Początek Pronaru to montaż białoruskich ciągników. Dziś firma zatrudnia 1 tys. osób i buduje sieć filii w regionie.
Pronar to nie tylko producent rolniczych ciągników, przyczep i ładowaczy. Z fabryk firmy wyjeżdżają także pługi do odśnieżania. Firma wytwarza również wanny, brodziki oraz ich obudowy. Na tym nie koniec.
— W 2001 r. powstał wydział tworzyw sztucznych produkujący wysokiej jakości elementy ciągników z ABS i akrylu — podkreśla Sergiusz Martyniuk, dyrektor spółki.
Większość produkcji Pronaru sprzedawana jest w kraju. Eksport to blisko 14 proc. obrotu. Wyroby Pronaru trafiają do wszystkich krajów UE oraz Białorusi, Rosji, Turcji, Arabii Saudyjskiej, Australii, Nowej Zelandii, Japonii.
Firma dynamicznie się rozwija. Świadczą o tym tytuły Eurolidera, Lidera Rynku czy złoty medal Międzynarodowych Targów Poznańskich — Polagra. Pronar planuje też sporą inwestycję.
— Za ponad 30 mln zł chcemy otworzyć sieć filii — w Strabli, Narewce, Siemiatyczach i Hajnówce. Docelowo chcemy zatrudnić w nich ponad 1500 osób — zapowiada Sergiusz Martyniuk.
Nie brak przeszkód...
Niestety, jeden z największych pracodawców w regionie o wysokim poziomie bezrobocia nie może liczyć na pomoc władz samorządowych.
— W regionie brakuje odpowiedniej infrastruktury, a nawet chęci pomocy firmom, które chcą się rozwijać. Często mamy do czynienia z tzw. biurokracją zawiści. Przede wszystkim jednak brakuje odpowiednich kadr — podkreśla Sergiusz Martyniuk.
Dodaje, że regionalne uczelnie kształcą specjalistów od marketingu, zarządzania, pedagogiki czy psychologii. A to przede wszystkim fachowcy kierunków technicznych są najbardziej pożądaną w tym regionie grupą specjalistów.
...i dobrej woli
Mimo braku przychylności władz, Pronar angażuje się w działalność społeczną.
— Finansujemy dziecięce zespoły wokalno-instrumentalne. Pod naszą nazwą grają dwa zespoły piłki siatkowej — męski i kobiecy — opowiada Sergiusz Martyniuk.
Pronar jest także współorganizatorem ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki Białoruskiej w Białymstoku.