Najpierw w grudniu 2015 r. seminarium w siedzibie rzecznika, następnie powołanie zespołu ekspertów podatkowych, pod koniec stycznia 2016 r. wydanie poradnika dla przedsiębiorców, a później sprawdzanie, czy skarbówka niedające się usunąć wątpliwości prawne rzeczywiście rozstrzyga na korzyść podatników. Taki plan ma Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich (RPO). — Uzasadnione są obawy, że organy skarbowe mogą zasadę in dubio pro tributario różnie interpretować, a co za tym idzie, wbrew intencjom prezydenta i parlamentu, mogą jej nie stosować na korzyść podatników. Dlatego zdecydowałem się na monitorowanie tej sprawy — mówi „PB” Adam Bodnar.

Ożywić bubla
Między pierwszą a drugą turą wyborów prezydenckich jednym z najważniejszych tematów debaty publicznej był projekt zmian w ordynacji podatkowej, wprowadzający zasadę, że niedające się usunąć wątpliwości w zakresie prawa podatkowego rozstrzyga się na korzyść podatników. Później odbyło się o tym referendum, którego projektodawcą był prezydent Bronisław Komorowski.
Problem w tym, że od samego początku eksperci alarmowali, że proponowany zapis będzie martwy. Dlaczego? Ponieważ organy skarbowe nigdy nie będą mieć wątpliwości, jak dany przepis rozumieć, a tym bardziej rozstrzygać na korzyść podatnika niedających się usunąć wątpliwości prawnych. Zawsze znajdą jakieś rozwiązanie, zazwyczaj po swojej myśli. To oznacza, że uchwalony przepis nie pomoże podatnikom.
— Przedsiębiorcy mają nie najlepsze doświadczenia np. z wiążącymi interpretacjami podatkowymi. Różne urzędy skarbowe bardzo różnie interpretują i stosują te same przepisy. Niestety, podobnie może być z in dubio pro tributario. Tym bardziej że wśród ekspertów nie ma zgodności co do oceny regulacji przyjętej przez parlament — mówi Adam Bodnar.
Liczy, że dzięki nagłośnieniu jego inicjatywy podatnicy będą zgłaszać mu przypadki, gdy skarbówka będzie omijać zasadę. Do zespołu ekspertów rzecznika praw ma wejść Robert Gwiazdowski, przewodniczący Rady Programowej Centrum im. Adama Smitha.
— Bardzo słusznie, że RPO chce szerzej zajmować się sprawami podatkowymi. Wszyscy podatnicy, także przedsiębiorcy, mają prawo nie być gnębieni przez organy skarbowe. Służyć temu ma np. zasada in dubio pro tributario. Jednak należy pilnować i monitorować, czy nie zostanie rozmyta w realiach naszego fiskusa, a obawy co do tego są uzasadnione — mówi Robert Gwiazdowski. Wyjaśnia, na czym polega problem z uchwalonym zapisem.
— Przepis jest tak skonstruowany, że będzie rodził wątpliwości interpretacyjne. Nie ma jasności bowiem, czy dotyczy on wątpliwości prawnych podatników czy urzędników skarbowych. Powinien nakazywać rozstrzyganie w określony sposób wątpliwości, jakie będą mieć podatnicy, a nie skarbówka. I to trzeba uświadamiać podatnikom, urzędnikom i sędziom. Jeżeli jednak będzie przymierzany do wątpliwości urzędników, to nie znajdzie zastosowania, gdyż oni nigdy nie mają wątpliwości, jak rozumieć przepisy. I obawiam się, że tak to będzie wyglądało — mówi Robert Gwiazdowski.
Biznes popiera
Pomysł RPO chwali Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP (ini-cjator społecznej akcji „Wyrwij bat fiskusowi”).
— Bardzo się cieszę, że rzecznik praw obywatelskich planuje przyglądanie się praktycznemu stosowaniu zasady in dubio pro tributario. Zapis rzeczywiście nie jest jednoznaczny, na co wskazują opinie ekspertów. Pod auspicjami RPO na ręce fiskusowi powinni patrzeć eksperci podatkowi. Jeżeli okaże się, że regulacja nie spełnia swojego zadania, należy doprowadzić do jej naprawienia — mówi Andrzej Malinowski.
Rzecznika praw natchnął Marek Isański, przedsiębiorca, którego firma latami była bezprawnie gnębiona przez fiskusa (walczy w sądzie o 152 mln zł odszkodowania). — Pisałem do pana Adama Bodnara, by zechciał przyjrzeć się zagrożeniu dla zasady in dubio pro tributario. Świetnie, że mój apel okazał się skuteczny. Mam wielką nadzieję, że dzięki temu fiskus nie będzie torpedował korzystnej dla podatników regulacji — mówi Marek Isański.