Notowania rubla w Moskwie zakończyły się kursem 89,75 za dolara. Oznacza to, że jest już tylko ok. 10 proc. słabszy wobec dolara w porównaniu do kursu sprzed napaści Rosji na Ukrainę. W pierwszych dwóch tygodniach inwazji słabł nawet o 33 proc.
Bloomberg pisze, że to częściowa kontrola kapitału wprowadzona przez Bank Rosji pomogła rublowi odrobić dużą część strat. Poza tym umocniło go ogłoszenie przez prezydenta Władimira Putina w ubiegłym tygodniu, że Rosja będzie sprzedawała gaz „wrogim” krajom tylko za ruble, choć zagraniczni kontrahenci twierdzą iż zapisy w umowach to wykluczają.
Rubel umacniał się w poniedziałek nawet pomimo spadku notowań ropy, umocnienia dolara i spadku notowań rosyjskich spółek.
Simon Harvey, szef analizy walut w Monex uważa, że umocnienie rubla może być fikcją.
- Nie spodziewam się utrzymania obecnego poziomu w przypadku powrotu normalnego handlu rublem. Moim zdaniem to iluzja, bo rynek jest kontrolowany po wprowadzeniu restrykcji – powiedział.