaskakująco w środę wreszcie zakończyła się trwająca 14 lat zdumiewająca demokratyczny świat epopeja prawno-polityczno-medialno-ludzka.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Julian Paul Assange, 53-letni australijski dziennikarz internetowy, sygnalista i programista, twórca serwisu WikiLeaks, wysiadł w rodzinnym kraju z samolotu czarterowego jako wolny człowiek. Po drodze z więzienia w Londynie do Canberry zawinął w ramach ugody prawnej na wysepkę Saipan na Marianach, terytorium stowarzyszonym z USA. W tamtejszym amerykańskim sądzie federalnym przyznał się do jednego zarzutu z oskarżenia o szpiegostwo, dostał pięć lat więzienia — tyle, ile bez wyroku już przesiedział w brytyjskim areszcie ekstradycyjnym — i wyszedł na wolność.

Epopeja zaangażowała pięć państw, w tym ukształtowane w prawniczej kulturze anglosaskiej USA, Wielką Brytanię i Australię. W następstwie oskarżenia amerykańskiego Julian Assange mógł dostać nawet dożywocie, ba, padały tezy o zdradzie i… karze śmierci. System brytyjski w solidarności z wielkim bratem zamknął sygnalistę dla zabezpieczenia procedury ekstradycyjnej, która rozciągnęła się na ponad pięć lat. Sojusznicza Australia natomiast od początku uznawała całą sprawę za amerykański gwałt na prawie międzynarodowym, zaś swojego obywatela za całkowicie niewinnego. Nad finalnym rozwiązaniem od objęcia stanowiska w 2022 r. pracował premier Anthony Albanese, który je z prezydentem Josephem Bidenem wynegocjował. Naprawdę zdumiewa okoliczność, że Julian Assange ścigany był przez prokuratury i sądy, a tak naprawdę o jego losie zdecydowali… politycy. Amerykański wymiar sprawiedliwości naturalnie wizerunkowo nie mógł przegrać, zatem ściganego dopadł i wlepił mu pięć lat—– za jego zgodą w barterze za wolność. Warto przypomnieć, że Bradley Manning (obecnie to już ona, Chelsea Manning), analityk wojskowy, który przekazał WikiLeaks tysiące tajnych dokumentów amerykańskich, po aresztowaniu w 2010 r. dostał 35 lat więzienia, ale w 2017 r. prezydent Barack Obama go/ją ułaskawił po upływie 20 proc. wyroku. Paradoksalnie — Julian Assange, który przekazany materiał jedynie opublikował, własny wyrok odsiedział w 100 proc., nawet wcześniej niż dostał. Gdy do brytyjskiego aresztu doliczy jeszcze siedem lat azylowej izolacji w ambasadzie Ekwadoru, razem wychodzi zamknięcie aż 12-letnie.

Sprawa Juliana Assange’a ma ogromne znaczenie dla światowych mediów. Amerykańscy prokuratorzy w akcie oskarżenia sformułowali wobec niego 18 zarzutów dotyczących ujawnienia tajemnic państwowych USA. Twierdzili, że wiele z tych publikacji w 2010 r. bezpośrednio naraziło żołnierzy i obywateli amerykańskich na niebezpieczeństwo i utratę życia. W odniesieniu do traktatowej interwencji NATO w Afganistanie, trwającej w okresie 2003-23, rzeczywiście termin sensacyjnych publikacji WikiLeaks nałożył się kalendarzowo na operację, chociaż to nie one spowodowały późniejszą klęskę Zachodu i gwałtowną ewakuację przechodzącą w ucieczkę. Natomiast materiały dotyczące Iraku, gdzie druga wojenna interwencja USA i ograniczonej grupy sojuszników — w tym Polski — objęła lata 2003-11, publikacje miały wartość już tylko historyczną, chociaż ogromną. Potwierdzały, że cała krwawa wojna nie miała jakichkolwiek podstaw w prawie międzynarodowym i była oparta na kłamstwach wywiadu, jakoby Saddam Husajn dysponował groźną dla świata bronią masowego rażenia.

Za cenę wolności Julian Assange wygłosił w sądzie formułę o przyznaniu się do winy. Chwilę później jako obywatel Australii przypomniał jednak pierwszą, fundamentalną poprawkę do Konstytucji USA: „Żadna ustawa Kongresu nie może wprowadzić religii ani zabronić swobodnego praktykowania jej, ograniczać wolności słowa lub prasy ani prawa ludu do spokojnych zgromadzeń lub do składania naczelnym władzom petycji o naprawienie krzywd”. Ograniczać wolności słowa lub prasy…